Dla Marka Biernackiego, polityka PO i byłego koordynatora służb specjalnych, pozytywne zaopiniowanie przez sejmową komisję ds. służb wniosku pani premier o odwołanie szefów cywilnych i wojskowych służb specjalnych – AW, ABW, SWW i SKW - to "forma zamachu stanu". To również "mocny zamach na służby, inaczej tego traktować nie można. To sytuacja bardzo niepokojąca i niebezpieczna dla państwa".
Jeszcze bardziej groteskowe określenia padały w rozmowie postkomunistycznej dziennikarki Janiny Paradowskiej z Grzegorzem Schetyną. "Czy mamy tutaj jakiś stan wojenny, w związku z tym, że w nocy wymienia się szefów służb?" - pytała Paradowska. "Tak to wygląda. Stan wojenny albo stan wyjątkowy. Wszystko jest wymuszane, w taki bardzo twardy sposób" - odpowiedział jej Grzegorz Schetyna.
Tymczasem prawda jest taka, że szefowie służb specjalnych sami złożyli wczoraj dymisje, a nocne poparcie przez sejmową komisję ds. słuzb wniosku pani premier o ich odwołanie podyktowane były koniecznością zapewnienia ciągłości działania tych instytucji - zwłaszcza w obecnej sytuacji międzynarodowej.
Marek Opioła z PiS, nowy przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych, stwierdził, że jest zdziwiony histerycznym zachowaniem polityków PO. Przypomniał, że na pierwszym posiedzeniu komisji ds. służb na przełomie V i VI kadencji Sejmu - w 2007 r. - Platforma też odwoływała szefów służb. „Wtedy nie mówiono, że to coś złego, że to zamach na demokrację” - dodał Opioła.