WSI zniszczyło mi życie - mówi Wojciech Sumliński. "Nie było takiej podłości, której by nie zrobili"

Filip Błażejowski

  

Nie było takiej podłości, takiego draństwa, którego by ci ludzie z WSI i ABW wobec mnie nie zrobili – mówi w rozmowie z „Codzienną” Wojciech Sumliński. Z byłym dziennikarzem TVP, autorem książek, który od lat toczy sądową batalię z funkcjonariuszami Wojskowych Służb Informacyjnych, rozmawia Samuel Pereira.

Czuje się Pan ofiarą działań WSI?
Tak. Ludzie WSI oraz ABW – bo czuję się ofiarą skompilowanej akcji tych służb – próbowali zniszczyć mnie na wiele sposobów. Najpierw próbowali zrobić ze mnie wielokrotnego przestępcę, później wariata, a w efekcie zaszczuto mnie i moją rodzinę na tysiąc sposobów. Rozmaite mejle, anonimowe telefony do osób, które okazywały mi wsparcie i współczucie. To wszystko za moją pracę dziennikarską, opisywanie działań WSI. W reakcji spotkałem się z mnóstwem publikacji na mój temat, zakulisowych działań, gróźb i plotek, które powtarzane wielokrotnie tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, miały mnie zastraszyć. Jak walczyć z plotką? To tak jak rozerwać poduszkę na wietrze i próbować wyłapać całe pierze. To jest nierealne. Takimi zakulisowymi działaniami tworzono atmosferę zaszczucia.

Do czego miały one doprowadzić?
Nie zamierzam iść w jakąś martyrologię. Wiem, do czego doprowadziły – do całkowitego załamania i w konsekwencji próby samobójczej, do tego, że mojej żonie i dzieciom zniszczono kawał życia. Gdy po okresie załamania wyszedłem ze szpitala, ci ludzie mi nie odpuścili, wytaczali kolejne sprawy, nieustannie gościłem w sądach. Nie miałem chwili wytchnienia, w tygodniu po pięć rozpraw, każda dotycząca innej sprawy. W latach 2002–2004 w tygodniku „Wprost” i dzienniku „Życie” opisywałem działania firmy Megagaz, w której byli oficerowie Wojskowych Służb Informacyjnych, i nie było reakcji, zbywali moje teksty milczeniem. Nagle w 2008 r., cztery lata po ostatnich publikacjach, gdy w mediach pojawiła się informacja, że zabrano mi wszystkie dokumenty, laptopy, komputer – wytoczyli mi procesy karne i cywilne. Nie miałem żadnej szansy na obronę. Na szczęście moi informatorzy, którzy wcześniej chcieli zachowania anonimowości, pomogli mi, zeznawali publicznie i mnie uratowali.

W lipcu 2008 r. próbował Pan targnąć się na życie. Jak do tego doszło?
Nagonka na mnie, na moją rodzinę była nie do zniesienia. Dzieci były załamane, córka mówiła mi, że ma myśli samobójcze. Żona była na lekach psychotropowych, a czytała o mężu rzeczy, których nie było. Zobaczyłem wtedy, że na moich oczach moja rodzina umiera.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Senator Libicki wstępuje do PSL

/ Chancellery of the Senate of the Republic of Poland

  

Senator Jan Filip Libicki, który dołączył we wtorek do klubu PSL-UED, poinformował, że zdecydował o zostaniu członkiem Stronnictwa. Ujawnił przy tym, że w najbliższych dniach klubowe barwy zmieni kolejny senator.

O swojej decyzji Libicki poinformował na konferencji prasowej z udziałem m.in. szefa wielkopolskich struktur PSL Andrzeja Grzyba. Podał, że jako członek PSL będzie funkcjonował w ramach organizacji w Obornikach. Przypomniał też, że startując do Senatu w 2015 roku, był wspólnym kandydatem PO i PSL.

"Kiedy w czerwcu z ciężkim sercem opuściłem Platformę Obywatelską – nie została uszanowana wolność w sprawach światopoglądowych - mówiłem o tym, że chciałbym, by ewentualna nowa formacja zapewniła mi wolność w głosowaniach światopoglądowych oraz by była to formacja opozycyjna wobec tego, co się dzieje w Polsce przez ostatnie trzy lata. Z radością przyjąłem fakt, że prezes Władysław Kosiniak-Kamysz wysunął wobec mnie propozycję przystąpienia do PSL i zagwarantował spełnienie moich warunków”

– powiedział.

Jak dodał, ważne dla niego jest także to, że PSL jest – jak cała opozycja – "obrońcą tego, co się dzieje w samorządach i samorządowego sukcesu". Zaznaczył, że na razie nie będzie pełnił w PSL żadnych funkcji, bo zamierza skupić się na pracy parlamentarnej.

"Liczba senatorów PSL w niedługim czasie się powiększy. Nie będziemy jeszcze w takiej sytuacji, że będziemy mogli założyć koło, bo nie będzie nas trzech, ale będzie nas dwóch"

- powiedział. Pytany nie chciał zdradzić, o którego senatora chodzi, przyznał przy tym, że sprawa ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych dni.

Libicki od połowy czerwca był senatorem niezrzeszonym, po tym, gdy zrezygnował z członkostwa w PO na znak solidarności z trojgiem posłów - Joanną Fabisiak, Jackiem Tomczakiem i Markiem Biernackim. Zostali oni wykluczeni z partii po głosowaniach nad projektami zmian w prawie antyaborcyjnym, w których głosowali wbrew stanowisku władz klubu PO.

Klub parlamentarny PSL-UED tworzy teraz 19 osób: 18 posłów z PSL i Unii Europejskich Demokratów oraz jeden senator.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl