Po co nam Chopin
Latem ubiegłego roku zlikwidowano w Polskim Radiu program Koncert Chopinowski. Szybko i bez rozgłosu zniknęła z eteru najstarsza cykliczna audycja publicznej rozgłośni.
Jednak, po pierwsze, jako były pracownik tej instytucji wiem, że można nagrać na zapas kilka audycji i następnie sukcesywnie je odtwarzać. Po drugie, siedząc często po nocach i stukając w klawiaturę do białego rana, słuchałem i słucham do dziś Rozlacha prowadzącego na żywo programy o innym nieco charakterze. Po trzecie wreszcie – i tu ujawnił się mój paskudny charakter – zacząłem węszyć inne powody.
Skuteczniejsi niż Tatarzy
A może publiczne radio, niepomne swojej złożonej i szlachetnej misji, zechce w miejsce muzyki Fryderyka Chopina nadawać utwory zespołów Wilki czy Luxtorpeda dla poprawienia sobie tzw. słupków słuchalności, co podobno przekłada się na zainteresowanie reklamodawców? Ale czy tego typu postawa może cechować radio publiczne? Gdyby tu chodziło o radio komercyjne, nie miałbym wątpliwości. Tam każda sekunda przeliczana jest na sekundy reklam, a te z kolei na złotówki. Polskie Radio utrzymywane jest z pieniędzy publicznych i ma inne zadania niż prywatne radiostacje. Poza tym młodzież – ów hipotetyczny główny cel reklamodawców – na ogół nie słucha w domu ani Jedynki, ani Dwójki, ani nawet Trójki. Ma bowiem przede wszystkim internet, a w samochodach radioodbiorniki nastawione na programy komercyjne nadające muzyczną sieczkę z komputera. Słuchaczami Jedynki są na ogół ludzie starsi, przywiązani do tego programu, poszukujący audycji z lat swojej młodości, a więc „Matysiaków”, „W Jezioranach”, „Muzyki i aktualności” czy Koncertu Chopinowskiego. Przypomniałem sobie jednak, że to właśnie szef Jedynki, dyr. Kamil Dąbrowa skrócił nadawany w południe hejnał mariacki, rezygnując z trąbionego na cztery strony świata sygnału przerywanego krokami trębaczy. W ten sposób w miejsce narodowego i świętego niemal symbolu udało się wtłoczyć dodatkowe sekundy, a może i minuty płatnych ogłoszeń. To, czego nie udało się dokonać niegdyś tatarskiemu łucznikowi, udało się naszemu współczesnemu Dąbrowie. Rozlach zaś, który otrzymał akurat prestiżową w światku radiowym Nagrodę Rady Programowej PR za – uwaga! – cykl chopinowski i propagowanie muzyki najwybitniejszego polskiego kompozytora, został dodatkowo nagrodzony odebraniem mu tej audycji.
Chopinowskie dżingle
Postanowiłem zatem wystosować list otwarty do ministra kultury i dziedzictwa narodowego z prośbą o interwencję. Przypomniałem w swoim piśmie historię naj-starszego cyklicznego programu w Polskim Radiu. Historię sięgającą 1927 r., a więc pierwszego Konkursu Chopinowskiego. Audycję, która w różnych dniach i o różnych porach nadawana była z jedną tylko przerwą, a mianowicie kilkuletnią przerwą w latach okupacji niemieckiej. Obawiałem się bowiem, choć zapewniano, że program w nowej jesiennej ramówce powróci, iż wzorem znanych mi i zawieszonych „na pewien czas” audycji, festiwali czy konkursów, koncert zniknie na zawsze. Na wszelki wypadek swój list opublikowałem w „Niedzieli” „wSieci” i na stronach wPolityce. Długo czekałem na odpowiedź, ale było warto. Był to bowiem przykład nowomowy, urzędniczego bełkotu i zwyczajnej bezczelności. Nie ja jednak zostałem bezpośrednim adresatem odpowiedzi udzielonej przez dyrekcję Programu Pierwszego Polskiego Radia, ale minister kultury i delegowany do pilotowania sprawy dyrektor departamentu – nomen omen – własności intelektualnej i mediów. To oni przede wszystkim powinni poczuć się obrażeni. Cóż bowiem napisano w piśmie podpisanym przez zastępcę dyrektora Programu Pierwszego Sławomira Assendi’ego? Oto intelektualiści z Malczewskiego, wznosząc się na wyżyny swojej niekompetencji, wyjaśnili, dlaczego zlikwidowano Koncert Chopinowski. „[…] ze względu na zobowiązania patronackie nad różnego rodzaju imprezami muzycznymi będziemy wypełniać nasze świadczenia. Taka formuła audycji pozwoli na prezentację różnego rodzaju gatunków muzycznych. […] prezentacja kompozycji Fryderyka Chopina w różnych wykonaniach i aranżacjach jest i będzie obecna na antenie Pierwszego Programu począwszy od oprawy muzycznej stacji (jingle Jedynki oparte są na fragmentach Poloneza A-dur Chopina) po informacje z wydarzeń związanych z prezentacją i propagowaniem muzyki Chopina”.
Na koniec zaś deklaracja dobrej woli kierownictwa Jedynki: „Zdajemy sobie sprawę, że naszą misją jako nadawcy publicznego jest prezentowanie twórczości najważniejszych polskich kompozytorów, których muzyka należy do dziedzictwa narodowego. I zapewniamy, że będziemy nadal to zadanie wypełniać”.
Cały artykuł ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”