Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Legenda zbudowana na teczce – wstrząsające ustalenia Sławomira Cenckiewicza

Opisuję wstrząsające historie, gdy Lech Wałęsa boi się, że komuniści wyciągną mu jego agenturalną przeszłość.

Opisuję wstrząsające historie, gdy Lech Wałęsa boi się, że komuniści wyciągną mu jego agenturalną przeszłość. Nie jest w stanie sobie z tą przeszłością poradzić, trawią go wyrzuty sumienia i w konsekwencji wybiera sojusz z komunistami. Jest człowiekiem głęboko niesuwerennym i ostatecznie jako prezydent staje się głównym konserwatorem postkomunizmu w Polsce. - Ze Sławomirem Cenckiewiczem, historykiem i publicystą, rozmawia Jan Pospieszalski

Na wczorajszym spotkaniu promującym Pana najnowszą książkę „Wałęsa. Człowiek z teczki” zaprosił Pan szczególnych gości. Dlaczego?
Podstawowy problem w dyskusji o Lechu Wałęsie polega na tym, że ci którzy mienią się jego obrońcami mówią: nawet jeśli coś tam podpisał, to nikomu nie szkodził; pokażcie ofiary donosów. A właśnie ofiary agenturalnej działalności Lecha Wałęsy żyją, są jako świadkowie dostępne. Zderzając materiały agenturalne TW „Bolka” z doświadczeniem świadków, możemy się dowiedzieć jak wyglądała rola Lecha Wałęsy w ich inwigilacji i rozpracowaniu. To są Józef Szyller, Henryk Lenarciak i Jan Jasiński. W spotkaniu promocyjnym uczestniczył Józef Szyller, który zgodził się po raz kolejny zaświadczyć o autentyczności tych materiałów, które sam otrzymał z IPN‑u. Był też Henryk Jagielski, były stoczniowiec – także ważny świadek.

Czy to od nich pochodzą informacje o Wałęsie, który w grudniu 1970 r. z okien komendy milicji wzywał stoczniowców do rozejścia się?
Tak. Obaj są uczestnikami rewolty Grudnia ’70 – znaleźli się wśród tych najważniejszych (jak mówili komuniści) „prowodyrów zajść grudniowych”. Jedni z nich byli rozpoznani na podstawie identyfikacji zdjęć operacyjnych i poddani inwigilacji, natomiast Szyller do pewnego momentu nie był zidentyfikowany przez SB i wystawił go TW „Bolek”.

Skąd o tym wiadomo?
Właśnie z dokumentów IPN‑u, które otrzymali jako pokrzywdzeni Szyller i Jagielski. Obaj są na liście osób do zwolnienia ze stoczni, a Szyller nawet figuruje w dokumentach SB jako osoba niepożądana w województwie gdańskim. Wkrótce zostaje on zmuszony do wyjazdu i przeprowadza się do Przeworska. Dokumenty jego rozpracowania idą za nim. TW „Bolek” zeznał, że po Grudniu ’70 on ma już tak dość PRL‑u, że chce uciec do RFN‑u. W związku z tym referat SB w Przeworsku ma go od tej chwili na oku. To jest właśnie przykład, jak rzekomo nic nieznaczące donosy stają się wilczym biletem, który idzie za człowiekiem i go osacza.

Mówi Pan, że nie jest to tylko kolejna książka o agenturalnej roli Lecha Wałęsy, a raczej o konsekwencjach działalności TW „Bolka”.
Książka pokazuje Lecha Wałęsę od lat 70. do teraz. Pokazuje jego aktywność i pewien sposób myślenia. Ale wracam też do lat bardzo wczesnej młodości. To, co najważniejsze, to ukazanie konsekwencji współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, stąd tytuł – „Człowiek z teczki”. Bo źródła legendy Wałęsy tkwią w tej teczce, w akcie werbunku. Gdyby nie to, nigdy by nie był osobą, którą wszyscy znamy. Opisuję wstrząsające historie, gdy Lech Wałęsa boi się, że komuniści wyciągną mu jego agenturalną przeszłość. Nie jest w stanie sobie z tą przeszłością poradzić, trawią go wyrzuty sumienia i w konsekwencji wybiera sojusz z komunistami. Jest człowiekiem głęboko niesuwerennym i ostatecznie jako prezydent staje się głównym konserwatorem postkomunizmu w Polsce. Nie można zrozumieć wielu jego ważnych decyzji, ale też pozornie zwykłych zachowań – to, że odwiedza Wojciecha Jaruzelskiego w szpitalu, to, że jedzie do Basi Jaruzelskiej do domu na nalewkę, gdy oświadcza, że sądzeniem Jaruzelskiego nie powinny się zajmować ani IPN, ani państwo polskie, tylko Pan Bóg – to są konsekwencje tej postawy, która narodziła się w sierpniu 1980 r.

A co Pana jako biografa intrygowało najbardziej?
To, że Wałęsa nie starał się odzyskać tej postawy suwerenności nawet w momencie, gdy dostał Nobla. Dzięki tej nagrodzie uzyskał status, o jakim żaden Polak mieszkający w PRL‑u nie mógł marzyć – uzyskał status nietykalności. I jaka jest jego reakcja? „Proszę pana generała o dialog”. On nawet w takiej sytuacji nie staje się w najmniejszym stopniu wojownikiem. Podobnie jest po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Jak brzmi oświadczenie Wałęsy? „Proszę o dialog”. To nie jest kwestia strategii, polityki małych kroków. To przejaw niesuwerenności.

Dziś do tej książki można dopisać suplement – myślę o tym, co działo się na jego 70. urodzinach…
Wypowiedź Lecha Wałęsy o tym, że na swój jubileusz zaprosił byłego funkcjonariusza SB Edwarda Graczyka, który go zwerbował, a także treść życzeń od Jaruzelskiego potwierdzają wszystkie moje ustalenia zawarte w tej książce.

Zobacz debatę:

 
NAJBLIŻSZE SPOTKANIA ze SŁAWOMIREM CENCKIEWICZEM:
Jutro, godz. 19, Łódź, Wieżowiec PKP, ul. Tuwima 28
Piątek, godz. 18, Poznań, godz. 18, Stary Rynek 78
Sobota, godz. 17, Złotów, Al. Piasta 26
Czwartkowe spotkanie we Wrocławiu zostało odwołane

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane