A tampon wam w ucho
Zacieranie różnic płciowych stawia wielkie wyzwania przed producentami popularnych wyrobów, budowniczymi miast, a nawet sprzedawcami środków higienicznych.
Producenci zabawek od dawna wiedzą, że epatowanie wyłącznie lalkami dla dziewczynek jest sprzeczne z ideą genderowego wychowania. Można się bawić Barbie, można przytulać Kena. Ja proponuję, żeby pójść dalej. Nic nie jest tak łatwe jak montowanie dodatkowych plastikowych akcesoriów. Więc po dodaniu odpowiedniego gadżetu Barbie będzie stawać się Kenem, a po odmontowaniu wróci do siebie. Biorąc pod uwagę skłonność kilkulatków do urywania wszystkiego, liczba Barbie będzie większa niż Kenów, ale to problem producenta.
Prawdziwą zagwozdką są jednak akcesoria higieniczne. Te najbardziej bezwstydnie podkreślają, że czasem jednak kobiety różnią się od mężczyzn. Można, oczywiście, zdjąć je z wystawy, sprzedawać tylko kobietom, które przysięgną, że stosowanie ich nie prowadzi do zbyt odległych wniosków, ale są to tylko półśrodki. Czas wreszcie, by każdy świadomy mężczyzna sięgnął po tampon i użył go z taką samą pewnością, jak używa go płeć „ta sama, tylko alternatywna”. Jak go użyć, to już kwestia wyobraźni. Ważne, żeby równo było i postępowo. Stosowną ustawę powinna zgłosić wielofunkcyjna Anna Grodzka.