Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kopacz atakuje Dudę. Sama dotąd nie wytłumaczyła się z lotów na koszt podatnika do swojej córki

Dziś jednym z głównych tematów mainstreamowych mediów są „rewelacje” tygodnika „Newsweek”, który rzekomo dysponuje dokumentami stawiającymi w niekorzystnym świetle prezydenta Andrzeja Dudę.

Autor:

Dziś jednym z głównych tematów mainstreamowych mediów są „rewelacje” tygodnika „Newsweek”, który rzekomo dysponuje dokumentami stawiającymi w niekorzystnym świetle prezydenta Andrzeja Dudę. Natychmiastowych wyjaśnień od prezydenta domagała się już nawet premier Ewa Kopacz. Tymczasem z ustaleń portalu niezalezna.pl wynika, że do dziś niewyjaśniona pozostaje kwestia samolotowych podróży Ewy Kopacz do Gdańska, która wyszła na jaw w czasie kampanii wyborczej w 2005 roku. Obecna premier przyznała wówczas, że latała samolotem do córki.

Premier Kopacz na konferencji prasowej przed południem pytana o publikację „Newsweeka” na temat Andrzeja Dudy mówiła, że ma nadzieję, iż „ta przykra sytuacja zostanie bardzo szybko wyjaśniona przez prezydenta”.

„Nie czytałam szczegółowo, przeglądałam tylko i wyłącznie prasówkę. Myślę, że ta przykra sytuacja zostanie bardzo szybko wyjaśniona przez prezydenta i nie chciałabym tego komentować – mówiła Ewa Kopacz dodając, jak wiele zmian dokonano w sposobie rozliczania delegacji poselskich - Wiele rzeczy trzeba by było zmienić, jeśli chodzi o korzystanie chociażby z samochodów, pieniędzy, które są przeznaczone na biura poselskie. Będąc marszałkiem Sejmu miałam pomysł, aby kilka rzeczy wykonywać. Nie było wtedy zgody przedstawicieli klubów funkcjonujących w Sejmie, ale może to dobre i mocne zadanie dla tych, którzy do tego nowego parlamentu przyjdą – mówiła Premier Kopacz.

Tymczasem w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł PiS Marek Suski przypomina, że gdy w 2005 roku konkurował w wyborach do Sejmu z Ewą Kopacz startującą z tego samego okręgu, na jaw wyszły niewygodne dla niej fakty, które do dziś nie zostały wyjaśnione.

Podczas debaty partyjnych „jedynek” (Suski kandydował z 1 miejsca z listy PiS, Kopacz z 1 miejsca z listy PO w Radomiu) Suski publicznie spytał Ewę Kopacz jaki był cel jej podróży samolotem do Gdańska.

Odpowiedziała, że latała do córki, która tam mieszka i studiuje. Zapytałem, czy zwróci pieniądze do Kancelarii Sejmu, bo mieliśmy przecież uprawnienia, które nam na przeloty pozwalają, ale w ramach wykonywania mandatu – relacjonuje w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Marek Suski.


Okazuje się również, że kilka dni później w Radomiu zjawił się w ramach kampanii sam Donald Tusk i ostro zaatakował polityka PiS.

Tusk w kampanii przyjechał i wyzwał mnie od „damskich bokserów” i pytał jak śmiem pytać Ewę Kopacz o takie rzeczy. Podobno nawet w Kancelarii Sejmu próbowano robić śledztwo, kto mi udostępnił takie informacje, choć przecież te informacje powinny być jawne – tłumaczy poseł Marek Suski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości podkreśla, że pytał o podróże Kopacz do Gdańska w czasie debaty publicznej i nawet jeśli do dziś nie zachowały się jej fragmenty, jego zdaniem mieszkańcy Radomia, którzy wówczas ją oglądali na pewno całą sytuację pamiętają.

Dzisiaj oczywiście pani Ewa Kopacz ubrała się w ornat i na Mszę ogonem dzwoni potępiając Andrzeja Dudę – podkreśla poseł Suski.

Polityk podkreśla, że szczegółowe informacje na temat lotów Ewy Kopacz do Gdańska powinny się jeszcze znajdować w dokumentach Kancelarii Sejmu.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane