​Gdzie są notatki z wizyt Komorowskiego? Polityk PO: były sprawozdania... w mediach

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

- Albo było tak, że nie robiono takich notatek, co świadczyłoby o braku profesjonalizmu ze strony tych, którzy byli odpowiedzialni za politykę zagraniczną byłego prezydenta Komorowskiego. Albo prowadzone były te notatki, ale z jakichś przyczyn postanowiono, aby następcy nie mieli do nich dostępu – mówi w rozmowie z telewizją Gazeta Polska VD przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak.

Polityk skomentował słowa doradcy prezydenta Andrzeja Dudy ds. międzynarodowych, Krzysztofa Szczerskiego. W czwartek urzędnik stwierdził na antenie Telewizji Republika:

- W ramach bilansu otwarcia, który przeprowadzamy w Kancelarii Prezydenta, okazało się, że nie ma notatek z rozmów byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nie powstawały notatki służbowe z rozmów prezydenta.


Jak zauważył w rozmowie z telewizją Gazeta Polska VD Błaszczak - brak notatek kompromituje tych, którzy byli w otoczeniu Bronisława Komorowskiego, jak również samego byłego prezydenta.

- Teraz to wszystko trzeba odbudować. Zadanie to spada na kancelarię prezydenta Andrzeja Dudy, na ministra Krzysztofa Szczerskiego. (...) Brak notatek może świadczyć m.in. o tym, że ci, którzy dotychczas odpowiadali za kontakty międzynarodowe prezydenta Komorowskiego, chcą ukryć to, że te kontakty miały charakter bardzo powierzchowny i że nic ważnego podczas tych wyjazdów nie postanowiono. Ta wyprawa do Japonii, jak można przeczytać chociażby w „Gazecie Polskiej Codziennej”, kosztowała prawie półtora miliona złotych. Wizyta, która jak się okazuje, była bez efektów. Bez żadnych efektów, poza kompromitacją prezydenta Komorowskiego, kiedy wchodził na krzesło w parlamencie japońskim

– zauważył polityk PiS.

OBCIACH ROKU: Komorowski... wchodzi w butach na fotel w japońskim parlamencie

Problemu w braku notatek z zagranicznych wyjazdów byłego prezydenta nie widzi poseł PO Marcin Święcicki. Parlamentarzysta tłumaczy Komorowskiego w naprawdę zadziwiający sposób:

- Sprawozdania z wizyty do Japonii były obszernie relacjonowane przez prasę, przez media. A poza tym można z panem prezydentem się spotkać i porozmawiać na wszystkie tematy zagraniczne, które prowadził. Co za problem, żeby jeden prezydent spotkał się z byłym prezydentem i porozmawiali sobie.

Obejrzyj całe nagranie

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Pieśń, która szła przed wojskiem wyprzedzała kule - porażała wroga". WYJĄTKOWY KONCERT

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki - mówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz podczas Festynu Rodzinnego "Nam twierdzą będzie każdy próg". - Pieśń, która szła przed Wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga - zaznaczył Sakiewicz.

Na Placu Teatralnym w Warszawie trwa  Festyn Patriotyczny „Nam twierdzą będzie każdy próg” z okazji 98. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej 1920 roku.

Patronat honorowy nad koncertem objął premier Mateusz Morawiecki oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

- Cieszę się, że jak co roku możemy razem śpiewać pieśni patriotyczne i tu na placu, i z Telewizją Republika, oraz przez portal niezalezna.pl - także przez inne media, które nam towarzyszą

- powiedział na początku redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

- Śpiewanie pieśni ma szczególny charakter, bo buduje wspólnotę serc. Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki, ryzyka skrajnego. W 1920 roku to ryzyko było wielkie, ale pieśń, która szła przed wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga

- powiedział redaktor Sakiewicz do zebranych na Placu Teatralnym w Warszawie.

Jak przypomniał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" "pieśni, które dzisiaj śpiewamy były w większości zakazane za czasów komunistycznych".

- Oni wiedzieli, że pieśń potrafi być silniejsza od armat, bo wspólnota, którą tworzy, przetrwa w nas, przetrwa następne pokolenia. I śpiewajmy razem, bo budujemy wspólnotę na wiele setek lat. Niech ta pieśń trwa i przypomina o wielkim sukcesie Polski - zakończył Tomasz Sakiewicz.

Obecnie trwa koncert, w którego trakcie na scenie pojawia się wiele gwiazd polskiego estrady. Zapraszamy - jeszcze jest czas, aby dołączyć do nas!

Źródło: niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl