Zadziwiają i bulwersują nas relacje ze wschodu Ukrainy. Zastanawiające jest, skąd wyrastają uzbrojone po zęby „zielone ludziki”. Jak to jest możliwe, że miejscowa ludność nie stawia oporu przed zorganizowanymi bandami najeżdżającymi ich kraj ze Wschodu? Gdzie się podziała tożsamość narodowa?
Narodowościowa propaganda
Od lat na terenach wschodniej Ukrainy trwa rusyfikacja. To nie tylko promocja języka, lecz także podsycanie sentymentów związanych z czasami, w których Ukraina była częścią Związku Sowieckiego, działalność lokalnych i rosyjskich mediów, krzewienie kultury moskiewskiej w miejsce kijowskiej. Przez lata wpajano ludności wschodniej Ukrainy, że Rosja stanowi ogromną wartość, że jest mocarstwem i że warto stać przy jej boku. Wspierano także lokalny patriotyzm, będący nadrzędnym nad patriotyzmem ukraińskim.
W wyniku tej operacji przekonano część mieszkańców Ługańska czy Doniecka, że warto się wtulić w otwarte ramiona Matuszki Rossiji. Pozostałe osoby zostały skutecznie wystraszone i spacyfikowane myślą, że nie ma możliwości wygranej w walce z tak silnym przeciwnikiem.
Czy podobny scenariusz można przeprowadzić w Polsce? Czy możemy spać spokojnie?
Wewnętrzni Niemcy
Nie ma na terenie naszego kraju zagrożenia ze strony separatyzmu rosyjskiego, lecz Rosja to niejedyny sąsiad Rzeczypospolitej, który ma imperialistyczne zapędy. Niemcy już od lat na Śląsku prowadzą politykę podobną do polityki rosyjskiej na wschodzie Ukrainy – oczywiście tej sprzed rewolucji na Majdanie Niepodległości.
12 listopada 1989 r. w Krzyżowej po podpisaniu porozumienia z Niemcami przez premiera Tadeusza Mazowieckiego, na terenie naszego kraju wskrzeszono mniejszość niemiecką. O polskości terenów przez nią dziś zamieszkanych najlepiej zaświadczają ekspozycje w Muzeum Powstań Śląskich na Górze Świętej Anny oraz wiele publikacji prof. Franciszka Marka, byłego rektora Uniwersytetu Opolskiego.
Tymczasem na terenach województw opolskiego i śląskiego jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać kluby i inne struktury społeczne mniejszości. Tworzyli je ludzie, którym dano paszporty niemieckie i możliwość pracy za granicą, co w latach 90. stanowiło ogromną wartość. Większość z nich nie mówiło i nadal nie mówi słowa po niemiecku, mają polskie nazwiska (czasem zniemczane jak Król/Kroll). Powstawały również biblioteki, instytuty oraz instytucje hojnie wspierane przez rząd w Berlinie, ale również korzystające z pieniędzy polskich podatników.
Niemieckie pomniki
Dziś w większości szkół publicznych w wyżej wymienionych województwach język niemiecki jest nauczany jako ojczysty, dzięki temu samorządy otrzymują dodatkowe środki z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W wyborach parlamentarnych kandydatów z list mniejszości niemieckiej nie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. Stawiane są nielegalnie pomniki żołnierzy Wehrmachtu – np. odwołujące się do symboliki Żelaznego Krzyża – a niszczone są pomniki powstańców śląskich – jak to miało miejsce w czerwcu tego roku w Łaziskach Górnych. W większości miejscowości stosowane są podwójne nazwy np. Raszowa/Raschowa, Poręba/Poremba. Przejmowane są szkoły w mniejszych miejscowościach, do których dyrektorzy nie przyjmują dzieci, które nie chcą podpisać deklaracji o języku niemieckim jako ojczystym. W lokalnych mediach roi się od dotowanych artykułów, dodatków czy audycji, które mają wytwarzać wrażenie wszechobecnych wpływów niemieckich. Dzieje się to przy silnym wsparciu rządu niemieckiego, rękami organizacji mniejszościowych oraz pożytecznych idiotów.
Historia lubi się powtarzać
Te wszystkie zabiegi w ciągu ostatnich 20 lat sprawiły, że na ziemiach piastowskich wyrasta nam niebezpieczna grupa, której nie możemy być pewni w wypadku „bratniej pomocy” z Zachodu. Może ona stwarzać też pretekst do interwencji rozumianej jako ochrona ludności niemieckiej. Choć dziś wydaje się to nieprawdopodobne, historia lat 30. ubiegłego wieku uczy nas, że nie powinniśmy lekceważyć takich tendencji. I to zarówno ze względu na wydarzenia 17 września, jak i zdolność naszego zachodniego sąsiada do błyskawicznego podniesienia się z kolan i przeistoczenia z państwa pokonanego w agresywne, totalitarne imperium, mające ambicje zapanowania nad całym światem.