Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Asyż i zamęt

Nawet laik potrafi zobaczyć, że wirującym derwiszom bliżej do podskakujących w tańcu pogańskich szamanów niż do Świętej Teresy od Krzyża.

Autor:

Nawet laik potrafi zobaczyć, że wirującym derwiszom bliżej do podskakujących w tańcu pogańskich szamanów niż do Świętej Teresy od Krzyża.

W telewizji pokazali Czechów, wyznawców "religii" Jedi. Tylko ktoś, kto nie widział osób przekonanych, że na najważniejsze pytania, jakie człowiek może sobie postawić – kim jestem? dokąd idę? jak żyć, by ta wędrówka zakończyła się happy endem – najlepsze odpowiedzi znaleźli scenarzyści "Gwiezdnych Wojen", może lekceważyć najdrobniejsze choćby przejawy szerzenia duchowego zamętu. Tego samego dnia słucham w radiowej Czwórce rozmowy osób, pracujących jeszcze niedawno w warszawskiej rozgłośni, będącej w części własnością diecezji. Gościem jest członek bractwa sufi, z niezrozumiałych przyczyn nazywanego zakonem. I słyszę, jako oczywistość głoszoną przez katolików w studiu tezę: wszystkie religie czczą tego samego Boga. Czy Bóg, którego szukają sufi jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba? Bogiem, którego wyznajemy w Jezusie Chrystusie? Być może. Czy bóg, którego znajdują sufi dzięki swym ekstatycznym praktykom, zmieniającym ich stan świadomości jest Bogiem chrześcijan? Na pewno nie. Na jesieni w Asyżu, po 25 latach od pierwszego, odbędzie się drugie globalne spotkanie międzyreligijne, którego gospodarzem będzie biskup Rzymu. Jeśli patrzymy z perspektywy Jana Pawła II, dla którego głównym oponentem chrześcijaństwa był ateizm komunistyczny czy hedonistyczny, Asyż ma sens. Jednoczy ludzi, dostrzegających istnienie świata nadprzyrodzonego. Jeśli jednak popatrzymy na dzisiejsze znaki czasu, wartość międzyreligijnych spotkań w Asyżu gwałtownie maleje. I już pomijam pytanie, do kogo modlą się politeiści, proszący tańcem o deszcz. Bo na pewno bałwochwalczo modlą się do stworzeń. Główny problem z tymi spotkaniami polega bowiem na tym, że istotą dzisiejszego oddziaływania Asyżu jest pogłębianie zamętu w głowach. Żyjemy w czasach radykalnego zmniejszenia oddziaływania religii tradycyjnych, ostatnie pół wieku to czas skutecznej promocji duchowości, religii-zrób-to-sam. Po pierwszym Asyżu wielu katolików doszło do wniosku, że wszyscy ludzie religijni modlą się do tego samego Boga. Że dróg do Niego jest wiele, a każda ma taką samą wartość co katolicyzm. W ten właśnie sposób, Jan Paweł II wzmocnił oddziaływanie na katolików okultystycznej tezy dziewiętnastowiecznych

teozofów o "równości wszystkich religii". Prawdy religijne prawdziwych religii są prawdami objawionymi. Danymi mistykom z zewnątrz. Czy możliwy jest dialog międzyreligijny? Być może, ale nie dotyczy on Nadprzyrodzonego, bo ono jest dane. Zatem: niezmienne, niepodlegające dyskusji. Nie poddające się prawom dialogu. "Prawdy" "religijne" "religii" Jedi są absurdem z definicji, jednak Panu Bogu spodobało się, by istniało na świecie przynajmniej kilka prawdziwych religii. Czy wszystkie one czczą prawdziwego Boga? Na pewno należy rozdzielić sferę intencji wyznawców od wartości zbawczej wyznawanej religii. Pobożne dążenie do duchowej doskonałości gorliwego muzułmanina, buddysty czy chrześcijanina ma bez wątpienia tę samą wartość. Bez wątpienia żyło i żyje na ziemi wielu buddystów i muzułmanów rozwiniętych duchowo bardziej ode mnie czy większości czytelników "Gazety Polskiej". Jednak twierdzenie, że można porównać wartość prawdy zawartej w przesłaniu Boga-Jezusa z wartością prawdy w przesłaniu człowieka-Buddy czy człowieka-Mahometa, jest nieprawdziwe. Tego, czego chrześcijanin powinien się uczyć od wyznawców innych religii, to czynów Miłości. Jeśli zaś będzie się uczył doktryn, obrzędów czy technik religijnych, zbłądzi. Jak zbłądziło wielu chrześcijan, szczególnie w ostatnim półwieczu. Dowodząc na przykład, że dla chrześcijanina duchowo pomocna może być medytacja, czerpiąca z jogi. Lub nawet uznając istnienie jogi chrześcijańskiej. Co jest z istoty sprzecznością, ponieważ joga jest techniką, a techniki nie można zastosować w modlitwie. Modlitwa jest bowiem ufnym stanięciem przed Wszechmocnym, którego za pomocą żadnej techniki do niczego zmusić się nie da. Podobny błąd powielają niektórzy polscy jezuici i benedyktyni, przekonując uczestników wielu rekolekcji i czytelników swoich książek, że techniki buddyzmu zen mogą być pomocne dla chrześcijan w ich duchowej drodze. Zdarzają się nawet osoby twierdzące, że istnieje dobra możliwość czerpania z ekstatycznych technik sufickich. Mimo że chyba nawet laik potrafi zobaczyć, że wirującym derwiszom bliżej do podskakujących w tańcu pogańskich szamanów niż do Świętej Teresy od Krzyża. A dialog międzyreligijny toczy się przecież również na inne sposoby. W Egipcie istnieje finansowana przez państwo mafia islamska, prowadząca kampanię przymusowego nawracania koptyjskich dziewcząt. Bojówkarze porywają młode Koptyjki, gwałcą je i robią zdjęcia gwałtów, grożąc ich publikacją, jeśli ofiary nie przyjmą islamu. W Iraku dokonuje się całkowita zagłada chrześcijaństwa, chrześcijanie prześladowani są w przynajmniej 40 krajach świata. W krajach starej Europy religijny ateizm posuwa się do tak absurdalnych pomysłów, że interweniować muszą organy państwa. Regina Ammicht Quinn, przedstawicielka rządu Badenii-Wirtembergii, parę dni temu musiała uspokajać opinię publiczną, że powszechnie używany na południu Niemiec zwrot Gruss Gott – Szczęść Boże – nie będzie prawnie zakazany. Dobre i to, choć europejska pielęgniarka może zostać ukarana za modlenie się w intencji swoich pacjentów. Chrześcijaństwo konfrontowane jest z agresywnym ateizmem, podstępnymi duchowościami New Age, islamskim i hinduistycznym fundamentalizmem. Warto oszczędzić mu zamętu płynącego z wnętrza Kościoła.

Jesteśmy równi w poszukiwaniu Boga, jednak wartości buddyzmu, hinduizmu czy islamu, nie można porównywać do chrześcijaństwa. I to wcale nie jest dobra wiadomość. Komu więcej dano, od tego więcej wymagać będą.


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane