- Rozsądne wydaje się użycie siły militarnej, aby zabezpieczyć miejsce katastrofy, ale doszliśmy do wniosku, że nie pomoże to osiągnąć naszego celu numer jeden, czyli jak najszybszej repatriacji ofiar – mówił na wczorajszej konferencji.
- Rozmawialiśmy z naszymi międzynarodowymi partnerami i zdecydowaliśmy, że międzynarodowa misja wojskowa i angażowanie się w konflikt w Ukrainie niesie ze sobą realne ryzyko. Konflikt może następnie uzyskać wymiar międzynarodowy, który będzie służyć tylko do dalszej eskalacji sytuacji. Więc sukces misji repatriacyjnej zależy na zapobieganiu eskalacji w okolicy. Im mniej eskalujemy ten konflikt, tym większe szanse na szybkie i dokładne wykonanie naszego zadania – dodał.