Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

To PO „popisała się” - spaprali ustawę o in vitro, o którą tak walczyli

W niedzielę (1 listopada) weszła w życie ustawa o in vitro. Prawo i Sprawiedliwość głosowało przeciw projektowi, forsowała go natomiast ekipa PO-PSL.

Autor:

W niedzielę (1 listopada) weszła w życie ustawa o in vitro. Prawo i Sprawiedliwość głosowało przeciw projektowi, forsowała go natomiast ekipa PO-PSL. Okazuje się, że ustępujący rząd popełnił (zapewne przez ten pośpiech) karygodny błąd w ustawie. Dlatego też od dziś nie można legalnie przeprowadzić tego zabiegu.

Tak się spieszyli, tak się starali, a tu taka wpadka. Rząd Ewy Kopacz zrobił chyba nie do końca to co chciał - jak zwykle zresztą. Od niedzieli działa nowa ustawa o in vitro. Teoretycznie. Problem w tym, że nie można legalnie nic zrobić.
 
Pacjenci będą musieli poczekać na specjalistyczne zabiegi i badania. Nie wiadomo, czy będzie to parę dni, czy nawet dwa miesiące. Do tego w ustawie jest wiele niewiadomych – zaznaczył dyrektor jednego z centrum medycznego.
 
Każda klinika wykonująca np. inseminację czy in vitro musi dostać z Ministerstwa Zdrowia specjalny „certyfikat” – chodzi o tzw. program dostosowawczy. Bez zatwierdzonego programu nie może prowadzić działań – pisze tokfm.pl.
 
Ministerstwo ma dwa miesiące na zatwierdzenie programu, który otrzyma od konkretnej placówki. A ten może być wysłany do MZ dopiero po wejściu w życie ustawy, czyli 2 listopada 2015 r.

Ustawa mówi bowiem, że „minister właściwy do spraw zdrowia, w terminie 2 miesięcy od dnia otrzymania programu, zatwierdza program albo odmawia jego zatwierdzenia w drodze decyzji administracyjnej”.
 
Ministerstwo przyznało się do błędu. Przekonuje jednak, że „urzędnicy byli dostępni non stop od połowy września i program można było przygotować i skonsultować tak, żeby na listopad był gotowy i nie wymagał poprawek”. A taki dokument liczy ponad 500 stron.
 
Co musi zawierać taki program? M.in. informacje o tym ile osób zatrudnionych jest w klinice, o ich kwalifikacjach, wykaz pomieszczeń i urządzeń, które muszą być dostosowane do nowych przepisów, szczegółowy opis dotychczasowych procedur stosowanych w zakresie gromadzenia, testowania, przetwarzania, przechowywania, dystrybucji komórek rozrodczych lub zarodków.
 
Lekarze nie mogą w obecnej chwili podejmować procedur medycznych wobec zgłaszających się pacjentów. Nie ma na to podstawy prawnej. Jedyne czynności jakie mogą być obecnie wykonywane to diagnostyka oraz leczenie bez używania komórek rozrodczych.
 
Lekarze zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Chodzi o sposób znakowania komórek i zarodków.

Generalnie chodzi o to, że aby oznakować każdą próbkę musimy tam wprowadzić odpowiednie dane, w tym m.in. nadany nam kod ośrodka. Kod nadaje ministerstwo, ale wcześniej musi nas zarejestrować. A żeby nas zarejestrować, my musimy już mieć wprowadzony ten system oznakowania. Także to jest błędne koło i ruch jest po stronie ministerstwa

- mówili lekarze w rozmowie z tokfm.pl.

Autor:

Źródło: tokfm.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane