​„Autorytet” w archiwach IPN. Jak waleczny major Bauman bandytów tropił

www.mariuszkubik.pl; wikipedia/commons/c/c8/Zygmunt_Bauman_by_Kubik.JPG, ipn.gov.pl

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

Major Zygmunt Bauman nie tylko szkolił żołnierzy KBW, ale i osobiście dowodził oddziałem, który wyłapywał Żołnierzy Wyklętych – wynika z dokumentów IPN. Było to za rządów Bolesława Bieruta, z którego córką – swoją partnerką – mieszka dziś w angielskim Leeds. Uniwersytet Wrocławski jest im obojgu szczególnie bliski – wszak nosił niegdyś imię stalinowskiego dyktatora.
 
18 kwietnia 1952 r., aula Uniwersytetu Wrocławskiego, na honorowym miejscu portret Bolesława Bieruta. Polska Kronika Filmowa uwiecznia radosne dla uczelni wydarzenie. Lektor, aktor Andrzej Łapicki, czyta: „Uczelnia ta zorganizowana została dzięki osobistej opiece prezydenta Bieruta. (…) Zebrali się w auli uniwersyteckiej profesorowie, młodzież akademicka, delegacje przodowników pracy z kopalń i hut. Rektor Mydlarski zakomunikował zebranym, że prezydent Bierut zgodził się na nazwanie uniwersytetu jego imieniem. Uniwersytet Wrocławski powołany do twórczej pracy dla nauki polskiej i kultury socjalistycznej za drogowskaz przyjmuje wskazania Bolesława Bieruta”. Sala klaszcze. Nadanie uczelni imienia żyjącego komunistycznego przywódcy jest częścią kultu Bieruta, wzorowanego na kulcie Stalina.
 
Niecałe dwa tygodnie później, 1 maja 1952 r., radosny dzień przeżywa Zygmunt Bauman. Awansowany zostaje na stopień majora Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz szefa Oddziału II Zarządu Politycznego KBW. Korpus był zbrojnym ramieniem partii komunistycznej, utworzonym na wzór sowieckich wojsk NKWD, w których zresztą Bauman służył wcześniej.
 
To właśnie jednostki KBW ścigały „bandytów” i „faszystów”, czyli najsłynniejsze oddziały antykomunistycznej partyzantki: V Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu.
 
Dokumenty IPN, do których dotarł historyk Piotr Gontarczyk, nie pozostawiają wątpliwości: Bauman walczył z podziemiem z bronią w ręku i za szczególne sukcesy w łapaniu „bandytów” został odznaczony Krzyżem Walecznych.
 
„Jako szef Wydziału Polityczno-Wychowawczego (…) bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych” – taką treść wniosku z 1950 r. o awans Baumana przytacza w publikacji „Towarzysz Semjon” w Biuletynie IPN Gontarczyk.
 
Jest jasne, że dla schwytanych oznaczało to przesłuchania, tortury lub śmierć.
 
Kudrycka jak aktyw z kopalń i hut
 
17 czerwca 2013 r., znów aula Uniwersytetu Wrocławskiego, który od 1989 r. nie nosi już imienia Bieruta. Na honorowych miejscach zasiadają były major KBW Zygmunt Bauman oraz prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
 
Dutkiewicz, który niedawno otwierał rondo upamiętniające mordowanych przez KBW Żołnierzy Wyklętych, dziś podaje rękę jednemu z dowódców tej zbrodniczej stalinowskiej formacji. – Pan profesor Bauman jest dzisiaj moim gościem i gościem Wrocławia – mówi. Jak się okazuje, nie całego. Z sali padają okrzyki kibiców Śląska Wrocław, narodowców i innych antykomunistów: „Armio Wyklęta! Wrocław o Tobie pamięta” i „Precz z komuną”.
 
Piętnastu protestujących zostaje zatrzymanych, w czasie kolejnych dni policja odwiedzi mieszkania następnych. Przetrzymywani są niemal do północy, bo – jak tłumaczy policja – nie wiadomo, jakie im przedstawić zarzuty, a zatrzymano ich na polecenie Dutkiewicza. „Paragraf zawsze się znajdzie” – mówi im policjant, zapewne nieświadomy, że powtarza maksymę służb państwa komunistycznego.
 
W auli brzmią oklaski dla gościa jeszcze gorętsze od tych w 1952 r., a w TVN i innych mediach zaczyna się akcja propagandowa. Protestujący nazywani są bandytami i faszystami, dokładnie tak samo, jak niegdyś Żołnierzy Wyklętych nazywała propaganda, której współtwórcą był Bauman. Premier Tusk zapowiada, że dopilnuje, by potraktowani zostali surowo.
 
Minister Kudrycka potępia protestujących słowami: „W imieniu całego środowiska akademickiego wyrażam głębokie ubolewanie”. Tak gorących i kłamliwych zapewnień, że reprezentuje „całe środowisko”, nie przedstawiał chyba nawet aktyw partyjny z kopalń i hut.
 
28 czerwca 2013 r. Bauman pojawia się w Poznaniu, dokładnie w rocznicę poznańskiego Czerwca 1956. Powstanie zostało stłumione głównie przez oddziały KBW. Gość wygłasza wykład w ramach… Festiwalu Teatralnego Malta. Jego dyrektor Michał Merczyński, odznaczony niedawno przez Bronisława Komorowskiego, był z nadania rządu Tuska koordynatorem programu kulturalnego podczas polskiej prezydencji w UE. Znów odbywają się protesty „faszystów”.
 
Specjaliści od fizycznej eksterminacji patriotów
 
O Zygmuncie Baumanie jest w tych dniach najgłośniej od roku 1968, gdy jego nazwisko wyliczane było pośród wyklinanych „rewizjonistów” i „syjonistów”.
 
Bauman urodził się w Poznaniu w 1925 r. w rodzinie polskich Żydów. Jego ojciec Maurycy był kupcem. Jako 14-latek we wrześniu 1939 r. wraz z rodzicami uciekł przed frontem do ZSRR. Kontynuował naukę w miastach Mołodeczno oraz Gorki.
 
„W ZSRR dochodzi do przekonania, że komunizm zmieni niesprawiedliwy świat, i wstępuje do Komsomołu” – napisała o nim sobotnia „Gazeta Wyborcza”. Jeśli miałaby to być prawda, to Bauman był ewenementem: o ile wśród Polaków, którzy nigdy nie widzieli Sowietów, byli ideowi komuniści, o tyle ujrzane na własne oczy warunki życia w Sowietach zawsze wprawiały Polaków w przerażenie.
 
Z materiałów IPN wynika, że przed rokiem 1944 Bauman służył w moskiewskiej milicji, formacji wchodzącej w skład NKWD. – Moja praca w policji trwała trzy miesiące i polegała na regulowaniu ruchu ulicznego. Stałem i machałem chorągiewkami – ironizował Bauman w materiale „Wiadomości” TVP poświęconym zakłóceniu jego wykładu we Wrocławiu.
 
Jak wynika z akt IPN, Bauman w latach 1945–1953 był oficerem komunistycznych organów bezpieczeństwa. W KBW pełnił funkcję dowódcy 5. Samodzielnego Batalionu Ochrony Korpusu ds. polityczno-wychowawczych. Awansował na szefa oddziału II Zarządu Politycznego tej formacji.

Zdaniem Piotra Gontarczyka owa działalność „wychowawcza” obciąża Baumana bardziej niż dowodzenie zbrodniczym oddziałem. – Był wysokim funkcjonariuszem pionu polityczno-wychowawczego pracującym nad przygotowaniem żołnierzy KBW, którzy później strzelali do współobywateli, żołnierzy podziemia niepodległościowego. Bauman indoktrynował żołnierzy korpusu i przerabiał na janczarów komunizmu. Na przełożonych takich jak on ciąży większa odpowiedzialność niż na egzekutorach, którzy fizycznie unicestwiali walczących o niepodległość – mówi „Gazecie Polskiej” historyk.
 
Z dokumentów IPN wynika, że Bauman lubił swoją pracę. „Mjr BAUMAN ma przed sobą poważną perspektywę naukową. Zamiłowany jednak do służby nie chce opuszczać szeregów wojska” – czytamy w cytowanym wniosku o awans z 1950 r.
 
Życiowy partner córki Bieruta
 
Bauman mieszka w Leeds z córką Bolesława Bieruta prof. Aleksandrą Jasińską-Kanią. Był w 1967 r. promotorem pracy doktorskiej Bierutówny zatytułowanej „Karol Marks a problemy alienacji we współczesnej socjologii amerykańskiej”. Prowadzi z nią wspólne seminaria.

W Polsce funkcjonuje płatna Szkoła Socjologiczna Zygmunta Baumana. W wąskim gronie wykładowców szkoły, obok Baumana i Jasińskiej-Kani, jest m.in. Maciej Gdula z „Krytyki Politycznej”, syn Andrzeja Gduli, prawej ręki ministra spraw wewnętrznych PRL Czesława Kiszczaka. Bauman nie unika dziś wchodzenia w rolę sędziego moralności. Rokrocznie przyznawana jest nagroda imienia jego zmarłej żony Janiny Bauman, ufundowana przez rodzinę Baumanów. Wyróżnienie i gratyfikacja pieniężna w wysokości tysiąca funtów przeznaczone są dla autora najciekawszej pracy naukowej z zakresu etyki i moralności.
 
Akcja „autorytet”
 
W ostatnim czasie Bauman obsypywany jest honorami i nagrodami. W 2011 r. otrzymał z rąk ministra Bogdana Zdrojewskiego Złoty medal Gloria Artis. W listopadzie 2012 r. – tytuł doktora Honoris Causa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jest tegorocznym laureatem nagrody miesięcznika „Odra”.
 
Atencja dla Baumana powoduje w bezpośrednim kontakcie wręcz paraliż i zakłopotanie jego chwalców. – Bardzo serdecznie dziękuję. Życzę wszystkiego dobrego, wszelkiej pomyślności panu profesorowi. Naprawdę bardzo dziękuję – dukał, szukając najwznioślejszych słów, minister Zdrojewski, wręczając Baumanowi medal. Zmasowana akcja budowania autorytetu socjologa objęła także wznowienie jego książki „Kultura jako praxis”, napisanej przez socjologa... 30 lat temu, a więc z perspektywy istniejącego Związku Sowieckiego i PRL.
 
Dlaczego jest wygodny dla elit III RP? „Bauman zaleca dla Polski nowy protektorat polityczny. Jego zdaniem zarówno tradycja, jak i nowoczesność są passé, wszelkie ich wytwory są starociami, a największym spośród tych staroci jest zorganizowany we własnym państwie naród” – pisał niedawno w „Nowym Państwie” prof. Andrzej Waśko.

Cały artykuł ukazał się w aktualnym wydaniu "Gazety Polskiej"
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Chce wykupić Twittera, żeby… zablokować…

USA: wielka wygrana na loterii

Przesłuchują mężczyznę, przez którego…

Groził wysadzeniem Sejmu - zatrzymany przez…

Z powodu zagrożenia terrorystycznego…

Co trzecia młoda firma upada w ciągu pierwszego roku

pixabay.com

W I półroczu 2017 roku ogłoszono informacje o niewypłacalności 418 przedsiębiorstw – wynika z analizy Euler Hermes. To 15-proc. wzrost względem I połowy 2016 roku.

Upadają zwykle młode firmy: po pierwszym roku działalności upada 30 proc., a po 5 latach – 70 proc. małych i średnich firm. Problemem jest duża konkurencja i bardzo niska rentowność, niezależnie od sektora na poziomie 1–1,5 proc. od obrotu. W takich warunkach każda zaległość w płatnościach może oznaczać dla firm być albo nie być. W opinii ekspertów ryzyko dla firm – mimo wzrostu gospodarczego – będzie rosło.

W 2017 roku upadło do tej pory o 15 proc. więcej firm niż w porównywalnym okresie 2016 roku. Jest to dość duży skok i wyraźna zmiana trendu. Do ubiegłego roku mieliśmy do czynienia ze spadkiem liczby upadłości rok do roku i taki trend utrzymywał się przez kilka ostatnich lat. Widzimy wyraźną zmianę nie tylko co do kierunku, lecz także co do siły trendu 

– podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Starus, członek zarządu ds. oceny ryzyka w Euler Hermes.

Z analizy Euler Hermes wynika, że w I półroczu 2017 roku niewypłacalność ogłosiło 418 przedsiębiorstw przy 362 w analogicznym okresie 2016 roku. Niewypłacalność wzrosła przede wszystkim w sektorze produkcji (o 24 proc.), hurcie (o 21 proc.) i transporcie (o 18 proc.). O 3 proc. wzrosła też niewypłacalność firm z branży budownictwa. Mimo że do końca maja 2017 roku wartość rynku budowlanego wzrosła o 4,5 proc. rdr., to w 2016 roku w tym samym czasie spadła o 12,5 proc.

W budownictwie, które powinno prosperować świetnie ze względu na środki unijne w infrastrukturze i boom w inwestycjach mieszkaniowych, liczba upadłości rośnie. Co więcej, upadają firmy, które mają zlecenia, kontrakty i je realizują. Wydawałoby się to zupełnie bez sensu, ale te firmy pozyskały kontrakty po cenach nieadekwatnych do tego, po ile mogą je obecnie zrealizować

 – mówi Starus.

W trudnej sytuacji są przede wszystkim młode firmy z sektora małych i średnich. Statystyki wskazują, że w pierwszym roku działalności upada 30 proc., a po 5 latach – ponad 70 proc.

Młode firmy, które dopiero co powstają i zaczynają działalność, zwykle lokują się tam, gdzie są niskie bariery wejścia. Jeśli łatwo jest zacząć działalność, mamy do czynienia z dużą liczbą podmiotów wchodzących na rynek, a zatem z dużą konkurencją, więc co do zasady większy odsetek firm nie przetrwa, bo nie poradzi sobie z tą konkurencją. Do tego dochodzą takie czynniki jak organicznie niska w Polsce rentowność firm 

– tłumaczy ekspert.

Bardzo niska rentowność polskich przedsiębiorstw, która niezależnie od sektora działalności wynosi 1–1,5 proc. od obrotu, oznacza, że nawet bieżące obroty i płynność finansowa nie gwarantują odporności na nieprzewidywalne zdarzenia. Przy niskich marżach i dużej konkurencji firmom trudno o zbudowanie własnego zaplecza finansowego, poduszkę finansową na nieprzewidziane zdarzenia. Mniej też inwestują. To wpływa na krótki okres finansowania – najczęściej warunki kredytowe z bankami odnawiane są co roku. Instytucje finansowe oceniają na bieżąco sytuację firm i od niej uzależniają finansowanie – wycofując je w razie jakichkolwiek, nawet chwilowych, zawirowań.

Poza tymi problemami w otoczeniu rynkowym przedsiębiorcy muszą sobie radzić także z zatorami płatniczymi. Powodują one zmniejszony przepływ środków finansowych. Gdyby kontrahenci otrzymywali na czas wszystkie zobowiązania, to regularny zastrzyk gotówki pozwalałby im na rozwój firmy i inwestycje, a nie tylko na bieżące funkcjonowanie. Każda zaległa faktura może zadecydować o dalszym losie firmy.

Aby sobie radzić z zatorami i opóźnionymi płatnościami, można ubezpieczać należności. Można korzystać z faktoringu, aczkolwiek jest to usługa dodatkowo płatna. Można dywersyfikować sprzedaż, korzystać z możliwości sprzedaży do jak największej liczby podmiotów, a nie starać się zdobywać tzw. złote strzały, czyli pojedyncze duże transakcje. Nie można się uzależniać zbytnio od jednego odbiorcy, bo to powoduje, że w razie problemów można takiego uzależnienia nie przetrwać 

– wskazuje członek zarządu Euler Hermes.

Z Programu Analiz Należności Euler Hermes wynika, że uśrednione opóźnienie w spłacie należności w Polsce wynosi 3 tygodnie. W stosunku do średniego udzielonego nabywcy terminu płatności wynoszącego 56 dni data faktycznego otrzymania zapłaty wydłuża się więc aż o 38 proc. Jak podkreśla Tomasz Starus, w budownictwie 30 proc. należności płaconych jest po terminie, a 20 proc. – nawet 120 dni po terminie.

Na niewypłacalność firm duży wpływ ma otoczenie prawne i podatkowe. W ubiegłym roku wszedł w życie odwrócony VAT w branży budowlanej na usługi podwykonawcze. To oznacza, że firmy choć kupują towary i usługi z 23-proc. podatkiem, to fakturują je bez VAT. Fiskus zwraca te środki, ale dopiero po kilku miesiącach.

- Mało kto jest w stanie to przeżyć w sytuacji, gdy pracuje na marżach rzędu kilku procent. Podobnie jest w branżach dotkniętych w przeszłości karuzelami VAT, np. w branży dystrybucji elektroniki i IT, a także dystrybucji stali – mówi Tomasz Starus. – Niedawno odnotowaliśmy upadłość dystrybutora stali, który od urzędu skarbowego otrzymał decyzję o konieczności dopłaty VAT z tytułu rzekomego uczestniczenia w karuzeli VAT-owskiej w 2012 roku. Nikt z nas nie wie, który z naszych kontrahentów może w przyszłości zostać oceniony jako niewiarygodny z punktu widzenia rozliczeń podatkowych. To generuje duże ryzyko i duże koszty.

Dlatego firmy coraz więcej czasu i pieniędzy będą przeznaczać na sprawdzanie swoich kontrahentów – zarówno dostawców, jak i odbiorców.

– Do tego dochodzi jeszcze zmiana w prawie upadłościowym, która ułatwiła wchodzenie w postępowania restrukturyzacyjne i przyspieszyła całą procedurę. Prawo obliguje właścicieli i zarządy firm do tego, aby znacznie szybciej podejmowali decyzję o tym, że upadają bądź chcą zrestrukturyzować swoje długi – zaskakując przy tym rynek i partnerów handlowych. To wszystko powoduje, że będąc w sytuacji dostawcy dobra czy usługi, mimo wzrostu gospodarczego musimy mieć na uwadze, że ryzyko rośnie i będzie rosło w najbliższym czasie – przekonuje Tomasz Starus. 

Źródło: newseria.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

W Czechach zginął polski pilot motolotni

Jest decyzja - darowizny dla ofiar nawałnic…

Rosjanie próbowali zakłócić wizytę w…

Postraszyli deportacją - przez pomyłkę

Nowa ambasador Polski na Litwie

Witamina C w kosmetykach redukuje uszkodzenia wywołane przez promieniowanie UV

pixabay.com

Wokół kosmetycznego wykorzystania witaminy C narosło wiele mitów. Dotyczą one głównie jej negatywnego oddziaływania na skórę w trakcie lata. Tymczasem eksperci wyjaśniają – jej nowa olejowa forma jest ważnym składnikiem kosmetyków właśnie na tę porę roku.

Taka odmiana witaminy C ma wpływ na redukcję uszkodzeń wywołanych przez promieniowanie UV, wykazuje działanie antyoksydacyjne i hamuje aktywność enzymów odpowiedzialnych za niszczenie kolagenu.

Wokół witaminy C w kosmetyce krąży wiele nieprawdziwych informacji. Wśród nich ta, że witamina C ma negatywny wpływ na skórę narażoną na promieniowanie słoneczne. Ma to wynikać z małej stabilności zawartego w niej kwasu askorbinowego i konieczności dodawania do niego substancji przeciwdziałających rozkładowi. To właśnie one mogłyby wywołać podrażnienia lub doprowadzić do powstania przebarwień. Nowoczesna kosmetologia poradziła sobie jednak z tym problemem. Obecnie firmy kosmetyczne zaczynają także tworzyć innowacyjne formy witaminy C o wysokiej stabilności, z pH bardziej przyjaznym dla skóry.

Mity są takie, że witamina C jest nietrwała, szkodliwa, że powoduje podrażnienia, że rozkłada ją światło, wyższa temperatura, że destabilizuje się w czasie. Natomiast jest ona jednym z ciekawszych i lepszych składników stosowanych aktualnie w kosmetykach. Opracowano bowiem formę TETRA witaminy C, która jest formą olejową. Jest ona bardzo trwała w wysokich temperaturach, co jest istotne przy produkcji kremów, nie rozpada się pod wpływem tlenu i nie powstają żadne produkty rozpadu, które mogłyby być niekorzystne dla skóry

– mówi agencji Newseria Barbara Zapisek, główny technolog Basel Olten Pharm.

Witamina C działa na wielu płaszczyznach – chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB, rozjaśnia plamy starcze, nierówności pigmentacyjne, a także powoduje syntezę kolagenu, czyli działa jak środek odmładzający. Decydując się na zakup wybranego produktu, warto przeanalizować jego skład i wybrać taki preparat, który zawiera właśnie innowacyjną formę witaminy C w odmianie TETRA, bowiem dzięki doskonałej przyswajalności z łatwością przenika ona do głębszych warstw skóry.

Witaminę C możemy stosować nawet w wysokich stężeniach do aplikacji punktowej na plamy, przebarwienia spowodowane różnymi czynnikami: wiekiem, niefrasobliwym opalaniem się, a także różnymi chorobami – są plamy wątrobowe, plamy spowodowane różnymi schorzeniami wewnętrznymi. Witamina C powoduje rozjaśnienie tych plam ze względu na to, że można stosować ją nawet w 100 proc. stężeniu na skórę, nie powoduje żadnego podrażnienia czy uczulenia. Jest to bardzo bezpieczna forma witaminy

– tłumaczy Barbara Zapisek.

Dlatego szczególnie latem, kiedy to nasza skóra narażona jest na silne promieniowanie słoneczne, kosmetyki z witaminą C powinny stanowić podstawę codziennej pielęgnacji skóry. Ta popularna, lecz niedoceniana substancja chroni twarz i ciało przed wieloma zagrożeniami związanymi z tą porą roku.

Ta forma witaminy C chroni nas przed promieniowaniem UVA i UVB, które powodują podrażnienia i zaczerwienienie skóry oraz zmiany pigmentacji. Ma ona kluczowy wpływ na powstawanie melaniny w skórze, to znaczy hamuje melanogenezę, co prowadzi do tego, że słońce staje się dla nas bezpieczniejsze, nie powstają plamy, nie powstają przebarwienia, skóra tak nie ciemnieje

– mówi Barbara Zapisek.

Stopień ochrony uzależniony jest jednak od warunków zewnętrznych. Wszystko zależy więc od tego, gdzie zamierzamy spędzić urlop.

Jeśli jedziemy do ciepłych krajów, jeśli ekspozycja słoneczna jest bardzo silna, to musimy się chronić filtrami, natomiast jeśli większość dnia spędzamy w biurze lub w domu, chodzimy po ulicy i nie jesteśmy narażeni na bardzo intensywną ekspozycję, to zdecydowanie wystarczy ochrona z witaminą C

– dodaje Barbara Zapisek.

Źródło: newseria.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

„To zakładanie Europie pętli na szyję”

Pożar w fabryce farb i lakierów w Dębicy

Islamiści ścięli głowy 11 osobom

Aresztowania w Maroko w zw. z zamachami w…

Prof. Zybertowicz o kryzysie demokracji…

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl