11 listopada bez prowokacji

Po raz kolejny zielone ludziki albo pożyteczni idioci zaatakowali naszego dziennikarza. Akcja nieznanych sprawców przepowiadania śmierci Dawida Wildsteina sugeruje, że określenie „pożyteczni” może być tu zupełnie zbędne. Jeśli inspiratorem byli Rosjanie, to wykonawcami wyjątkowi kretyni. Jednak 11 listopada grozi nam coś zupełnie poważniejszego. Tym razem prowokacjom na ulicach Warszawy może sprzyjać nie tylko obecność ultraradykałów i promoskiewskich słowianofilów, ale także zbliżające się wybory. Za wszelkie rozruchy władza będzie winiła PiS i kluby „Gazety Polskiej”. Dlatego proponuję powtórzenie scenariusza z zeszłego roku. 10 listopada spotkajmy się w Warszawie po comiesięcznej mszy św. w katedrze św. Jana. Złóżmy kwiaty przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego. 11 listopada pojedźmy do Krakowa na Wawel do grobu Piłsudskiego i Lecha i Marii Kaczyńskich. Szczegóły obchodów będziemy podawali w naszych mediach. Sytuacja w Polsce i za naszymi granicami jest zbyt trudna, by ulec prowokacji. W zeszłym roku obchody w Krakowie zakończyły się ogromnym sukcesem (w tym czasie były burdy na ulicach Warszawy). Apeluję o udział w tych uroczystościach do wszystkich Czytelników, ale szczególnie do klubów „GP”.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Imigracyjna ustawka

Porozumienie sprzed dwóch lat między UE a Turcją (Ankara w zamian za 6 mld euro nie wpuszcza do Europy uchodźców z Syrii i Iraku koczujących w Turcji) zostało zawarte w pośpiechu, byleby tylko zdążyć przed wyborami w trzech niemieckich landach, byleby pomóc wygrać tam CDU Angeli Merkel. Teraz mamy identyczną sytuację: Komisja Europejska zwołuje szczyt dotyczący imigracji po to, by rzucić koło ratunkowe pani kanclerz, z jednej strony podgryzanej przez rywali we własnej partii, z drugiej przez koalicyjną CSU, wreszcie obśmiewanej przez prezydenta USA.

Ani Polska, ani inne kraje Grupy Wyszehradzkiej nie wezmą udziału w spektaklu pt. „Ratujmy Merkel”. Kto ma kierować RFN – nie jest naszą sprawą, z każdym rządem będziemy współpracowali. Chodzi jednak o dwie ważniejsze sprawy. Po pierwsze, to nie KE, coraz bardziej żarłoczna, jeśli chodzi o kompetencje, powinna organizować spotkania szefów rządów, tylko kraj, który ma prezydencję w UE lub Rada Europejska. Po drugie, rezultat tego „szczytu” jest znany – państwa, które prowadziły błędną politykę imigracyjną, chcą się podzielić jej skutkami z państwami, które – tak jak Polska – tych błędów nie popełniły. Nie licz więc na nas, Komisjo!

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl