Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wpadka eksperta wspierającego wersję Laska. Zrobił wyliczenia, nie znając budowy tupolewa?!

Profesor Krzysztof Sibilski jest jednym z wyznawców teorii o "pancernej brzozie", która miała uszkodzić skrzydło tupolewa i doprowadzić do katastrofy.

Autor:

Profesor Krzysztof Sibilski jest jednym z wyznawców teorii o "pancernej brzozie", która miała uszkodzić skrzydło tupolewa i doprowadzić do katastrofy. Do przeprowadzenia koniecznych wyliczeń potrzebna jest jednak znajomość budowy skrzydła. Prof. Sibilski (były promotor Macieja Laska) stwierdził zaś: "w Tu-154M przez całą długość skrzydła biegną dwa dźwigary". Problem w tym, że są... trzy! Taka pomyłka dyskwalifikuje.

W związku ze zbliżającą się IV rocznicą katastrofy smoleńskiej wczoraj Polska Agencja Prasowa przygotowała cztery duże teksty poświęconej tragedii z 10 kwietnia. Dwa z nich były przypomnieniem przebiegu wydarzeń, a dwa kolejne obszernymi wywiadami. Oba z ekspertami wspierającymi rządową wersję przyczyn katastrofy. O wywodach płk. Mirosława Grochowskiego, wiceszefa tzw. komisji Millera, który niczego nie chciałby zmieniać w raporcie i nie czuje się odpowiedzialny za szarganie pamięci gen. Andrzej Błasika, już pisaliśmy (czytaj tutaj).

Był jednak jeszcze jeden wywiad. Z inżynierem lotniczym prof. Krzysztofem Sibilskim, którego PAP przedstawia jako byłego promotora Macieja Laska, tego samego, który kieruje zespołem opłacanym przez Donalda Tuska. Sibilski w rozmowie z dziennikarzem PAP stwierdza m.in.:
"Drzewo zostało ścięte przez skrzydło. Uderzenie spowodowało jednak na tyle poważne uszkodzenie skrzydła, że obciążenia aerodynamiczne doprowadziły do jego destrukcji. Przede wszystkim była to siła nośna rzędu 10 ton. Skrzydło nie było w stanie jej przenieść".

W tym samym wywiadzie, przy innym pytaniu, próbuje tłumaczyć, co się stało w momencie uderzenia w brzozę:

"Żeby to zrozumieć, trzeba wytłumaczyć, jak zbudowane jest skrzydło samolotu. W Tu-154M przez całą długość skrzydła biegną dwa dźwigary".

Tu pojawia się problem. W internecie bez problemu można znaleźć treści wykładów profesora Wiesława Biniendy. Relację jednego z nich z maja 2012 r. można przeczytać na blogpress.pl. I jest tam kluczowy fragment:

"Profesor (Binienda - dop. red.) mówił następnie o swoich badaniach i opowiadał, że zbudował model matematyczny skrzydła metodą elementów skończonych, przy czym konsultował się z głównym inżynierem Boeinga, który konstruował podobne samoloty. Tu-154M w porównaniu z Boeingiem 727 ma aż trzy dźwigary: przedni, tylny i środkowy, są i dodatkowe elementy usztywniające skrzydło".

I jeszcze jeden akapit z wykładu prof. Biniendy:

"Drzewo niszczy krawędź skrzydła, ale jest obcinane przez pierwszy dźwigar. Gdyby nawet i on uległ uszkodzeniu, pozostają jeszcze dwa mocne dźwigary, ale tak naprawdę żaden z nich nie jest ułamany".

O trzech dźwigarach w Tu-154 mówił także na Konferencji Smoleńskiej dr inż. Jan Błaszczyk, specjalista z zakresu obciążeń, wytrzymałości konstrukcji lotniczych i drgań statków powietrznych. W jego referacie czytamy: "Strukturę wytrzymałościową skrzydła [Tu-154] tworzą: trzy dźwigary oraz górne i dolne pokrycie wzmocnione wieloma (liczba zmienna wzdłuż rozpiętości skrzydła) podłużnicami".

A oto potwierdzający to rysunek, na którym numerami 16,17 i 18 zaznaczono odpowiednio przedni, środkowy i tylni dźwigar:




Ile są warte wyliczenia promotora Macieja Laska biorące pod uwagę dwa dźwigary, skoro w skrzydle tupolewa są trzy? To pytanie retoryczne.

Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl,blogpress.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane