Ależ to symboliczne! Aferzysta przyjechał do Warszawy. I spokojnie wyjechał!
Andrzej Gąsiorowski - razem z Bogusławem Bagsikiem - i ich Art-B. do dziś pozostają symbolem przekrętów gospodarczych III RP. I bezkarności oszustów.
Autor: gb
Według Newsweeka Gąsiorowski przyjechał do Warszawy w czerwcu, spędził w niej kilka dni i nie niepokojony wyjechał. Tymczasem prokuratura twierdzi, że ciąży na nim najpoważniejszy zarzut - oszustwa wobec polskich banków na ponad 4 biliony starych zł. Wiele innych już się przedawniło, ale ten przestanie obowiązywać dopiero w 2016 roku.
Dlaczego więc Gąsiorowski mógł przyjechać do Polski i bezkarnie z niej wyjechać?! Bo kilka miesięcy temu Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania oraz odwołała zarządzone w 1991 r. poszukiwania listem gończym.
"Newsweek" porozmawiał z aferzystą: "Spędziłem w Warszawie tylko trzy dni. Przez ostatnie 23 lata byłem zmuszony żyć i działać poza Polską. Nie zamierzam już wracać nad Wisłę na stałe" - ogłosił Gąsiorowski.
Historii Art-B przypominać nie będziemy, ale wystarczy wspomnieć, że do dzisiaj jest ona uważana za jeden z największych przekrętów. A gdy "zrobiło się gorąco" Bagsik z Gąsiorowskim zostali ostrzeżeni i uciekli do Izraela. Tam dostali obywatelstwo i bezkarność. Przez lata byli ścigani listami gończymi. Bagsika polskiej prokuraturze udało się dopaść, ale Gąsiorowski nigdy nie poniósł kary za gigantyczne oszustwo.
A teraz przyjeżdża na wycieczkę do Warszawy. Czyż to nie symboliczne?
SPROSTOWANIE
Postępowanie karne w części dotyczącej tak zwanego „oscylatora” zostało umorzone przez Prokuraturę w lutym 2014.
Prokuratura doszła do wniosku, że pokrzywdzonym nie był Polski System Bankowy oraz Skarb Państwa.
Pozwoliło to na zmianę kwalifikacji prawnej czynu i umorzenie postępowania wobec przedawnienia karalności.
Według prokuratury pokrzywdzoną stroną w wyniku działania “oscylatora” jest wyłącznie prywatna instytucja - Bank Kredytowo–Handlowy S.A. w Katowicach, którego głównym udziałowcem jest Ryszard Janiszewski.
Wedle ustaleń Prokuratury miała to być kwota 424 milionów zł.
W wyniku umowy akcje Art-B zostały przekazane do Banku Kredytowo–Handlowego w 1991 r.
Likwidacja firmy Art-B trwa juz 23 lata, w wyniku której Bank Kredytowo-Handlowy uzyskał do dzisiaj kwotę 621 milionów zł.
Autor: gb
Źródło: niezalezna.pl,newsweek.pl,dziennik.pl