Obietnice Tuska bez pokrycia. Urzędy nie wypłacają świadczeń pielęgnacyjnych

Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego i protestach opiekunów osób niepełnosprawnych rząd wreszcie postanowił przywrócić im świadczenia pielęgnacyjne. Jednak urzędnicy robią wszystko, żeby utrudnić życie osobom, których bliscy zostali dotknięci przez los – informuje „Gazeta Polska Codziennie”

- Przed ponad dwoma tygodniami złożyłam w łódzkim urzędzie miejskim wniosek wraz z dokumentami o świadczenia pielęgnacyjne. Urzędniczka od razu powiedziała mi, że nie dostanę. Po 10 dniach do urzędu zadzwonił mąż. Usłyszał, że świadczenia mi się nie należą. Kiedy poprosił o uzasadnienie, dowiedział się, że otrzyma je na piśmie – opowiada pani Dorota.

– Na jakim świecie my żyjemy?! – denerwuje się pan Paweł. – Przecież mamy prawomocny wyrok sądu administracyjnego potwierdzający prawo żony do świadczenia – dodaje.

W portalu internetowym Wykluczeni Opiekunowie Dorosłych Osób Niepełnosprawnych można przeczytać wiele skarg na urzędników. „Dziś mija 14. dzień od złożenia wniosku. […] Dzwonię do nich […], a oni, że mam czekać cierpliwie… No tak, w końcu jestem prawie rok bez pieniędzy, więc co tam, mogę czekać dalej” – pisze opiekun osoby niepełnosprawnej z Poznania.

Inny internauta skarży się na „przesłuchanie”, któremu został poddany po złożeniu wniosków o przywrócenie świadczeń oraz wypłatę zaległych. „Jakie znaczenie dla urzędnika ma stan mojego zdrowia […] jak również wysokość dochodów, skoro chodzi tylko o zwrot nabytych wcześniej świadczeń i fakt sprawowania opieki przy bezterminowych orzeczeniach [o niepełnosprawności]?” – zauważa. Inna internautka z Lubuskiego wspomina o tym, że była wypytywana nawet o wysokość czynszu i opłat za energię. Dodaje rozczarowana, że pieniędzy do tej pory nie dostała.

Cały tekst został opublikowany w najnowszym numerze "Gazety Polskiej Codziennie"
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Witold Bańka o kryzysie w sportach zimowych

Witold Bańka / fot. Kancelaria Premiera, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Witold_Banka_2017.jpg

Witold Bańka był gościem TVP Info, gdzie przyznał, że sporty zimowe przeżywają w tym momencie kryzys w naszym kraju, gdyż ciężko jest o młodzież, która zastąpi wybitne jednostki takie jak Kowalczyk, Bródka czy Stoch.

Przed czterema laty w Soczi olimpijski dorobek reprezentacji Polski był zdecydowanie bardziej okazały. Na kolejnych igrzyskach cieszymy się już tylko sukcesami Kamila Stocha i pozostałych polskich skoczków, a z utęsknieniem wypatrujemy porywających występów Justyny Kowalczyk, Zbigniewa Bródki czy reprezentacji panczenistek.

Minister sportu Witold Bańka był dziś gościem porannego programu TVP Info. Jak zaznaczył, rzeczywiście widać problem w sportach zimowych, bo brak jest następców wielkich mistrzów sprzed lat. Podkreślił za to, że rząd od dwóch lat stara się finansować sport dzieci i młodzieży tak, by praca od podstaw dała efekty w przyszłości.

W sportach zimowych nie doczekaliśmy się następców. Finansowanie sportu dzieci i młodzieży na przestrzeni ostatnich lat było zaniedbywane. Od dwóch lat staramy się to zmieniać,bo bez postawienia na fundamenty nie ma szans na wyniki w sporcie wyczynowym.

- mówił Bańka. 

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że kolejne cztery lata nie pójdą na zmarnowanie i w 2022 roku w Pekinie dorobek biało-czerwonej drużyny będzie bardziej okazały. Utalentowanych sportowców w Polsce nie brakuje, czasami jedynie warto dać im szansę na odpowiednie przygotowanie do najważniejszej imprezy.

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl