Gruzińska prokuratura postawiła Saakaszwilemu kilka zarzutów, w tym m.in. zdefraudowania 5 milionów dolarów. Oprócz niego, zarzuty postawiono również szefowi Państwowej Służby Granicznej Temurowi Djanashiya.
Wcześniej sąd miejski w Tbilisi uznał, że były prezydent powinien znaleźć się w areszcie tymczasowym.
Kresy24.pl przypominają, że były prezydent wyjechał z Gruzji w listopadzie ubiegłego roku i od tej pory przebywa głównie w Stanach Zjednoczonych. Jest więc mało prawdopodobne, żeby trafił do gruzińskiego więzienia.
Zdaniem niezależnych obserwatorów, działania podejmowane przeciwko Saakaszwilemu przez obecne władze Gruzji sprawiają wrażenie zmasowanej nagonki politycznej koordynowanej z Moskwą. Przeciwstawiający się rosyjskiemu imperializmowi gruziński prezydent bowiem zawsze dla Kremla wrogiem numer 1.
Że po przegranych wyborach obóz Saakaszwilego i on sam mogą spodziewać się represji, mówił już w ubiegłym roku europoseł Ryszard Czarnecki. W rozmowie z portalem niezalezna.pl Czarnecki przyznawał, że spotkał się z politykami z obozu Saakaszwilego, którzy potwierdzili, że ta obawa jest bardzo żywa.
– Wręcz – i to nie jest śmieszne – trwają konkursy, kogo pierwszego aresztują, czy mera Tbilisi, czy któregoś z byłych ministrów. Jest to sytuacja rzeczywiście dość niesamowita jak na kraj, który przynajmniej formalnie kandyduje do Unii Europejskiej – podkreślał wtedy europoseł PiS.