Premier ogłosił dziś, że rząd nie przygotowuje innego wyjścia ws. OFE, bo nie ma wątpliwości co do konstytucyjności ustawy. Cynicznie podkreślił też: Bronisław Komorowski, decydując o podpisaniu ustawy, przyczynił się do... zwiększenia bezpieczeństwa i stabilności systemu emerytalnego.
Dziwne, skoro prezydent ustawę niezwłocznie skierował do Trybunału Konstytucyjnego. A zarówno analitycy, ekonomiści, jak i Kancelaria Prezydenta, mają poważne zastrzeżenia związane z konstytucyjnością ustawy. O czym więc dzisiaj mówił Tusk?
Co gorsze, premier pytany, czy rząd ma plan, gdyby Trybunał uznał przepisy za niekonstytucyjne, zaznaczył, że rząd bardzo rzetelnie analizował wątpliwości dotyczące ustawy o OFE i uważa, że zaproponowane przepisy są zgodne z ustawą zasadniczą.
- Ja nie mam wątpliwości, że ta ustawa jest poprawna pod względem konstytucyjnym i dlatego planu awaryjnego jako takiego nie przygotowujemy - powiedział Tusk, który spotkał się z dziennikarzami w Dolinie Kościeliskiej.
- Chcę to mocno podkreślić - nie ryzykowalibyśmy i nie narażalibyśmy przede wszystkim obywateli na tę niepewność dotyczącą przyszłości ich emerytur, gdybyśmy nie mieli pewności, że przygotowaliśmy poprawną pod względem konstytucyjnym ustawę - zapewniał. Kto chce, niech wierzy...
Wątpliwości konstytucyjne zgłaszane przez ekspertów dotyczą głównie tego, czy aktywa zgromadzone w OFE są własnością państwa czy obywateli oraz czy rząd ma prawo przenieść je z OFE do ZUS. Sąd Najwyższy w 2008 roku uznał, że składki emerytalne odkładane w OFE nie są prywatną własnością członka funduszu, lecz pieniędzmi publicznymi. Były prezes Trybunału prof. Jerzy Stępień uważa, że SN się pomylił, dlatego apelował do prezydenta, by przesłał ustawę do TK bez jej podpisywania.