Niemcy sprzedały Ukrainę, Bałtów i Polskę

Oświadczenia Angeli Merkel brzmią po prostu przerażająco. Żadnych baz NATO w Polsce, żadnej tarczy antyrakietowej, a jeżeli Ukraina chce pokoju, powinna poddać się Rosjanom, czyli musi przestać walczyć, tolerując zagarnięcie części jej terytorium. Rosjanie mogą wysyłać broń i wojsko na obce terytoria, byle tego nie nazywali wojną. Dla kanclerz Niemiec ważniejsze są porozumienia z Rosją niż gwarancje w ramach NATO i przestrzeganie cywilizowanych zasad.


Zastanawiam się, czy zamiast demonstracji przed rosyjskimi ambasadami i konsulatami nie powinniśmy organizować ich dzisiaj przed niemieckimi. Prawdziwym podpalaczem Europy staje się dzisiaj nie Moskwa, po której absolutnie nic dobrego nikt rozumny nie może się spodziewać, lecz Niemcy, które dają Putinowi zielone światło do napadów, mordowania i brutalnego łamania praw człowieka.

Ukraińcy nie mają wątpliwości: jeżeli chcą ocalić niepodległość i całość terytorium, muszą uzbroić armię, zamienić społeczeństwo na militarne, na wzór szwajcarskiego, i bić się do zwycięstwa. Niestety, w Polsce jest jeszcze dosyć zdrajców i idiotów, którzy liżąc schody berlińskich urzędów, chcą załatwić sobie pozycję w Europie. Szczególnie ich dużo w elitach rządzących. Możemy za to zapłacić bardzo wielką cenę. Dla Niemców aspiracje mieszkańców Europy Środkowej są tak samo niebezpieczne jak dla Rosjan. Pozbawiają ich decydującego głosu na naszym kontynencie. To, że wolą to robić innymi metodami i być może bez Putina, nie zmienia ich ostatecznych celów, które mieliśmy w ostatnich dniach okazję  zobaczyć.

Jedyną szansą na utrzymanie niepodległości jest wzajemne wsparcie narodów naszego regionu zarówno militarne, jak i polityczne, w ramach UE, ale przede wszystkim porozumienie się z USA – póki Amerykanie mają wolę w tej sprawie. Polityka Berlina ich do tego zniechęca, ale wyraźny sygnał z tej części świata może naprawdę pomóc. Oczywiście z obecnymi władzami w Polsce wiele zrobić się nie da. Czas pokazać, że Polacy, podobnie jak Ukraińcy, potrafią wziąć swoje sprawy we własne ręce.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Jak ukradziono dobrą zmianę

Czy odwołanie Antoniego Macierewicza jest kontynuacją odejścia od postkomunizmu?

Mimo próśb o zaufanie, wielu wyborców zjednoczonej prawicy nie rozumie zmian w rządzie. Zwykle odwołuje się ministrów, którzy nie podołali wyzwaniom lub tych, którzy okazali rażące niekompetencje.

Przyjrzyjmy się zatem, co w minionych 26 miesiącach udało się przeprowadzić Antoniemu Macierewiczowi. Po pierwsze, szczyt NATO zakończony decyzją o obecności wysuniętej flanki sojuszniczych wojsk. Po drugie, ustanowienie trwałej obecności żołnierzy USA w Polsce (Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa). Po trzecie, powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej. Po czwarte, modernizacja Sił Zbrojnych, w tym nabycie pocisków manewrujących do F-16 JASSM-ER o zasięgu około 1000 km. Do tego armatohaubice KRAB, moździerz RAK i karabinek GROT. Po piąte, Strategiczny Przegląd Obronności i ustawowe zwiększenie wydatków na obronność do co najmniej 2,0 proc. PKB, docelowo 2,5 proc. w 2030 r. To już się wydarzyło, choć minister Antoni Macierewicz był dopiero w połowie kadencji. Nie podnoszę (moim zdaniem absolutnie uzasadnionych) zmian kadrowych, bo to one wywołały największą awanturę. Wymieniam obiektywne i także dla wrogów Antoniego Macierewicza czytelne dokonania. Jakie więc powody doprowadziły do odwołania szefa MON, skoro okazały się ważniejsze niż to, co wymieniłem? Dla większości wyborców Zjednoczonej Prawicy dobra zmiana jest rozumiana jako zakwestionowanie porządku III RP i odejście od postkomunizmu. Czy odwołanie Antoniego Macierewicza jest kontynuacją odejścia od postkomunizmu?

Redaktor Paweł Nowacki zwrócił mi uwagę na dwie znamienne sceny. Prezydent Andrzej Duda na gali TV Polsat (17.12.2017 r.) bije brawo bohaterowi książki „Resortowe dzieci”. I niespełna miesiąc później druga scena, gdy widzimy pana prezydenta, a za nim generała Kraszewskiego z tryumfującym uśmiechem podczas ceremonii powoływania nowego szefa MON. Prezes apeluje o zaufanie, ale wszystko jest jakieś tajemnicze i tłumaczone tak niekonkretnie, jakby obawiano się, że prawda wyborcom zaszkodzi. Jakby prezes nie miał zaufania do swoich zwolenników, że zrozumieją nawet bolesne kwestie.  
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl