Setki stron dokumentów i jeden wspólny wniosek – tragiczna sytuacja w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Adresatami większości raportów, które spływały już od 2008 r., są premier Donald Tusk i ówczesny szef MON-u Bogdan Klich. Wśród dokumentów jest m.in. dramatyczny raport sporządzony po katastrofie samolotu CASA przez dowódcę sił powietrznych gen. Błasika, dotyczący „sytuacji kadrowej i sprawności statków powietrznych w 36 splt". Są także dziesiątki meldunków o problemach związanych m.in. z remontem samolotów jak-40 czy ze sprawnością obu tupolewów, którym ciągle przedłużało się rekursy, zamiast oddać maszyny na złom (nawet LOT wycofał się z latania Tu-154M) czy o tym, że fałszowane są książki lotów, ponieważ odpowiednia liczba godzin ćwiczebnych jest niemożliwa do wylatania, bo… nie ma na nie paliwa.
– Cywilna kontrola nad siłami zbrojnymi, czyli rząd, nic sobie z tego nie robiła. A twierdzenie, że nic nie zrobiono po katastrofie samolotu CASA, należy uznać za absurdalne! Jest to slogan wymyślony przez tzw. zespół Laska, który bezkarnie poniża siły powietrzne. Krytykuje się mojego męża, bo nie żyje i nie może się bronić – oburza się Ewa Błasik.
Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"