Aleksander Kwaśniewski tłumaczy, że w spółce byłego ministra Janukowycza zasiada tylko w radzie dyrektorów. Dodaje, że jego funkcja nie jest bezpośrednio związana z działalnością firmy.
Jak broni się były prezydent? - Gdybym dziś kandydował, był aktywnym politykiem, to byłoby uzasadnione pytanie, czy można działać na dwóch płaszczyznach - realnej polityki i doradztwa. Ale jestem byłym politykiem, który to, co ma, to jego wiedza, doświadczenie. I jeżeli ktoś jest tym zainteresowany, a są to ludzie poważni, to nie widzę powodów, by nie dzielić się tym doświadczeniem czy wiedzą. I jeżeli jeszcze są to pieniądze, które mogę zarobić, to też nie widzę w tym żadnego problemu - próbuje ratować sytuację Kwaśniewski w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Na pytanie jakiej wysokości wynagrodzenie otrzymuje z Burisma Holdings zasłania się tajemnicą handlową. Zapewnia jednak, że wszystkie pieniądze trafiają do Polski, gdzie "płaci 100 proc. podatku".