Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Marek Jurek: Nie doceniamy dynamiki wywrócenia zasad

"Jeśli założymy, że można ominąć rozstrzygnięcia na poziomie zasad, że nasza kultura chrześcijańska trwać będzie siłą inercji, bez naszego szczególnego zaangażowania – walec po nas przejedzie"

Autor:

"Jeśli założymy, że można ominąć rozstrzygnięcia na poziomie zasad, że nasza kultura chrześcijańska trwać będzie siłą inercji, bez naszego szczególnego zaangażowania – walec po nas przejedzie" - mówi Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie".

Przeciwnicy eutanazji posługują się terminem „cywilizacja śmierci”, związanym z nauczaniem Jana Pawła II. Jest on niezwykle trafny w rzeczywistości, w której życie jest sprowadzone do procedur medycznych. Czy jednak wyobraża Pan sobie, że postawiony w skrajnej sytuacji mógłby Pan życzyć np. swojemu cierpiącemu przyjacielowi śmierci, a nawet myśleć o tym, by o nią się postarać?

Ludzie od zawsze zmagali się z sytuacjami, w których nad życiem dominuje udręka. Zawsze zdarzały się też samobójstwa. I zawsze uważano to za tragedię, której należy ze wszystkich sił zapobiegać. Eutanazjonizm to proponowanie człowiekowi w takich sytuacjach śmierci zamiast pomocy. A to stanowi zanegowanie całej naszej tradycji prawnej, która życie traktuje jako prawo niezbywalne, tak jak wolność. Jeśli eutanazjonizm zwycięży – od zasady współczucia, która za obowiązek prawny dziś uznaje „odcięcie od sznurka” samobójcy, przejdziemy do obojętności podniesionej do rangi moralnego i prawnego dogmatu, który policję zobowiąże, by uniemożliwiać ratowanie samobójcy przez „szacunek dla jego wyboru”. Nie doceniamy dynamiki wywrócenia zasad, choć dziś w wielu sferach możemy obserwować, jak odrzucenie etyki chrześcijańskiej jako zasady skutkuje kompletnym przewrotem w edukacji.

Niektórzy, wcale nie libertyńscy, obywatele twierdzą, że są skrajne przypadki cierpiących chorych i w nich prawo do eutanazji powinno być respektowane. Czy uważa Pan, że jest możliwy system, który je skutecznie posegreguje? Czy ucieczki zdrowych starych ludzi, którzy boją się o własne życie w Holandii, są lokalną aberracją, czy koniecznym skutkiem zgody na eutanazję?
To efekt zanegowania etyki normatywnej. Do rangi doktryny politycznej podniósł to u nas Donald Tusk, gdy – inaugurując prace nad ustawodawstwem in vitro – oświadczył, że w sprawach tzw. nadliczbowych zarodków nie będzie się kierował „żadną zewnętrzną normą”, ale wyłącznie oczekiwaniami ludzi. Gdy jednak zniesie się etykę normatywną – te właśnie „zewnętrzne normy”, których nadrzędność odrzuca premier Tusk – nic już nie będzie chroniło człowieka (a w konsekwencji i dobra wspólnego narodu) przed grupami interesu i samowolą władzy. Wracając do początku naszej rozmowy – musimy przekonująco bronić zasad, ale musimy też mobilizować opinię chrześcijańską. Tylko ona może nas uratować przed pułapką odrzucenia zasad. Ludzie zawsze chcieli je przekraczać, więc ich przeciwnicy mówią jedynie o punktowych przekroczeniach w sytuacjach, kiedy „w sposób oczywisty” normy należy omijać. Ale gdy zrobimy parę kroków w tę stronę, okazuje się, że perspektywą jest obalenie zasad i zmiana społeczeństwa (o czym zresztą Twój Ruch Palikota czy „Krytyka Polityczna” mówią zupełnie otwarcie).

Jak Pan ocenia sytuację, w jakiej znajduje się Polska pod względem wartości i kondycji moralnej społeczeństwa? Jako konserwatywny polityk patrzy Pan w przyszłość z lękiem czy z nadzieją?
Jesteśmy najbardziej katolickim społeczeństwem w Europie, to pocieszające. Pamiętajmy jednak, że mówimy o Europie żyjącej (jak to stwierdził św. Jan Paweł II pod koniec życia) w stanie „milczącej apostazji” – więc wygrywamy w wyjątkowo łatwej konkurencji. Mamy katolicką opinię społeczną, często zbyt bierną, w za małym stopniu aspirującą do samodzielności i wymagającą wobec tych, których popiera – ale ona jednak istnieje i to nas odróżnia od wielu innych krajów w Europie. Politycy powinni jej służyć, wspierać ją, a nie tylko korzystać z jej poparcia. Szczególnie rodziny wielodzietne są skarbem i największą nadzieją dla Polski. Czy jednak obronimy w Polsce cywilizację chrześcijańską, zależy od tego, czy świadomie będziemy bronili jej zasad. Jeśli założymy, że można ominąć rozstrzygnięcia na poziomie zasad, że nasza kultura chrześcijańska trwać będzie siłą inercji, bez naszego szczególnego zaangażowania – walec po nas przejedzie. Kiedyś nikt nie wyobrażał sobie demonstracji homoseksualnych na ulicach naszych miast. Wielu Polaków do tej pory wzbrania się przyjąć do wiadomości, co zawierają tzw. edukacyjne zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia. A to jest i wymaga naszej reakcji. Zresztą nie tylko reakcji, ale otwartej afirmacji cywilizacji chrześcijańskiej, której rzucono wyzwanie.

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej