Na wczorajszym spotkaniu promującym Pana najnowszą książkę „Wałęsa. Człowiek z teczki” zaprosił Pan szczególnych gości. Dlaczego?
Podstawowy problem w dyskusji o Lechu Wałęsie polega na tym, że ci którzy mienią się jego obrońcami mówią: nawet jeśli coś tam podpisał, to nikomu nie szkodził; pokażcie ofiary donosów. A właśnie ofiary agenturalnej działalności Lecha Wałęsy żyją, są jako świadkowie dostępne. Zderzając materiały agenturalne TW „Bolka” z doświadczeniem świadków, możemy się dowiedzieć jak wyglądała rola Lecha Wałęsy w ich inwigilacji i rozpracowaniu. To są Józef Szyller, Henryk Lenarciak i Jan Jasiński. W spotkaniu promocyjnym uczestniczył Józef Szyller, który zgodził się po raz kolejny zaświadczyć o autentyczności tych materiałów, które sam otrzymał z IPN‑u. Był też Henryk Jagielski, były stoczniowiec – także ważny świadek.
Czy to od nich pochodzą informacje o Wałęsie, który w grudniu 1970 r. z okien komendy milicji wzywał stoczniowców do rozejścia się?
Tak. Obaj są uczestnikami rewolty Grudnia ’70 – znaleźli się wśród tych najważniejszych (jak mówili komuniści) „prowodyrów zajść grudniowych”. Jedni z nich byli rozpoznani na podstawie identyfikacji zdjęć operacyjnych i poddani inwigilacji, natomiast Szyller do pewnego momentu nie był zidentyfikowany przez SB i wystawił go TW „Bolek”.
Skąd o tym wiadomo?
Właśnie z dokumentów IPN‑u, które otrzymali jako pokrzywdzeni Szyller i Jagielski. Obaj są na liście osób do zwolnienia ze stoczni, a Szyller nawet figuruje w dokumentach SB jako osoba niepożądana w województwie gdańskim. Wkrótce zostaje on zmuszony do wyjazdu i przeprowadza się do Przeworska. Dokumenty jego rozpracowania idą za nim. TW „Bolek” zeznał, że po Grudniu ’70 on ma już tak dość PRL‑u, że chce uciec do RFN‑u. W związku z tym referat SB w Przeworsku ma go od tej chwili na oku. To jest właśnie przykład, jak rzekomo nic nieznaczące donosy stają się wilczym biletem, który idzie za człowiekiem i go osacza.
Mówi Pan, że nie jest to tylko kolejna książka o agenturalnej roli Lecha Wałęsy, a raczej o konsekwencjach działalności TW „Bolka”.
Książka pokazuje Lecha Wałęsę od lat 70. do teraz. Pokazuje jego aktywność i pewien sposób myślenia. Ale wracam też do lat bardzo wczesnej młodości. To, co najważniejsze, to ukazanie konsekwencji współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, stąd tytuł – „Człowiek z teczki”. Bo źródła legendy Wałęsy tkwią w tej teczce, w akcie werbunku. Gdyby nie to, nigdy by nie był osobą, którą wszyscy znamy. Opisuję wstrząsające historie, gdy Lech Wałęsa boi się, że komuniści wyciągną mu jego agenturalną przeszłość. Nie jest w stanie sobie z tą przeszłością poradzić, trawią go wyrzuty sumienia i w konsekwencji wybiera sojusz z komunistami. Jest człowiekiem głęboko niesuwerennym i ostatecznie jako prezydent staje się głównym konserwatorem postkomunizmu w Polsce. Nie można zrozumieć wielu jego ważnych decyzji, ale też pozornie zwykłych zachowań – to, że odwiedza Wojciecha Jaruzelskiego w szpitalu, to, że jedzie do Basi Jaruzelskiej do domu na nalewkę, gdy oświadcza, że sądzeniem Jaruzelskiego nie powinny się zajmować ani IPN, ani państwo polskie, tylko Pan Bóg – to są konsekwencje tej postawy, która narodziła się w sierpniu 1980 r.
A co Pana jako biografa intrygowało najbardziej?
To, że Wałęsa nie starał się odzyskać tej postawy suwerenności nawet w momencie, gdy dostał Nobla. Dzięki tej nagrodzie uzyskał status, o jakim żaden Polak mieszkający w PRL‑u nie mógł marzyć – uzyskał status nietykalności. I jaka jest jego reakcja? „Proszę pana generała o dialog”. On nawet w takiej sytuacji nie staje się w najmniejszym stopniu wojownikiem. Podobnie jest po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Jak brzmi oświadczenie Wałęsy? „Proszę o dialog”. To nie jest kwestia strategii, polityki małych kroków. To przejaw niesuwerenności.
Dziś do tej książki można dopisać suplement – myślę o tym, co działo się na jego 70. urodzinach…
Wypowiedź Lecha Wałęsy o tym, że na swój jubileusz zaprosił byłego funkcjonariusza SB Edwarda Graczyka, który go zwerbował, a także treść życzeń od Jaruzelskiego potwierdzają wszystkie moje ustalenia zawarte w tej książce.
Zobacz debatę:

NAJBLIŻSZE SPOTKANIA ze SŁAWOMIREM CENCKIEWICZEM:
Jutro, godz. 19, Łódź, Wieżowiec PKP, ul. Tuwima 28
Piątek, godz. 18, Poznań, godz. 18, Stary Rynek 78
Sobota, godz. 17, Złotów, Al. Piasta 26
Czwartkowe spotkanie we Wrocławiu zostało odwołane