Polskie halloween
Konflikt ukraiński na wiele różnych sposobów wpłynął na polską scenę polityczną.
Z różnych zakamarków świata politycznego wyszły, wydawałoby się dawno umarłe, zombi i inne dziwactwa. Nazywające same siebie raz lewicą, raz prawicą. Stroją się w szatki „nowej siły” czy też „świeżego powiewu w polityce”. Tymczasem są to najczęściej reanimacje starych trupów. PAX‑u, LPR‑u, Samoobrony, skrajnej lewicy, a także UPR‑u. Poglądy mają najróżniejsze. Nieważne, jak absurdalne i durne – byle głośne, kolorowe i radykalne. Łączy je jednak jedno. W obliczu rosyjskiej inwazji na naszego sąsiada żerują na najprymitywniejszych emocjach Polaków, na ich strachu przed Putinem, na ich skłonności do bierności. Sugerują im, że tylko bierność wobec konfliktu ukraińskiego (a wręcz akceptacja rosyjskich wpływów w tym regionie) oraz jak największy dystans wobec UE, USA i NATO może zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Tym samym pokazując, w czyim interesie leży tak naprawdę ten istny halloweenowy karnawał polityczny. Putina.