Na użytek kampanii wyborczej Bronisław Komorowski "przypomniał" sobie, że w Warszawie powinien stanąć pomnik poświęcony ofiarom katastrofy smoleńskiej. Nawet zorganizował spotkanie w Kancelarii Prezydenta, przy okazji próbując skłócić bliskich osób, które zginęły pięć lat temu.
"Prezydent Bronisław Komorowski, na półtora miesiąca przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej, świadomie wprowadza spór z nią związany. To niejako rutynowe działanie PO w kampanii wyborczej – wzniecić ostry, rozpalający konflikt, tak by Polacy skakali sobie do oczu" - napisała Joanna Lichocka dzisiaj na łamach "Gazety Polskiej Codziennie".
W tej sytuacji oświadczenie wydał prof. Włodzimierz Bernacki, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem.
We wrześniu 2010 roku, tuż po gorszących wydarzeniach z udziałem władz państwa oraz władz Warszawy, jakie miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu, w sytuacji permanentnej agresji medialnej wobec osób pragnących oddać cześć poległym pod Smoleńskiem w miejscu, z którego został usunięty Krzyż smoleński, w czasie, gdy zarówno prezydent Komorowski, jak i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz nie realizowali swych powinności, nakazujących stanąć po stronie wielkiej rzeszy Polaków pragnących okazać szacunek wobec osób, które zginęły pełniąc szlachetną służbę Ojczyźnie, zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. W jego skład weszli członkowie rodzin ofiar oraz osoby, których celem stały się „działania zmierzające przede wszystkim do budowy pomnika, odpowiedniego do historycznej doniosłości wydarzenia – śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, Jego Małżonki, śmierci ostatniego Prezydenta RP na wychodźstwie, śmierci Anny Walentynowicz, śmierci 92 przedstawicieli polskich elit politycznych”. Miejscem dla monumentu, w opinii osób skupionych w Komitecie, jest Krakowskie Przedmieście.
Tak jak kilka lat temu, tak i dzisiaj działania władz mają charakter destrukcyjny. Prezydent, postępując zgodnie z zasadą divide et impera, doprowadził do podziału osób mocno doświadczonych przez tragedię smoleńską. Przez ponad cztery lata ignorował ideę upamiętnienia ofiar, przez lata nie dostrzegał faktu istnienia Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem, zaś dzisiaj powołuje swój własny. Zły to polityk, który na użytek prowadzonej kampanii wyborczej sięga po metody bardzo wątpliwe pod względem moralnym.
Społeczny Komitet Budowy Pomnika wielokrotnie krytycznie odnosił się do działań Hanny Gronkiewicz Waltz. Dla środowisk rodzin ofiar tragedii smoleńskiej szczególnie bolesny charakter miała decyzja dotycząca rozstrzygania o losach pomnika na drodze sondażu, ale i wielokrotne ignorowanie inicjatyw radnych. W ostatnim czasie zarząd Społecznego Komitetu Budowy Pomnika dwukrotnie zwracał się z wnioskiem o lokalizację pomnika. Na pierwszy wniosek z października 2014 r. oraz drugi ze stycznia 2015 roku zarząd do chwili obecnej nie doczekał się odpowiedzi. Ostatnie wydarzenia z udziałem Bronisława Komorowskiego oraz Hanny Gronkiewicz Waltz pokazują zupełny brak szacunku dla inicjatyw obywatelskich, a przede wszystkim naruszenie zasady równości wobec prawa, bowiem prośba „kolegi partyjnego”, nie mająca charakteru formalnego, zyskała błyskawiczną odpowiedź.
Osoby, działające w ramach Społecznego Komitetu jednoznacznie negatywnie oceniają obecne działania władz, mają one charakter wybitnie polityczny i są w istocie rzeczy częścią kampanii prezydenckiej, prowadzonej przez wiceprezes PO na rzecz Bronisława Komorowskiego.
Jesteśmy przekonani, że Pomnik, jaki powstanie w stolicy Polski, przy Krakowskim Przedmieściu, Pomnik upamiętniający 96 ofiar tragedii smoleńskiej, zbudowany zostanie nie za sprawą kunktatorstwa politycznego, lecz z potrzeby serca milionów Polaków.
prof. Włodzimierz Bernacki