Gen. Dariusz Łuczak, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), pozwala dorabiać do pensji swoim dyrektorom i wicedyrektorom. Dzięki temu zarabiają oni miesięcznie średnio kilka tysięcy złotych więcej. Obecnie takie zgody od szefa Agencji otrzymało 14 funkcjonariuszy – ustaliła „Gazeta Polska Codziennie”. – Należy zaznaczyć, że jest to praca naukowo-dydaktyczna – podkreśla Maciej Karczyński, rzecznik ABW. Przede wszystkim jest to prowadzenie wykładów na uczelniach oraz udział w projektach badawczych. Jednym z takich funkcjonariuszy jest m.in. płk Zbigniew Muszyński, szef Centrum Antyterrorystycznego ABW.
Dorabiają jednak nie tylko dyrektorzy i wicedyrektorzy Agencji, ale także funkcjonariusze niższego szczebla. Ile jest takich osób? Nie wiadomo. Zgody na dodatkowe zajęcie dla niższych szczebli nie są bowiem wydawane przez szefa Agencji. Każdorazowo taką decyzję podejmują szefowie poszczególnych komórek. Sprawa dodatkowych miejsc zatrudnienia może budzić kontrowersje. Z nieoficjalnych informacji „Codziennej” wynika, że jeszcze niedawno do pensji dorabiała obecna naczelnik jednego z kluczowych departamentów w Agencji. Otrzymała ona zgodę przełożonego na dodatkową pracę w kancelarii komorniczej. Po objęciu funkcyjnego stanowiska w ABW zrezygnowała jednak z tego zajęcia.
Płk Mieczysław Tarnowski, były wiceszef Agencji, przyznaje, że funkcjonariusz powinien mieć prawo dodatkowej pracy dydaktyczno-naukowej. – Sam byłem w takiej sytuacji. Gdy przyszedłem do Urzędu Ochrony Państwa, pracowałem jako ratownik i nauczyciel pływania w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Krakowie. Wystąpiłem więc o zgodę na kontynuowanie treningów. Z jej uzyskaniem nie było żadnego problemu. W takich sytuacjach, jeśli oczywiście nie przynosi to szkody służbie, takie zgody powinny być wydawane – podkreśla Tarnowski.