– Zwracam się także do polskich władz. Przestańcie dostarczać tu broń i czołgi. Wszystko to zniszczymy. A potem przyjdziemy do was. Obowiązkowo przyjdziemy. Wszyscy, którzy najechali naszą ziemię – wszyscy umrą. Wszyscy, co do jednego – powiedział przedstawiciel terrorystów, znany pod pseudonimem „Giwi”.
– Pójdziemy dalej, nie zatrzymamy się na granicy Donieckiej Republiki Ludowej. Pójdziemy na Charków, Zaporoże, Dniepropietrowsk. I zobaczymy, jak Polska się wtedy zachowa – oświadczył terrorysta.
To nie pierwszy raz, kiedy terroryści z Donbasu grożą Polsce. Niedawno informowaliśmy, że Arsen Pawłow ps. Motorola, jeden z dowódców oddziałów terrorystów wspieranych przez Moskwę, groził Polakom za to, że nie wpuścili samolotu szefa rosyjskiego MON Siergieja Szojgu.
Portal kresy24.pl przypomina, że kilka dni temu Minister Bezpieczeństwa DNR Leonid Baranow ogłosił, że na lotnisku w Doniecku, o które od pięciu miesięcy trwają boje, separatyści wzięli do niewoli „najemników z Polski”. Nie pokazali ich jednak, a z czasem zaczęli się o nich wyrażać dość mgliście, mówiąc m.in., że „po stronie wojsk ukraińskich walczy mnóstwo najemników, szczególnie widać to na lotnisku w Doniecku. Tu walczą tylko profesjonaliści, nie tylko Amerykanie, mówi się tu w różnych językach. To potwierdzona informacja i można śmiało powiedzieć, że są tam cudzoziemcy”.
Tu można wysłuchać całego oświadczenia:
