Ochłapy dla rolników, którzy stracili na embargo. Oszukani przez rząd wyjdą na ulice?

Zsuzsanna Kilian/SXC

  

Minister rolnictwa Marek Sawicki obiecał rekompensatę dla rolników, którzy ucierpieli po rosyjskim embargo na owoce i warzywa. Komisja Europejska właśnie uruchomiła na pomoc specjalne środki. Ale kwota budzi niesmak, bo dla całej Unii przeznaczono zaledwie... 125 milionów euro. Tylko w Polsce eksport do Rosji był kilka razy wyższy.

- To jest jedynie symboliczna pomoc. I może doprowadzić do wyjścia rolników na ulicę, bo nie tylko dostaną grosze, to jeszcze nie wszyscy mogą na nie liczyć - przestrzega w rozmowie z portalem niezalezna.pl europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

Na potwierdzenie polityk PiS podaje kilka cyfr.

- W ubiegłym roku Unia wyliczyła, bo nasz rząd jakoś tego nie potrafił zrobić, że cały eksport rolniczy do Rosji wart był ponad miliard euro, a samych produktów rolniczych na 800 mln euro. A Komisja Europejska chce 125 mln euro dać... na całą Unię - wylicza eurodeputowany.

Zresztą Komisja Europejska stworzyła listę producentów, którzy będą mogli ubiegać się o pomoc. Obejmuje ona: pomidory, marchew, białą kapustę, paprykę, kalafiory, ogórki, pieczarki, jabłka, gruszki, truskawki, maliny, czarną, czerwoną i białą porzeczkę, jeżyny, agrest, winogrona deserowe i kiwi.

Europoseł PiS zwraca jeszcze uwagę na jeden istotny wątek. W komunikacie cytowanym przez Polską Agencję Prasową jest informacja, że rekompensaty "mają być przeznaczone na wycofanie z rynku części zbiorów".

- Czyli mogą na nią liczyć rolnicy, którzy wycofali swoje produkty z rynku, a więc przekazali komuś w darowiźnie lub utylizowali. To znaczy, że ci, co sprzedali taniej, nawet jeśli mocno stracili, nie dostaną nic, bo jednak sprzedali - tłumaczy Z. Kuźmiuk, który spodziewa się wybuchu emocji, gdy rolnicy będą odsyłani z kwitkiem.

- Skończy się to ogromnymi protestami - podkreśla.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl