Sztabowcy Bronisława Komorowskiego w desperacji wymyślili, że aby zdobyć głosy wyborców Pawła Kukiza, ubiegający się o reelekcję prezydent powinien jak najszybciej podpisać wniosek o przeprowadzenie referendum ws. jednomandatowych okręgów wyborczych. Tak się uwijali – do drugiej tury coraz mniej czasu – że Komorowski zrobił to już trzy dni po przegranym w niedzielę głosowaniu. W podpisanym w środę wniosku kandydat PO chce zapytać Polaków nie tylko o JOW-y, ale też o likwidację finansowania partii z budżetu oraz o zmiany w systemie podatkowym. Referendum miałoby się odbyć na początku września.
Okazuje się jednak, że pośpiech Komorowskiego i jego sztabowców może zakończyć się jedną wielką kompromitacją. Agnieszka Ziółkowska i Marcin Gerwin z Pracowni Demokracji napisali w oświadczeniu, że złożenie przez kandydata PO postanowienia o zarządzeniu referendum ws. JOW-ów będzie niezgodne z konstytucją i „może być podstawą do postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Co za obłuda! Komorowski dostał lanie i nagle chce referendum ws. JOW-ów
„Prezydent Bronisław Komorowski złożył projekt nowelizacji Konstytucji, który, jeżeli zostanie przyjęty, będzie umożliwiał wprowadzenie JOW-ów. Samo jednak złożenie tego projektu nie oznacza jeszcze, że Konstytucja już została zmieniona – może to dopiero zrobić Sejm większością co najmniej 2/3 głosów oraz Senat bezwzględną większością głosów (art. 235 ust. 4 Konstytucji RP). Dopóki Konstytucja nie zostanie zmieniona, nie można – na podstawie art. 125 – zarządzać referendum w sprawie, która jest sprzeczna z jej brzmieniem” – napisano w oświadczeniu.
Przedstawiciele Pracowni Demokracji uważają również, że jeżeli Bronisław Komorowski złoży w Senacie postanowienie o zarządzeniu referendum, wówczas Senat powinien odmówić głosowania w punkcie, który dotyczy JOW-ów, bo nie ma do tego podstawy prawnej. I na tym nie koniec. Według Agnieszki Ziółkowskiej i Marcina Gerwina, złożenie postanowienia będzie działaniem niezgodnym z Konstytucją RP, ponieważ nie daje ona prezydentowi takich uprawnień. „W związku z tym można rozważyć, czy nie ma tu miejsca delikt konstytucyjny – naruszenie Konstytucji niebędące przestępstwem – które będzie mogło spowodować wszczęcie procedury postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu” – napisali w oświadczeniu.
Także konstytucjonaliści zauważają, że referendum ws. JOW-ów stoi na bakier z konstytucją. – Referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, gdyby je zarządzić, odbyłoby się z naruszeniem konstytucji – stwierdził w Radiu TOK FM dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał też, że nawet jeśli referendum się odbędzie, będzie miało znaczenie polityczne, ale już nie prawne.