Stany Zjednoczone wysłały do Bułgarii 12 samolotów F-15 i 180-osobowy personel. Myśliwce, które wystartowały z bazy w Lakenheath w Wielkiej Brytanii, wylądowały wczoraj w bazie lotniczej Graf Ignatievo. Samoloty przez dwa tygodnie będą uczestniczyć w ćwiczeniach z bułgarskimi siłami powietrznymi.
Działania związane są z ruchami wojsk na Ukrainie oraz polityką Rosji wobec tego konfliktu. Rzecznik Pentagonu płk Steve Warren przyznał, że celem ćwiczeń będzie także "utrzymywanie gotowości", co jest obecnie jednym z głównych celów Sojuszu, mającym pokazać przywiązanie państw członkowskich do wspólnej obrony zapisanej w traktacie o NATO.
Pentagon zapowiedział także, że w październiku do Polski i państw bałtyckich na trzymiesięczną serię szkoleń przybędzie ok. 600 żołnierzy z bazy Fort Hood w Teksasie. Również to posunięcie ma na celu potwierdzenie zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO.
Za zwiększeniem ilość ćwiczeń wojskowych w państwach Europy Środkowo-Wschodniej opowiedziała się w rozmowie z Onetem Janine Davidson z Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Zdaniem ekspert, odpowiednim czynnikiem towarzyszącym byłoby rotacyjne stacjonowanie wojsk państw zachodnich, co nie powodowałoby konieczności budowania stałych baz dla wojsk Sojuszu.
Do większego zaangażowania armii amerykańskiej w Europie od kilku tygodni zachęcał prezydent Bułgarii. Rosen Plewnelijew ostrzegał, że wydarzenia na Ukrainie sprawiają, że pokoju i bezpieczeństwa nie należy obecnie przyjmować "za pewnik", co powoduje konieczność zwiększenia obecności sił zbrojnych NATO w Europie Południowo-Wschodniej. Bułgarskie władze zadeklarowały także, że w 2015 roku wydatki na cele wojskowe zostaną zwiększone, tak by stanowić 1,5 proc. PKB.
Zwiększenie budżetów wojskowych przez państwa europejskie jest głównym postulatem zgłaszanym od dawna przez Stany Zjednoczone. - Chcemy, by sojusznicy dotrzymywali swoich zobowiązań; kraje Europy muszą pokazać swoje przywiązanie do kolektywnej obrony poprzez zwiększenie tych wydatków - podkreśliła Davidson w rozmowie z Onetem.