Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Günter Grass znowu popłynął... Staje murem w obronie Rosji i wylewa kubeł pomyj na NATO

Symbol lewicowego intelektualizmu w Niemczech, a zarazem laureat literackiej nagrody Nobla Günter Grass, znów skupił na sobie uwagę mediów.

Autor:

Symbol lewicowego intelektualizmu w Niemczech, a zarazem laureat literackiej nagrody Nobla Günter Grass, znów skupił na sobie uwagę mediów. Znany z kontrowersyjnych poglądów pisarz tym razem postanowił wytłumaczyć opinii publicznej, że Rosja, nie jest taka zła jak się wszystkim wydaje i przekonywał, że Kreml ma prawo do obaw w związku z agresywną polityką NATO.

Grass nie daje o sobie zapomnieć i gdy tylko milkną echa jego poprzednich kontrowersyjnych wypowiedzi, pisarz pojawia się w mediach i wygłasza kolejne, coraz bardziej kuriozalne tyrady. Tym razem laureat literackiego Nobla postanowił wmówić wszystkim, że Rosja z natury jest przyjaznym i pokojowo nastawionym krajem, jednak została zmuszona do działania przez państwa NATO.

A wszystko zaczyna się dosyć niepozornie. Günter Grass w wywiadzie dla wiedeńskiego „Der Standard” ubolewa nad tym, że kondycja polityki międzynarodowej jest fatalna.
 
- Wiemy o klęskach głodu, które są prowokowane, pomimo, że pokarmu wystarczyłoby dla wszystkich; wiemy też o deficytach wody i zmianach klimatycznych. Wszystko dzieje się w tym samym czasie. Trzecia wojna światowa już się rozpoczęła - i jest to wojna o podział światowych zasobów
– twierdzi Grass.
 
Niemiecki pisarz szybko jednak się nakręca i przechodzi do ostrego ataku na państwa NATO. Grass zarzuca Paktowi Północnoatlantyckiemu łamanie obietnic danych Rosji i prowokowanie Kremla. Według Güntera Grassa, całe zamieszanie zaczęło się od przyjęcia do struktur NATO państw dawnego bloku wschodniego m.in. Polski. Według pisarza Putin wobec takiej polityki Sojuszu może mieć spore obawy co do intencji NATO.
 
Następnie pisarz wystąpił z apelem o... zrozumienie obaw Putina i Rosji oraz agresywnych działań Kremla, całą winę zrzucając właśnie na NATO i stanowczo odradzając przyjmowanie do struktur Sojuszu Gruzji oraz Mołdawii.

- Wolałbym, aby Niemcy, które powinny znać zagadnienia związane z Rosją, reagowały bardziej wstrzemięźliwie – oświadcza Grass.

Przypomnijmy, że przed kilkoma laty Grass przyznał na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że w 1944 r., gdy miał 17 lat, ochotniczo zgłosił się do służby w Waffen-SS. I to nie z powodów ideologicznych, tylko, „by uciec od domowej ciasnoty”.

Sylwetkę pisarza trafnie przedstawiła publicystka „Gazety Polskiej” Bettina Roehl, która w tekście z 2012 roku ukazała Grassa jako oportunistę, lansującego się w ostatnim czasie na swoich lewackich poglądach

Poniżej publikujemy fragment artykułu „W lewo czy w prawo, panie Grass?” (Gazeta Polska, kwiecień 2012):
„Jest Grass mistrzem błądzenia, a jego polityczne tyrady rzadko trafiają w sedno. Co więcej – wbrew opinii, którą się cieszy w środowisku lewicowego mainstreamu, jest on, mówiąc brutalnie, niepohamowanym, ale i zręcznym oportunistą. W latach młodzieńczych Grassa przywdzianie SS-mańskiego munduru było jednym ze znamion oportunizmu, ale jemu to nie przeszkadzało. W latach 50. szczytem oportunizmu było z kolei przypięcie kotyliona konserwatywnego antykomunisty. To właśnie wtedy Grass przystał do literackiego stowarzyszenia Grupa 47, o którym było wiadomo, że jest finansowane przez CIA.
 
W końcu przyszłemu nobliście się nie przelewało, a pieniądze nie śmierdzą. Potem przyszły szalone lata 60. i „Blaszany bębenek”, a wraz z nim kolejna zmiana kursu. Tym razem pisarz popłynął z lewicowym, coraz silniej podmywającym fundamenty Zachodu nurtem. Wraz z innymi literatami, którzy tak jak on pewnego ranka nagle obudzili się w skórze rewolucjonisty, maszerował Grass ku słońcu nowej niemieckiej lewicy. W kieszeni brzęczały mu jeszcze monety od CIA, a establishmentowe krzesełko nie zdążyło ostygnąć, kiedy Grass sprawnymi susami przemierzał dróżkę do obozu ’68. To tacy jak on wprowadzali później na salony lewackich ekstremistów. Pod koniec lat 60. przypadła mu rola lokomotywy wyborczej Willego Brandta i nadwornego propagandysty tzw. nowej polityki wschodniej. Od tej pory zawsze stawał po stronie SPD i za swoją stałość zbierał profity – już 40 lat, niczym tłuste oko w rosole, unosi się Grass na tafli lewicowego mainstreamu.”

Autor:

Źródło: TVN24,niezalezna.pl,Gazeta Polska,Der Standard

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane