niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
11 grudnia 2016

Proces Sławomira Nowaka, czyli farsa w sądzie

Dodano: 20.08.2014 [04:43]
Proces Sławomira Nowaka, czyli farsa w sądzie - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Oskarżony o zatajenie w oświadczeniach majątkowych swojego luksusowego zegarka polityk Platformy Obywatelskiej Sławomir Nowak jest w coraz większych tarapatach. Biegły, zeznając przed sądem, podważył własną wycenę zegarka, która była korzystna dla posła PO. Rzeczoznawca stwierdził, że zaniżył cenę tego luksusowego produktu, oceniając go jako rzecz skradzioną, która miałaby być sprzedana na czarnym rynku.

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy­Śródmieścia toczy się proces byłego ministra transportu, który jest oskarżony o zatajenie w pięciu oświadczeniach majątkowych zegarka renomowanej szwajcarskiej firmy Ulysse Nardin kupionego za 20,5 tys. zł. Sławomir Nowak po wystosowaniu wobec niego aktu oskarżenia przez śledczych odszedł ze stanowiska ministra w rządzie premiera Donalda Tuska. Jego sytuację pogorszyło opublikowanie taśm z podsłuchu jego rozmowy z b. wiceszefem resortu finansów Andrzejem Parafianowiczem. Na nagraniach poseł PO rozmawiał o kontroli skarbowej firmy swojej żony.

Na rozprawie we wtorek biegły Jan Bochenek przyznał, że w śledztwie prowadzonym przeciwko Nowakowi wydał opinię, iż zegarek b. ministra jest wart mniej niż 10 tys. zł, ale trójka sędziów prowadzących rozprawę nie była w stanie wydobyć od niego, jak wyliczył wartość luksusowego przedmiotu. On sam nie potrafił tego wyjaśnić.

Dodatkowo okazało się, że już po sporządzeniu wyceny zegarka przekazał prokuratorowi oświadczenie, iż się pomylił. W nowym wyliczeniu podał wartość ponad 18,5 tys. zł. Na domiar złego wycenił zegarek na stan z 2013 r., kiedy dokonywał ekspertyzy, a nie – jak chciała prokuratura – z 2011 r., gdy Nowak nabywał zegarek. Przed sądem dodał, że podał prokuraturze szacunkową wycenę zegarka Nowaka jako dla produktu kradzionego, który ma zostać nielegalnie upłynniony.

Sąd usiłował się dowiedzieć, skąd biegły wziął kwotę niższą niż 10 tys. zł. Po pytaniach sądu biegły kilkakrotnie powtarzał swoje wyliczenia. Podawał coraz to nowe kwoty i kolejno je podważał dopytywany przez sąd. Ostatecznie stwierdził, że w jego opinii wydanej w śledztwie powinna być kwota ponad 11,5 tys. zł.

Nowak, który w procesie nie przyznaje się do świadomego zatajenia luksusowego zegarka, twierdzi, że kupił go za 20,5 tys. zł. Przy kupnie miał uzyskać od sprzedawcy znaczną zniżkę. W salonie, w którym b. minister nabył zegarek szwajcarskiej marki, kosztował on 28 tys. zł. Jak zeznał w sądzie właściciel spółki sprzedającej zegarki z górnej półki Witold Ziółkowski, tak wysokich opustów firma udzielić mogła jedynie „osobom mogącym być dobrymi ambasadorami marki” i przyjaciołom jego salonu.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl