W polskiej armii będą nowe śmigłowce. Z Mielca? Ze Świdnika? Nie, z Francji!

wojsko-polskie.pl

Przetarg Ministerstwa Obrony Narodowej na dostawę 70 śmigłowców dla polskiej armii, od dawna budzi emocje. A dzisiaj zostały rozgrzane do czerwoności. Okazuje się, że nasi piloci będą prawdopodobnie latać na francuskich maszynach, choć mamy dwie duże firmy - w Mielcu i Świdniku - mogące dostarczyć odpowiedni sprzęt. Co na to Bronisław Komorowski: - To nie jest czas, żeby kupować sprzęt gorszy, ale nasz - stwierdził tydzień temu.

Niedawno portal niezalezna.pl alarmował, że z komisji przetargowej wycofał się przedstawiciel Rady Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”. Zrobił to w ramach protestu.

"(...) pojawiały się w mediach nieoficjalne informacje o tym, że uczestniczący w przetargu Francuzi z Airbusa mieli mieć zapewnione zwycięstwo w zamian za poparcie przez prezydenta Hollande’a kandydatury Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej" - pisaliśmy w połowie kwietnia.

A dzisiaj "Gazeta Wyborcza" ogłosiła w tekście "Mielcowi i Świdnikowi odlatuje zbrojeniowy kontrakt za miliardy złotych": "Ważą się losy wartego miliardy złotych przetargu na 70 śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Według naszych informacji do testów został zakwalifikowany francuski Caracal, którego producent dopiero zamierza zbudować montownię w Łodzi".

Choć w przetargu wystartowały też dwie polskie firmy (wspólnie z zagranicznymi kontrahentami): Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego "PZL-Świdnik" oraz Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu.

"Polskie wojsko potrzebuje 48 śmigłowców dla wojsk lądowych, 10 dla sił powietrznych i 12 dla marynarki wojennej. Resort obrony nie podaje wartości kontraktu, szacunki branżowe mówią o 8-12 mld zł" - pisze gazeta.biz

W tej sytuacji znamienne stają się słowa Bronisława Komorowskiego, który będąc tydzień temu w Lublinie stwierdził: "To nie jest czas, żeby kupować sprzęt gorszy, ale nasz. Jaka to firma, która uzależnia swoje istnienie od jednego przetargu? To żadna firma. Byłaby mało wartościowa".

Taka deklaracja w słowach zwierzchnika sił zbrojnych wywołała słuszne oburzenie. I złośliwe, choć bardzo celne komentarze.


Akurat dzisiaj o 15.30 ma odbyć się spotkanie "poświęcone realizacji głównych programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP", w którym wezmą udział prezydent Bronisław Komorowski, premier Ewa Kopacz, szef MON Tomasz Siemoniak i oraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. Ciekawe, czy po tej naradzie będą mieli czelność mówi o rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego. Gdy kontrakt wart około 10 miliardów złotych zdobędą Francuzi.
Źródło: niezalezna.pl,wyborcza.biz,300polityka.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Bez premii za medale olimpijskie. Norwescy olimpijczycy otrzymają tylko... tort

/ IOC/ CHUNG, Jean/ olympic.org

Rekordowa liczba medali zdobytych przez Norwegię podczas igrzysk w Pjongczangu nie przekłada się na premie dla zawodników, ponieważ tamtejszy komitet olimpijski (NOK) nie przyznaje za takie sukcesy nagród finansowych. Za medale ich zdobywcy otrzymują tylko... tort.

Podobna zasadę ma norweskie ministerstwo kultury i sportu oraz centrum sportu wyczynowego Olympiatoppen, organ podlegający bezpośrednio NOK, zajmujący się rozdziałem pieniędzy na sport wyczynowy oraz przygotowaniem wyjazdów reprezentacji na olimpiady i mistrzostwa świata.

Prezes Olympiatoppen Tore Oevrebo wyjaśnił na antenie telewizji NRK, że „taka jest zasada i jeszcze nie zdarzyło się, aby któryś ze sportowców ją zakwestionował. Medal olimpijski jest ważnym punktem w karierze, który daje konkretne profity finansowe w formie kontraktów sponsorskich”. Wyjaśnił, że system norweskiego sportu polega na finansowaniu początków kariery zawodników.

Zamiast wypłacać premie, wolimy przeznaczać te pieniądze na rozwój młodych talentów – podkreślił.

Oevrebo dodał, że „Olympiatoppen jest organem pomagającym w rozwoju sportu i konkretnych karier zawodników, a nie bankiem”.

Premie za medale olimpijskie i mistrzostw świata wypłacają w Norwegii tylko nieliczne ze związków sportowych. Federacja biathlonu przewiduje premie za złoty medal w wysokości 100 tysięcy koron (43 tys. złotych), 50 tysięcy (21,5 tys. złotych) za srebrny i 25 tysięcy za brązowy (11 tys. złotych).

Norwescy medaliści jako jedyna nagrodę otrzymują specjalnie przygotowany przez kucharzy reprezentacji... tort.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl