Polityk PO wykorzystuje kasę województwa do promocji samego siebie przed wyborami

uwmw.gov.pl

  

W województwie dolnośląskim ruszyła nowa kampania pod hasłem "Razem odkryjmy Dolny Śląsk", której twarzą jest marszałek Rafał Jurkowlaniec (PO). Wrocławianie są raczej negatywnie nastawieni do tego typu pomysłu na promowanie województwa. 

W całym województwie pojawiło 90 bilbordów z wizerunkiem Rafała Jurkowlańca, a w tym 45 w samym Wrocławiu. To kampania, w której marszałek prezentuje się stroju kolarskim i chce zachęcić do wspólnego odkrywania tajemniczych zakątków Dolnego Śląska. 

Na lokalnym portalu internetowym mmwroclaw.pl pojawiły się, opatrzone zdjęciami rozmówców - negatywne wypowiedzi młodych dolnoślązaków na temat kampanii. 

- Uważamy, że twarz polityka mało charakteryzuje nasz region - mówią Weronika i Paulina.- Powinno się promować walory turystyczne województwa. Wolałybyśmy, aby pojawiły się zdjęcia zabytków. Z drugiej strony dlaczego na bilbordach nie miałaby się pojawić twarz jakiejkolwiek innej osoby pochodzącej z tego regionu, a nie akurat polityka? - dodają. 

- Nie podoba nam się, że marszałek za publiczne pieniądze reklamuje siebie, a nie województwo. Nie powinno tak być - mówi z kolei pan Arkadiusz. 

-  Myślę, że kampania nie trafi do zwykłych ludzi. Osoby, które nie interesują się polityką nie skojarzą, że na bilbordzie widnieje marszałek województwa. Lepiej byłoby, gdyby akcja promowała region poprzez widoki przedstawiające charakterystyczne miejsca dla Dolnego Śląska, a nie poprzez twarz polityka - mówi Ola. 

Na innym portalu, miastowroclaw.pl można przeczytać dużo ostrzejszy komentarz autorstwa Pawła Wróblewskiego z dolnoslazacy.pl.   "W przypadku naszego marszałka, rozpoznawalność obija się o granicę błędu statystycznego.  Sukcesów wielkich nie odniósł: aktualnie dogorywa pomysł przekazywania utrzymania dróg wojewódzkich poza urząd marszałkowski- ostatnie powiaty wycofują się z realizowanego od kilku lat projektu, ciągniemy ogony w dziedzinie wykorzystania funduszy unijnych, za chwilę, gdy oficjalnie zostaną policzone i ogłoszone przyznane unijne środki przyszłego okresu programowania wyda się kolejne kłamstwo, jakoby wraz z Grzegorzem Schetyną wynegocjował jakieś super pieniądze dla Dolnego Śląska." - czy w artykule zamieszczonym przez redakcje.  

Interpelację w tej sprawie złożył już Paweł Hreniak, radny Sejmiku Dolnośląskiego. Prosił  o przekazanie wyników badań marketingowych, które świadczyłyby, że umieszczenie osoby Rafała Jurkowlańca na bilbordach, citylightach i w reklamie prasowej spowoduje zwiększenie zainteresowania Dolnoślązaków Dolnym Śląskiem. 

- Jako radny mam obowiązek oceniać sposób wydatkowania pieniędzy z budżetu województwa i jestem przekonany, że wydatkowanie tych pieniędzy nie ma nic wspólnego ani z gospodarnością, ani z celowością - napisał w swoim oficjalnym stanowisku radny Hreniak. 

"Marszałek jako gospodarz województwa zachęca do wspólnego odkrywania Dolnego Śląska, który jest miejscem o bogatych walorach krajobrazowych, przyrodniczych i kulturowych.  Swoją turystyczną pasją marszałek chce zachęcić Dolnoślązaków do zwiedzania zakątków województwa - czytamy na stronie urzędu wojewody.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,mmwroclaw.pl,miastowroclaw.pl,dolnoslazacy.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl