- Kupiłem ten zegarek już po tym, jak przestałem być europosłem [w 2014 r. - przyp.] - tłumaczył się Michał Kamiński w rozmowie z "Faktem", który pierwszy opisał fakt zatajenie przez ministra Kamińskiego drogocennego zegarka w swoich oświadczeniach. Wersja ta została szybko obalona, bo na powszechnie dostępnych zdjęciach widać, że ten zegarek miał kilka lat wcześniej:


Później polityk zmieniał swoje wersje, ostatecznie ogłosił, że zegarek Paul Picot Gentleman 42 za ok. 37 tys. złotych ma od 2011 roku i wpisywał go wcześniej w oświadczenia. Co jest nieprawdą, bo w oświadczeniach majątkowych tego zegarka nie ma. Mimo to w obronę wzięła go Ewa Kopacz, która dała wiarę jego zapewnieniom.
CZYTAJ WIĘCEJ: Minister Kamiński plącze się w zeznaniach. Ujawniamy jego najnowszą wersję ws. zegarka
Dziś "Fakt" poinformował o śledztwie prokuratury, co część mogła uznać jako żart. - Jest pan trzecią osobą, która o to pyta. Nie, to nie żart. 1 kwietnia też pracujemy, podejmujemy decyzje - uśmiecha się rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie w rozmowie z niezalezna.pl.
Jak udało nam się ustalić u rzecznika Centralnego Biura Antykorupcyjnego, wciąż trwa kontrola CBA ws. Michała Kamińskiego. Kontrola oświadczeń majątkowych ministra w Kancelarii Premiera z lat 2009-2015 to efekt dotychczasowych publikacji, według których Kamiński nie umieścił w oświadczeniu majątkowym ekskluzywnego zegarka wartego 37 tysięcy złotych.