Około godz. 19.00 w poniedziałek rozpoczęło się spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim w Klubie Ronina. Do Domu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – aby posłuchać byłego premiera i zadać mu pytania – przyszło kilkaset osób.
Prezes PiS w czasie spotkania mówił m.in. o powstającym ugrupowaniu Pawła Kukiza. – Ta druga siła polityczna jest wielkim znakiem zapytania, chodzi o ruch Pawła Kukiza. Abstrahuję od jego poglądów i oceny tego, co chcę robić – podkreślał Kaczyński. – Jeśli spojrzeć na to, co jest oczywiste, to mamy przekaz, o którym mówiłem, i to intensywny – wszyscy są winni, cała klasa polityczna. Po drugie JOW-y i rezygnacja z finansowania partii politycznych. Jeśli ktoś chce ten system umocnić, to jest to bardzo dobry pomysł – dodawał prezes PiS. Jednocześnie podkreślał, że poglądy Kukiza nie muszą wynikać ze złej woli.
Zdaniem szefa największego ugrupowania opozycyjnego, system polityczny powinien być oparty na partiach. – Jeżeli cenimy sobie demokrację, to musimy przyjąć, że (…) partie polityczne powinny istnieć. Partie mają jedną cechę, z punktu widzenia demokracji fundamentalną – są poddane kontroli obywateli, kontroli demokratycznej. Ta kontrola jest ułomna, zdaję sobie sprawę, ale czy koncerny, banki, służby, korporacje wewnątrzpaństwowe są poddane kontroli demokratycznej? Jeśli tak, to tylko i wyłącznie poprzez partie – tłumaczył.
Według Kaczyńskiego, zniesienie systemu partyjnego spowoduje, że pełnia władzy przejdzie w inne ręce. – Dyskurs antypartyjny, który w Polsce zrodził się na początku systemu, bo był taki pomysł dwadzieścia kilka lat temu, gdy odwoływano się do przykładów meksykańskiej partii instytucjonalno-rewolucyjnej albo partii kongresowej w Indiach. Ale ten czas mamy dawno za sobą – mówił.
– Wydaje mi się, że dynamika tego dyskursu jest jeszcze inna. W Polsce mamy taką grupę ludzi, która nie chce się podporządkować żadnej dyscyplinie i działać zbiorowo, ale ma ambicje parlamentarne. To są w dużej mierze działacze samorządowi, często dobrzy, ale tacy, którzy wykorzystują specyficzny status naszego samorządu – wyjaśniał Jarosław Kaczyński. – Powstaje grupa ludzi, która uzyskuje bardzo mocną pozycję, a nie jest ona związana z propozycjami wobec jakiegoś środowiska. To buduje pewien typ ambicji i myślenia – dodawał.
Podkreślał też, że pewne pomysły, choć wypowiadane w dobrych intencjach, niosą ze sobą zagrożenie. – Ich realizacja nie prowadziłaby do zmiany w Polsce. Zmiana może nastąpić tylko wtedy, gdy będziemy mieli prezydenta i większość parlamentarną, abstrahuję od tego, z kogo złożoną, która będzie miała chęć, umiejętność i odwagę dokonania tych trudnych zmian – zaznaczał Kaczyński.