Które fragmenty wypowiedzi Radosława Sikorskiego z taśm opublikowanych przez „Wprost” wywarły na Panu najgorsze wrażenie?
Trudno tutaj ostatecznie orzekać, bo przecież z podanych publicznie informacji wynika, że dwugodzinne nagranie, o którym mówimy, jest tylko częścią większej całości. Analizując dostępny materiał i patrząc na niego holistycznie, w postawie pana Sikorskiego uderza mnie przede wszystkim jego prorosyjskość i proniemieckość, a przede wszystkim antyamerykanizm.
To chyba może być dla niektórych zaskakujące, skoro oficjalnie gabinet Donalda Tuska mieni się wiernym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych – co szczególnie mocno propaganda rządowa podkreślała w czasie konfliktu na Ukrainie?
Istotnie, ale kluczowe jest tutaj narażanie na szwank interesów państwa polskiego. Słuchając Radosława Sikorskiego, można zadać sobie pytanie: jaka jest zatem rzeczywista linia polityczna rządu Donalda Tuska? Wielu polityków – w tym oczywiście także zagranicznych – takie pytanie z pewnością sobie zadaje. Wypowiedzi Sikorskiego odbierają ekipie rządzącej wiarygodność, co jest groźne dla bezpieczeństwa Polski. W sytuacji, w której szeroko reklamowana oficjalna polityka rządu jest sprzeczna z kierunkiem działania pana Sikorskiego, powinien on zostać natychmiast zdymisjonowany. Ten scenariusz należy uznać za absolutne minimum w próbie wyjścia z kryzysu po publikacji nagrań z udziałem ministra spraw zagranicznych.
Zarzut wyznawania poglądów sprzecznych z oficjalną linią rządową w wypadku ministra jest oczywiście poważny, jednak nie oznacza automatycznie, że te poglądy są naganne. Czy w wypowiedziach Sikorskiego znajduje Pan tezy, które odbiera Pan jako skandaliczne same w sobie?
Na początku bieżącego roku, między styczniem a marcem, obserwowaliśmy w Polsce kampanię, mającą na celu rehabilitację ludzi ze służb specjalnych formowanych przez KGB i GRU, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych. Odbyła się ona ze wsparciem wiodących polskich mediów, była oparta na fałszu – i co warto podkreślić, miała miejsce w przeddzień rosyjskiego ataku na Ukrainę. To właśnie w tym kontekście należy patrzeć na wypowiedzi pana Sikorskiego dotyczące WSI i mnie jako likwidatora tych służb. Są to oczywiście wypowiedzi skandaliczne, ale przede wszystkim szkodliwe dla państwa polskiego.
Dowiadujemy się na przykład, że Radosław Sikorski nadzorował operację „Zen”. Proszę przypomnieć, na czym ona polegała.
Została ona opisana w raporcie z weryfikacji WSI. Mówiąc w największym skrócie, operacja „Zen” polegała na dezinformowaniu przez ludzi WSI amerykańskich służb specjalnych w celu uniemożliwienia im skutecznej walki z Al-Kaidą, w tym schwytania przywódcy tej organizacji Osamy Bin Ladena. Dziś dowiadujemy się, że pan Sikorski wspierał operację „Zen” (nawet chwali się, że nią kierował!), która była dywersją nie tylko antyamerykańską, ale i antypolską. Ciekawe, komu w ten sposób chce się przypodobać? Nawiasem mówiąc, prokuratura, która zajmowała się skargą wniesioną na komisję weryfikacyjną stwierdziła, że komisja nie dopuściła się przestępstwa, ujawniając informację o operacji „Zen”. I to jest oczywiste, ponieważ upublicznienie tej wiedzy odbyło się z korzyścią dla bezpieczeństwa państwa polskiego. Szkoda tylko, że tuż przez atakiem rosyjskim na Ukrainę pan Sikorski jeszcze raz próbował w rozmowie [upublicznionej przez „Wprost”] z ministrem Jackiem Rostowskim rehabilitować tę antyamerykańską dywersję.
Kreśli Pan przerażający obraz. Jak chciałby Pan walczyć z tą rzeczywistością, tu i teraz?
Jeżeli pyta pan w związku z naszą wiedzą o ministrze Sikorskim, to uważam, że sytuacja dojrzała do powołania sejmowej komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić antyamerykańskie i dywersyjne działania tego pana. Przypomnijmy, że w tej rozmowie przedstawia się on jako główny organizator operacji rehabilitacji WSI, czyli aparatu kształtowanego przez GRU! Jest też wiele innych wątków do zbadania, jak choćby system nominacji w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, który powoduje, że pod rządami Radosława Sikorskiego coraz bardziej kluczowe stanowiska obejmują ludzie szkoleni w rosyjskich szkołach kształcących ludzi dyplomacji, ale i wywiadu (MGiMO). Jeżeli tacy urzędnicy kierują polską dyplomacją, rzeczywiście musimy się zdecydować, czy dzisiaj przygotowujemy się, by być wiarygodnym sojusznikiem NATO i USA, czy mamy być forpocztą pana Putina – czemu wyraźnie bliższy jest, jak wynika z taśm, Sikorski. Jednak niezależnie od komisji śledczej dymisja Sikorskiego jest potrzebą najbardziej palącą. W tak dramatycznej chwili państwo polskie nie może być narażone na trwanie w politycznej schizofrenii, rozdarte między – przynajmniej oficjalnie – proamerykańskim premierem, i – po publikacji taśm także oficjalnie – antyamerykańskim i prorosyjskim ministrem spraw zagranicznych.
Cała rozmowa w dzisiejszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”