Nasz 11 listopada
Długo się zastanawialiśmy, co zrobić z obchodami 11 listopada. Władza zaplanowała coś, co pachnie gigantyczną prowokacją.
Dwa lata temu, kiedy narodowcy starli się z dwustoma członkami Antify, zdemolowano centrum, były dziesiątki rannych. Teraz może być o wiele gorzej. Na domiar złego pojawili się i tacy, którzy chcieli nakłaniać narodowców do tworzenia na bazie marszu 11 listopada nowej partii. Ja się do żadnej partii nie chcę zapisywać. W tej sytuacji postanowiliśmy, że główne obchody odbędą się 10 listopada wieczorem w Warszawie, po Marszu Pamięci. 11 listopada jedziemy do Krakowa, by czcić twórcę polskiej niepodległości Józefa Piłsudskiego. W ten program włączają się kluby „GP”, PiS i inne organizacje. Uważam, że nie powinniśmy się wpisywać w scenariusz totalnej prowokacji i należy obchodzić 11 listopada możliwie godnie. Rozumiem tych, którzy mają inne zdanie, i doceniam naszych kolegów narodowców za to, że udało się im zmobilizować tysiące młodych ludzi. Szkoda jednak, by ich zapał wykorzystały w swojej brudnej grze upadające elity polityczne.