UJAWNIAMY! UE już w kwietniu proponowała rządowi finansowanie „Via Carpathia”. DOKUMENT

mbpr.pl; GP

Samuel Pereira

Kontakt z autorem

Jak wynika z dokumentów, do jakich dotarł portal niezalezna.pl Komisja Europejska już w kwietniu 2014 r. stwierdziła, że projekt „Via Carpathia” „kwalifikuje się do finansowania ze środków europejskich funduszy strukturalnych i w gestii rządu Rzeczpospolitej Polskiej leży wystąpienie o finansowanie na ten cel”. Mimo to, projekt szlaku komunikacyjnego, kluczowego dla Polski Wschodniej, został w ostatni poniedziałek w PE przez europosłów PO zablokowany.

Petycję do Parlament Europejski ws. budowy szlaku komunikacyjnego „Via Carpathia” złożył jeden z mieszkańców Stalowej Woli w zeszłym roku. Petycja została „uznana za dopuszczalną" 4 listopada 2013 r. Autor oraz 31 podpisujących się pod nim sygnatariuszy, wyrazili „poparcie dla budowy w Polsce drogi „Via Carpathia” biegnącej od granicy z Litwą w Budzisku do granicy ze Słowacją w Barwinku trasą dróg krajowych nr 8 i 19”. Jak stwierdzili „będzie to istotnym bodźcem dla rozwoju tych regionów Polski i krajów sąsiednich”.

Celem petycji było również zwiększenie znaczenia regionu Wschodniej Polski, jako kluczowego odcinka komunikacyjnego w UE. W pierwszym, wstępnym podsumowaniu z lutego 2014 r. Komisja Petycji wskazywała na potrzebę działań polskiego rządu w tej sprawie. – Polskie ministerstwo transportu jest odpowiedzialne za planowanie modernizacji dróg oraz za ubieganie się na ten cel o unijne środki z instrumentu „Łącząc Europę”/Funduszu Spójności (tylko TEN-T) lub z innych (krajowych) źródeł – czytamy w dokumencie komisji.

Również podczas pierwszego czytania na forum Komisji Petycji PE w kwietniu br. – petycja została ona oceniona pozytywnie. W liście do ówczesnej wicepremier i jednocześnie minister rozwoju i infrastruktury Elżbiety Bieńkowskiej, przewodnicząca komisji Erminia Mazzoni napisała, że nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby „Via Carpathia” była finansowana ze środków Unii Europejskiej, a warunkiem było wystąpienie o to polskiego rządu.

„Przed rozpatrywaniem tejże petycji, Komisja Petycji zasięgnęła opinii Komisji Europejskiej oraz Komisji Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego, które zgodnie stwierdzają, że projekt ten kwalifikuje się do finansowania ze środków europejskich funduszy strukturalnych i w gestii rządu Rzeczpospolitej Polskiej leży wystąpienie o finansowanie na ten cel" – napisała Mazzoni. Co więcej, przewodnicząca komisji odnosząc się do projektu podkreśliła, że Komisja Petycji „pragnie nadać mu odpowiednią wagę i dogłębnie zbadać” i poprosiła o przedstawienie stanowiska polskiego rządu ws. „Via Carpathia”.

Na szansę z wysłania europejskich obserwatorów wskazuje również europoseł Prawa i Sprawiedliwości w swoim oświadczeniu. – Dawała ona [petycja ws. Via Carpathia – przyp.] szansę na dalsze procedowanie tej sprawy na poziomie europejskim, wysłanie misji obserwacyjnej do naszego kraju, która mogłaby ocenić możliwość budowy Via Carpathia na całej jej długości w najbliższych latach, a także możliwość sporządzenia raportu PE i wywierania dalszej presji na polski rząd na rzecz budowy tej drogi – pisze Poręba.

PISMO DO WICEPREMIER BIEŃKOWSKIEJ:
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl