Najsłynniejsze prowokacje III Rzeczypospolitej. Jak służby kreują politykę

PAP-Tomasz Gzell; na zdj. Witold Krasucki, współautor filmu "Dramat w trzech aktach"

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

  

Brudna kampania na wyborczym finiszu w Elblągu do złudzenia przypominała prowokacje z minionych lat, za którymi stały służby specjalne. W podobny sposób zachowały się także media, które ochoczo podchwyciły temat i nagłaśniały próbę skompromitowania kandydata PiS – pisze „Gazeta Polska”.

Brak dekomunizacji, lustracji, a co za tym idzie – faktycznej weryfikacji wojskowych i cywilnych służb specjalnych PRL doprowadził do tego, że komunistyczna bezpieka posługiwała się (i nadal to robi) metodami Polski Ludowej w III RP. Całość dopełnia przekaz medialnych dzieci Urbana, które w cynizmie i wątpliwej sztuce posługiwania się manipulacją i kłamstwem prześcignęły swojego ojca.

Wystarczy przypomnieć sprawę śp. Andrzeja Kerna, nieudane próby uwikłania w aferę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich czy też nieprawdziwe zarzuty dotyczące łamania prawa za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Klasycznymi akcjami służb były afery Olina i Anny Jaruckiej, które skutecznie wyeliminowały dwóch kandydatów na prezydenta: urzędującego Lecha Wałęsę i potencjalnego Włodzimierza Cimoszewicza.

Fałszywe uprowadzenie Agaty

Mec. Andrzej Kern był znanym i cenionym łódzkim adwokatem. W okresie PRL był obrońcą m.in. Grzegorza Palki i Jerzego Kropiwnickiego, późniejszych prezydentów Łodzi. Doradca Solidarności, internowany, nękany przez Służbę Bezpieczeństwa, nigdy nie poszedł na żadne ustępstwa. Współtworzył Porozumienie Centrum – był jednym z najbliższych współpracowników braci Kaczyńskich. W 1991 r. został wicemarszałkiem sejmu i rozpoczął prace nad ustawą, na mocy której można byłoby odebrać majątek byłej PZPR, który przejęła SdRP, będącą w rzeczywistości postkomunistyczną partią z nową etykietą.

Rok później, 29 czerwca 1992 r., TVP nadała dramatyczne wystąpienie wicemarszałka Kerna, w którym apelował o pomoc w uwolnieniu porwanej, a następnie przetrzymywanej 16-letniej córki Moniki. Kilka dni wcześniej dziewczyna uciekła ze starszym o pięć lat chłopakiem Maciejem Maliszewskim, a w ukrywaniu pary pomagała jego matka Izabela Malisiewicz-Gąsior oraz biznesmen i zarazem polityk KLD Janusz Baranowski.

Niemal natychmiast po wystąpieniu wicemarszałka ruszyła dobrze nam dziś znana medialna machina. Jacek Hugo-Bader w „Gazecie Wyborczej” pisze reportaż pt. „Mezalians”, w którym przedstawia „zaszczutych” rodziców chłopaka Moniki Kern, sygnując ich nazwisko jedynie inicjałem. Pojawiają się insynuacje o nadużywaniu władzy przez wicemarszałka. Znana ze „zbrodni PiS” nuta zaczyna brzmieć niemal we wszystkich mediach. W sprawę poszukiwania Moniki angażują się służby specjalne, a ściślej ujmując – były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, a następnie Urzędu Ochrony Państwa Jan Lesiak (kilka miesięcy później został w UOP szefem zespołu zajmującego się inwigilacją prawicy). W sierpniu 1993 r. na ekrany wchodzi film pt. „Uprowadzenie Agaty”, który nawiązuje do historii Moniki Kern i Macieja Malisiewicza. Reżyserem jest Marek Piwowski – według dokumentów IPN zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Krost”, natomiast producentem Lew Rywin – w archiwach bezpieki figurujący jako TW „Eden”.

Wicemarszałek Kern jest skończony jako polityk i osoba publiczna.

– Ta sprawa była największą kompromitacją środowiska medialnego w dziejach III Rzeczypospolitej – stwierdził prof. Ryszard Legutko. Prawdziwe kulisy prowokacji i politycznego wyroku na Andrzeju Kernie pokazał w pełni film Grzegorza Królikiewicza, przyjaciela byłego wicemarszałka. Film został wyemitowany w 2010 r., trzy lata po śmierci Andrzeja Kerna i siedemnaście lat po jego medialnej egzekucji.

Dramat, którego nie było

Siedem miesięcy temu, 20 grudnia 2012 r., Sąd Najwyższy oddalił kasację Janusza Pineiro i Jerzego Klemby – żołnierza wojskowych służb specjalnych PRL, a następnie Wojskowych Służb Informacyjnych. Decyzja SN sprawiła, że ich wyroki: 2 lata i 8 miesięcy więzienia za wyłudzenie ok. 2 mln zł stały się ostateczne. Sprawa dotyczyła bocznego wątku afery FOZZ, a nazwiska obydwu mężczyzn stały się głośne w związku z wyemitowanym w TVP filmem pt. „Dramat w trzech aktach” , który poprzedził reportaż Piotra Pytlakowskiego w tygodniku „Polityka” dotyczący tej samej tematyki. Reżyserami filmu byli Witold Krasucki oraz Grzegorz Nawrocki, którzy za tę produkcję otrzymali w grudniu 2001 r. tytuł Hieny Roku od Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

„Dramat w trzech aktach” został wyemitowany przed kampanią wyborczą do sejmu i w trakcie urzędowania Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości w czerwcu 2001 r. Poszukiwani listami gończymi Klemba i Pineiro twierdzili w filmie, jakoby w latach 90. przekazywali pieniądze z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego działaczom Porozumienia Centrum – partii braci Kaczyńskich. Do nagłośnienia „Dramatu w trzech aktach” ruszyła także lewicowa „Trybuna”. W rządzonej wówczas przez Roberta Kwiatkowskiego TVP nie pozwolono widzom zapomnieć o insynuacjach wobec braci Kaczyńskich. Olga Lipińska w swoim kabareciku umieściła piosenkę, w której śpiewano, że „jadą kaczory, a z nimi forsy pełne wory”. Dopiero kilka lat później okazało się, że nienawidząca lustracji i prawicy Lipińska ma ku temu osobiste powody – według akt IPN jej mąż został zarejestrowany przez bezpiekę jako tajny współpracownik. A ona sama od władzy czerpała spore profity. Także w III RP, dzięki przyjaźni z Jolantą Kwaśniewską, która użyczała Lipińskiej ochrony BOR.

Po upublicznieniu filmu bracia Kaczyńscy skierowali sprawę na drogę sądową, a Janusz Pineiro, który sam po emisji filmu zgłosił się do prokuratury, został aresztowany. Areszt opuścił po dojściu do władzy SLD. Jerzy Klemba, który ukrywał się w Wenezueli, otrzymał list żelazny i po wpłaceniu kaucji przyleciał do Polski tuż przed wyborami we wrześniu 2001 r.

Pineiro i Klemba powtarzali swoje zarzuty przed Sądem Okręgowym w Warszawie w głównym procesie w sprawie FOZZ, gdzie zeznawali jako świadkowie. Według prokuratury, w latach 1989–1990 afera FOZZ spowodowała 350 mln zł strat. Sądy uznały, że straty wynoszą co najmniej 134 mln zł. 

Sąd Okręgowy skazał w 2005 r. Żemka na 9 lat więzienia i 720 tys. zł grzywny; jego zastępcę Janinę Chim – na 6 lat i 500 tys. zł grzywny, biznesmena Dariusza Przywieczerskiego – na 3,5 roku, a trzy inne osoby – na kary do 2 lat więzienia. – Wśród świadków są i tacy, których miejsce było na ławie oskarżonych, obok Żemka – mówił sędzia Andrzej Kryże, uzasadniając wyrok. Dodał, że chodzi o Pineiro, którego zeznania o rzekomym finansowaniu przez FOZZ partii politycznych sąd uznał za mało wiarygodne. W 2006 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie zmniejszył zasądzone kary. Żemkowi wymierzył 8 lat i 5 tys. zł grzywny; Chim – 5 lat i 5 tys. zł grzywny, a Przywieczerskiemu – 2,5 roku. Janina Chim i Grzegorz Żemek opuścili już więzienie, Dariusz Przywieczerski jest poszukiwany listem gończym.

Proces, który bracia Kaczyńscy wytoczyli TVP, zakończył się ostatecznie ugodą dopiero w 2004 r. po zmianie władz TVP – Lech i Jarosław Kaczyński zostali przeproszeni na antenie Telewizji Polskiej.

Więcej w tygodniku „Gazeta Polska”

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Włosi otworzyli zakład w Opolu

/ Daviidos [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], from Wikimedia Commons

  

UFI Filters - włoska firma branży motoryzacyjnej - otworzyła swój zakład na terenie strefy ekonomicznej Opola. Jak poinformowało biuro Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Inwestycyjnej, nakłady przy budowie zakładu wyniosły 42 mln złotych.

W opolskim zakładzie w początkowym okresie działania produkowane będą chłodnice. W przyszłości właściciele zamierzają poszerzyć produkcję o systemy filtrujące. Zakład z Opola będzie dostawcą podzespołów m.in. dla fabryki UFI Filters w czeskiej Ostrawie. Fabryka deklaruje zatrudnienie 65 osób do 2022 r.

Zdaniem Krzysztofa Dryndy, wiceprezesa WSSI, kolejny inwestor zagraniczny to dowód na utrzymującą się atrakcyjność Polski jako miejsca do rozwoju biznesu.

"Firma UFI Filters jest przedstawicielem branży motoryzacyjnej produkującym części dla wielu światowych marek. Jest to kolejna firma tej branży w naszej strefie, gdzie niemal co trzeci zakład pracuje na rzecz przemysłu samochodowego. Produkty UFI Filters są obecne także w samochodach elektrycznych, więc lokalizacja zakładów w Polsce jest zbieżna z planami polskiego rządu związanymi z rozwojem elektromobilności"

- powiedział Drynda.

UFI Filters jest producentem części do samochodów osobowych, ciężarowych, systemów hydraulicznych, a nawet elementów wykorzystywanych w przemyśle kosmicznym. Koncern zatrudnia cztery tysiące osób w zakładach położonych w 16 krajach. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl