​„Autorytet” w archiwach IPN. Jak waleczny major Bauman bandytów tropił

www.mariuszkubik.pl; wikipedia/commons/c/c8/Zygmunt_Bauman_by_Kubik.JPG, ipn.gov.pl

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

Major Zygmunt Bauman nie tylko szkolił żołnierzy KBW, ale i osobiście dowodził oddziałem, który wyłapywał Żołnierzy Wyklętych – wynika z dokumentów IPN. Było to za rządów Bolesława Bieruta, z którego córką – swoją partnerką – mieszka dziś w angielskim Leeds. Uniwersytet Wrocławski jest im obojgu szczególnie bliski – wszak nosił niegdyś imię stalinowskiego dyktatora.
 
18 kwietnia 1952 r., aula Uniwersytetu Wrocławskiego, na honorowym miejscu portret Bolesława Bieruta. Polska Kronika Filmowa uwiecznia radosne dla uczelni wydarzenie. Lektor, aktor Andrzej Łapicki, czyta: „Uczelnia ta zorganizowana została dzięki osobistej opiece prezydenta Bieruta. (…) Zebrali się w auli uniwersyteckiej profesorowie, młodzież akademicka, delegacje przodowników pracy z kopalń i hut. Rektor Mydlarski zakomunikował zebranym, że prezydent Bierut zgodził się na nazwanie uniwersytetu jego imieniem. Uniwersytet Wrocławski powołany do twórczej pracy dla nauki polskiej i kultury socjalistycznej za drogowskaz przyjmuje wskazania Bolesława Bieruta”. Sala klaszcze. Nadanie uczelni imienia żyjącego komunistycznego przywódcy jest częścią kultu Bieruta, wzorowanego na kulcie Stalina.
 
Niecałe dwa tygodnie później, 1 maja 1952 r., radosny dzień przeżywa Zygmunt Bauman. Awansowany zostaje na stopień majora Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz szefa Oddziału II Zarządu Politycznego KBW. Korpus był zbrojnym ramieniem partii komunistycznej, utworzonym na wzór sowieckich wojsk NKWD, w których zresztą Bauman służył wcześniej.
 
To właśnie jednostki KBW ścigały „bandytów” i „faszystów”, czyli najsłynniejsze oddziały antykomunistycznej partyzantki: V Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu.
 
Dokumenty IPN, do których dotarł historyk Piotr Gontarczyk, nie pozostawiają wątpliwości: Bauman walczył z podziemiem z bronią w ręku i za szczególne sukcesy w łapaniu „bandytów” został odznaczony Krzyżem Walecznych.
 
„Jako szef Wydziału Polityczno-Wychowawczego (…) bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych” – taką treść wniosku z 1950 r. o awans Baumana przytacza w publikacji „Towarzysz Semjon” w Biuletynie IPN Gontarczyk.
 
Jest jasne, że dla schwytanych oznaczało to przesłuchania, tortury lub śmierć.
 
Kudrycka jak aktyw z kopalń i hut
 
17 czerwca 2013 r., znów aula Uniwersytetu Wrocławskiego, który od 1989 r. nie nosi już imienia Bieruta. Na honorowych miejscach zasiadają były major KBW Zygmunt Bauman oraz prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
 
Dutkiewicz, który niedawno otwierał rondo upamiętniające mordowanych przez KBW Żołnierzy Wyklętych, dziś podaje rękę jednemu z dowódców tej zbrodniczej stalinowskiej formacji. – Pan profesor Bauman jest dzisiaj moim gościem i gościem Wrocławia – mówi. Jak się okazuje, nie całego. Z sali padają okrzyki kibiców Śląska Wrocław, narodowców i innych antykomunistów: „Armio Wyklęta! Wrocław o Tobie pamięta” i „Precz z komuną”.
 
Piętnastu protestujących zostaje zatrzymanych, w czasie kolejnych dni policja odwiedzi mieszkania następnych. Przetrzymywani są niemal do północy, bo – jak tłumaczy policja – nie wiadomo, jakie im przedstawić zarzuty, a zatrzymano ich na polecenie Dutkiewicza. „Paragraf zawsze się znajdzie” – mówi im policjant, zapewne nieświadomy, że powtarza maksymę służb państwa komunistycznego.
 
W auli brzmią oklaski dla gościa jeszcze gorętsze od tych w 1952 r., a w TVN i innych mediach zaczyna się akcja propagandowa. Protestujący nazywani są bandytami i faszystami, dokładnie tak samo, jak niegdyś Żołnierzy Wyklętych nazywała propaganda, której współtwórcą był Bauman. Premier Tusk zapowiada, że dopilnuje, by potraktowani zostali surowo.
 
Minister Kudrycka potępia protestujących słowami: „W imieniu całego środowiska akademickiego wyrażam głębokie ubolewanie”. Tak gorących i kłamliwych zapewnień, że reprezentuje „całe środowisko”, nie przedstawiał chyba nawet aktyw partyjny z kopalń i hut.
 
28 czerwca 2013 r. Bauman pojawia się w Poznaniu, dokładnie w rocznicę poznańskiego Czerwca 1956. Powstanie zostało stłumione głównie przez oddziały KBW. Gość wygłasza wykład w ramach… Festiwalu Teatralnego Malta. Jego dyrektor Michał Merczyński, odznaczony niedawno przez Bronisława Komorowskiego, był z nadania rządu Tuska koordynatorem programu kulturalnego podczas polskiej prezydencji w UE. Znów odbywają się protesty „faszystów”.
 
Specjaliści od fizycznej eksterminacji patriotów
 
O Zygmuncie Baumanie jest w tych dniach najgłośniej od roku 1968, gdy jego nazwisko wyliczane było pośród wyklinanych „rewizjonistów” i „syjonistów”.
 
Bauman urodził się w Poznaniu w 1925 r. w rodzinie polskich Żydów. Jego ojciec Maurycy był kupcem. Jako 14-latek we wrześniu 1939 r. wraz z rodzicami uciekł przed frontem do ZSRR. Kontynuował naukę w miastach Mołodeczno oraz Gorki.
 
„W ZSRR dochodzi do przekonania, że komunizm zmieni niesprawiedliwy świat, i wstępuje do Komsomołu” – napisała o nim sobotnia „Gazeta Wyborcza”. Jeśli miałaby to być prawda, to Bauman był ewenementem: o ile wśród Polaków, którzy nigdy nie widzieli Sowietów, byli ideowi komuniści, o tyle ujrzane na własne oczy warunki życia w Sowietach zawsze wprawiały Polaków w przerażenie.
 
Z materiałów IPN wynika, że przed rokiem 1944 Bauman służył w moskiewskiej milicji, formacji wchodzącej w skład NKWD. – Moja praca w policji trwała trzy miesiące i polegała na regulowaniu ruchu ulicznego. Stałem i machałem chorągiewkami – ironizował Bauman w materiale „Wiadomości” TVP poświęconym zakłóceniu jego wykładu we Wrocławiu.
 
Jak wynika z akt IPN, Bauman w latach 1945–1953 był oficerem komunistycznych organów bezpieczeństwa. W KBW pełnił funkcję dowódcy 5. Samodzielnego Batalionu Ochrony Korpusu ds. polityczno-wychowawczych. Awansował na szefa oddziału II Zarządu Politycznego tej formacji.

Zdaniem Piotra Gontarczyka owa działalność „wychowawcza” obciąża Baumana bardziej niż dowodzenie zbrodniczym oddziałem. – Był wysokim funkcjonariuszem pionu polityczno-wychowawczego pracującym nad przygotowaniem żołnierzy KBW, którzy później strzelali do współobywateli, żołnierzy podziemia niepodległościowego. Bauman indoktrynował żołnierzy korpusu i przerabiał na janczarów komunizmu. Na przełożonych takich jak on ciąży większa odpowiedzialność niż na egzekutorach, którzy fizycznie unicestwiali walczących o niepodległość – mówi „Gazecie Polskiej” historyk.
 
Z dokumentów IPN wynika, że Bauman lubił swoją pracę. „Mjr BAUMAN ma przed sobą poważną perspektywę naukową. Zamiłowany jednak do służby nie chce opuszczać szeregów wojska” – czytamy w cytowanym wniosku o awans z 1950 r.
 
Życiowy partner córki Bieruta
 
Bauman mieszka w Leeds z córką Bolesława Bieruta prof. Aleksandrą Jasińską-Kanią. Był w 1967 r. promotorem pracy doktorskiej Bierutówny zatytułowanej „Karol Marks a problemy alienacji we współczesnej socjologii amerykańskiej”. Prowadzi z nią wspólne seminaria.

W Polsce funkcjonuje płatna Szkoła Socjologiczna Zygmunta Baumana. W wąskim gronie wykładowców szkoły, obok Baumana i Jasińskiej-Kani, jest m.in. Maciej Gdula z „Krytyki Politycznej”, syn Andrzeja Gduli, prawej ręki ministra spraw wewnętrznych PRL Czesława Kiszczaka. Bauman nie unika dziś wchodzenia w rolę sędziego moralności. Rokrocznie przyznawana jest nagroda imienia jego zmarłej żony Janiny Bauman, ufundowana przez rodzinę Baumanów. Wyróżnienie i gratyfikacja pieniężna w wysokości tysiąca funtów przeznaczone są dla autora najciekawszej pracy naukowej z zakresu etyki i moralności.
 
Akcja „autorytet”
 
W ostatnim czasie Bauman obsypywany jest honorami i nagrodami. W 2011 r. otrzymał z rąk ministra Bogdana Zdrojewskiego Złoty medal Gloria Artis. W listopadzie 2012 r. – tytuł doktora Honoris Causa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jest tegorocznym laureatem nagrody miesięcznika „Odra”.
 
Atencja dla Baumana powoduje w bezpośrednim kontakcie wręcz paraliż i zakłopotanie jego chwalców. – Bardzo serdecznie dziękuję. Życzę wszystkiego dobrego, wszelkiej pomyślności panu profesorowi. Naprawdę bardzo dziękuję – dukał, szukając najwznioślejszych słów, minister Zdrojewski, wręczając Baumanowi medal. Zmasowana akcja budowania autorytetu socjologa objęła także wznowienie jego książki „Kultura jako praxis”, napisanej przez socjologa... 30 lat temu, a więc z perspektywy istniejącego Związku Sowieckiego i PRL.
 
Dlaczego jest wygodny dla elit III RP? „Bauman zaleca dla Polski nowy protektorat polityczny. Jego zdaniem zarówno tradycja, jak i nowoczesność są passé, wszelkie ich wytwory są starociami, a największym spośród tych staroci jest zorganizowany we własnym państwie naród” – pisał niedawno w „Nowym Państwie” prof. Andrzej Waśko.

Cały artykuł ukazał się w aktualnym wydaniu "Gazety Polskiej"
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

Piłkarskie młodzieżowe mistrzostwa świata…

Piłkarskie młodzieżowe mistrzostwa świata…

Sala w PKiN z imieniem Olgi Johann. „Jej…

Sala w PKiN z imieniem Olgi Johann. „Jej…

Tragedia na Dolnym Śląsku. Policjant zabił…

Tragedia na Dolnym Śląsku. Policjant zabił…

Rząd Hiszpanii się buntuje. Autonomia…

Rząd Hiszpanii się buntuje. Autonomia…

Sukces MON - Centrum Kontrwywiadu NATO działa. Gwarantuje bezpieczeństwo Polski i Sojuszu

/ twitter.com/MON_GOV_PL

Znaczenie Centrum Doskonalenia Kontrwywiadu NATO jest fundamentalne, to tutaj będą wypracowywane podstawowe normy, zasady i sposoby działania kontrwywiadów krajów sojuszniczych NATO - mówił dziś szef MON Antoni Macierewicz podczas otwarcia CEK NATO w Krakowie.

Po dwóch latach przygotowań, po dwóch latach wysiłków Rady Północnoatlantyckiej, która zatwierdziła to Centrum otwieramy

 - mówił Macierewicz.

Według ministra nie ma wątpliwości, iż znaczenie Centrum Doskonalenia Kontrwywiadu NATO jest fundamentalne w sytuacji, w której tak wielką uwagę przywiązujemy do bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu i „znajdujemy się wobec tak wielkiego wyzwania, agresji rosyjskiej".

To tutaj właśnie będą wypracowywane podstawowe normy, zasady i sposoby działania kontrwywiadów krajów sojuszniczych NATO po to, aby móc skutecznie przeciwstawić się penetracji ze strony naszego przeciwnika

 - zauważył minister.

Penetracji, która dzisiaj obejmuje wszystkie dziedziny życia i dotyka nie tylko naszych armii, ale dotyka także infrastruktury krytycznej, dotyka naszego życia cywilnego, realizowana jest poprzez zarówno narzędzia cybernetyczne jak i klasyczną penetrację szpiegowską

 - kontynuował szef MON.

Temu wszystkiemu przeciwstawiać się będą państwa NATO i służby kontrwywiadu NATO w oparciu o tutaj wypracowane normy, tutaj formułowaną doktrynę kontrwywiadowczą NATO

 - dodał.

Dlatego waga tego przedsięwzięcia i odpowiedzialność, która spada na funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy tu będą pracowali jest gigantyczna. Od nich zależeć będzie bezpieczeństwo naszych armii. Od nich zależeć będzie bezpieczeństwo naszych państw i naszych narodów

 - podkreślił Antoni Macierewicz.

Słowacki minister obrony Peter Gajdoš zaznaczył, że dziś został położony kolejny kamień milowy na eksperckim polu NATO.

Jestem dumny z tej pracy wykonanej przez fachowców z 10 krajów, którzy byli zaangażowani w tworzenie CEK, które zdolne jest do prowadzenia ćwiczeń oraz nauki, a także do przygotowywania ekspertyz

– powiedział.

István Simicskó, węgierski minister obrony zaznaczył, że dziś mamy bardzo istotny dzień.

Otwieramy #CEK, które gwarantuje bezpieczeństwo naszym krajom i całemu Sojuszowi NATO

– mówił.

Rumuński minister Mihai-Viorel Fifor pogratulował stworzenia centrum.

Centrum to wartość dodana do Sojuszu NATO. Dołączyliśmy jako jedni z pierwszych do tego projektu. Gratuluję ministrowi Macierewiczowi i ministrowi Gajdošowi za bardzo dobrą współpracę na rzecz powstania

– powiedział.

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com, mon.gov.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

policja.pl

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, który skazał 31-letniego Bartosza N. na 7 lat więzienia za spowodowanie śmierci w 2015 r. dziennikarza z Mławy Łukasza Masiaka. Wyrok jest prawomocny.

Tym samym łódzki sąd odrzucił wniosek prokuratury, która chciała uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, oraz obrony, która wnioskowała o złagodzenie kary i wymierzenia oskarżonemu 4 lat więzienia.

Do śmierci Łukasza Masiaka, dziennikarza własnego portalu internetowego naszamlawa.pl, doszło w nocy 14 czerwca 2015 r. w kręgielni, w jednym z nocnych lokali w Mławie. Według biegłych mężczyzna zmarł w wyniku kopnięcia w głowę. Bartosz N. zbiegł i ukrywał się przez ponad pół roku. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Na początku lutego 2016 r. zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej. Postawiono mu wtedy zarzut działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza. Bartosz N. nie przyznał się do zabójstwa, utrzymując, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

W kwietniu tego roku Sąd Okręgowy w Płocku skazał Bartosza N. na 7 lat więzienia. Ogłaszając wyrok, sąd zmienił kwalifikację czynu z zabójstwa na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem był zgon poszkodowanego. W tym przypadku oskarżonemu groziła kara do 12 lat więzienia, a nie, jak w przypadku zabójstwa, nawet kara dożywocia.

W czwartek Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Zdaniem SA wyrok, który wydał płocki sąd, jest prawidłowy. Prawidłowe są również ustalenia co do przebiegu zdarzenia, które poczynił w trakcie procesu. SA zgodził się także z oceną Sądu Okręgowego w Płocku co do kwalifikacji czynu. Bartosz N. nie działał z premedytacją, czyli z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia.

Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości, że za śmierć Masiaka ponosi odpowiedzialność oskarżony. Jak wskazał, zginął człowiek z błahej przyczyny, którą był zatarg natury towarzyskiej. SA zwrócił uwagę, że Bartosz N. ma jednak dobrą opinię, wypowiada się o nim dobrze wiele osób, środowisk, słynął z pomocy osobom niepełnosprawnym. Dlatego w ocenie SA, te okoliczności rozważane przez sąd I instancji uzasadniały obniżenie kary do 7 lat.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl