We środę Cezary Grabarczyk przestał być szefem resortu sprawiedliwości. Podał się do dymisji, a premier Kopacz ją przyjęła. Później wydał oświadczenie pisząc, że jego rezygnacja leży w interesie Państwa i wymiaru sprawiedliwości.
O kulisach sprawy postanowił opowiedzieć Piotr Lisiewicz, który jako pierwszy opisywał sprawę w „Gazecie Polskiej”.
- Temat media podjęły po kilku miesiącach. Ja rozmawiałem z informatorem z towarzystwa biznesowego PO. Świetnie zorientowany człowiek. To on poinformował mnie o śledztwie ws. Grabarczyka prowadzonym od ponad 2 lat - mówił na antenie Telewizji Republika dodając, że tezy formułowane przez jego informatora były bardzo konkretne. - Nie potrafiłem tego ostatecznie potwierdzić, więc ostatecznie tego nie opisałem. Twierdził on, że prokuratura ma wiedzę o działalności Grabarczyka, która może doprowadzić do jego dymisji, jednak nic z tym nie robi – powiedział dziennikarz.
Komorowski ma problem. Grabarczyk jest założycielem jego komitetu wyborczego
Lisiewicz przypomina parę faktów: Poprzednicy Grabarczyka walczyli o reformę prokuratury, która mówiła o ograniczeniu roli Prokuratora Generalnego. Grabarczyk zrezygnował z tej reformy.
- Mój informator twierdził, że Grabarczyk może być zakładnikiem prokuratury - ujawnił Lisiewicz. - W tej sprawie jest jeszcze duże pole do popisu dla dziennikarzy śledczych. Do opisania pozostaje to, co dzieje się w prokuraturze i jakie sytuacje miały tam miejsce - cytuje dziennikarza „Gazety Polskiej” telewizjarepublika.pl.