W interesie Rosji

Narzucona przez USA i Niemcy strategia nieprowokowania sił rosyjskich, którą ostatnio poparła Julia Tymoszenko, jest w interesie Rosji. Gdyby Władimir Putin chciał prowokacji, sam by je zorganizował, np. w postaci sfilmowania przez „naocznego świadka” rozstrzelania kobiet przez żołnierzy w ukraińskich mundurach, a następnie wrzucenia tego materiału do internetu.

Rosja po to straszy interwencją zbrojną – przy udziale mediów zachodnich – aby metodą pokojową opanować południowo-wschodnią Ukrainę i potem wprowadzić tam wojska. W interesie Kijowa leży zdecydowany opór zbrojny. Ewentualna utrata Donbasu grozi całkowitą demoralizacją lub też buntem przeciwko rządowi. Trzeba pamiętać, że lokalne elity ukraińskie boją się, że nie będą mogły nadal kraść, dlatego opowiadają się po stronie Putina. Z kolei zwykli ludzie z południowo-wschodniej Ukrainy boją się reform i upadków nierentownych kopalń sztucznie utrzymywanych z dotacji budżetu centralnego. Gdyby nie prawdopodobny upadek całej Ukrainy na skutek kryzysu psychologicznego, można by uznać, że pozwalając na oderwanie Donbasu, de facto Ukraina uwolniłaby się od wielkiego problemu społecznego i obciążyła nim Rosję.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Ekonomia dla palantów

– Wiecie, po co studiujecie ekonomię? – miał zwyczaj pytać swoich studentów jeden z profesorów SGGW. – Po to, aby w naukowy sposób wytłumaczyć, dlaczego wasze prognozy się nie sprawdziły – udzielał z satysfakcją odpowiedzi.

Ekonomia nie jest nauką ścisłą i nigdy nie będzie. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to spytajcie go, jaki wpływ na gospodarkę ma szara strefa i na ile ją obecnie szacuje. Odpowiedzi dobrej na to nie ma, ale pominięcie tak istotnego czynnika (a to tylko jeden z przykładów) sprawia, że nie można nigdy mówić o 100-proc. pewności. Można więc śmiało oświadczać, że każdy, kto ogląda programy ekonomiczne, traci czas. Ten, kto słucha polskich ekonomistów, robi to podwójnie. Nie wierzycie? To cofnijcie się do stycznia 2016 r., kiedy Standard & Poor’s obniżyło rating dla Polski. Przez trzy dni szarlatani od ekonomii młotkowali rząd. Oczywiście najśmieszniejsi byli ci z opozycji. Ryszard Petru wieścił, że rating w perspektywie dwóch lat zostanie nam jeszcze obniżony. Ekspert od złodziejskiej prywatyzacji Janusz Lewandowski niemal płacząc, mówił o pożarze wiarygodności spowodowanym konfliktem o Trybunał Konstytucyjny. Leszek Balcerowicz grzmiał o antypatriotycznej postawie i dodawał: „Odpowiedzialny rząd zwiększa odporność na zagrożenia zewnętrzne, nieodpowiedzialny rząd zwiększa te zagrożenia”. Jak rozumiem, teraz Petru, Rostowski, Balcerowicz i spółka będą chwalić rząd za rozsądek i wyważenie na arenie międzynarodowej, bo S&P właśnie rating dla Polski podniosła. Czy któremuś z nich przejdzie to przez gardło? Oczywiście, że nie. Nadal będą wykładać swoją ekonomię dla palantów, ale tym razem będą tłumaczyć, że wszystko jest zasługą... ciężkiej pracy milionów obywateli. A ja mam spokój, bo ratingi mam tam, gdzie kończą się plecy. Pamiętam bowiem, że na dzień przed upadkiem bank Lehman Brothers miał najwyższe kategorie ze wszystkich. S&P nigdy nie wytłumaczyło, jak to było możliwe.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl