Zmanipulowane taśmy Wilka. Wiemy, kim jest człowiek, który opublikował nagranie

youtube.com

  

Marcin Pszczółkowski, redaktor naczelny portalu elbląg.net, który jako pierwszy opublikował zmontowane nagranie z wypowiedziami kandydata PiS na prezydenta miasta, pracował w sztabie obecnej kandydatki PO w 2011 r. - ustaliła niezalezna.pl. 

O zaangażowaniu szefa portalu elblag.net jako pierwszy w marcu 2012 r. pisał nowaczykwatch.pl, który zajmował się ujawnianiem przekrętów Platformy Obywatelskiej i prezydenta Elbląga z ramienia tej partii - Grzegorza Nowaczyka. W rozmowie z nami, redaktor naczelny Marcin Pszczółkowski przyznaje, że w 2011 r. pracował w sztabie Elżbiety Gelert, która obecnie jest kandydatką PO na prezydenta miasta. - Przyznaję się bez bicia, że w momencie gdy byłem bezrobotny, nie byłem dziennikarzem, otrzymałem propozycję współpracy w trakcie kampanii parlamentarnej pani Gelert. Zajmowałem się przygotowaniem informacji prasowych - tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl redaktor Pszczółkowski. To jego portal wczoraj opublikował taśmę z nagraniem Jerzego Wilka, który jest kandydatem PiS na prezydenta Elbląga. W rozmowie z nami potwierdza również, że jego żona pracowała w Urzędzie Miasta odwołanego prezydenta Grzegorza Nowaczyka, ale "nie chce o tym mówić" i "oddziela te dwie sprawy".

Wybory w Elblągu już w niedzielę, a temperatura polityczna coraz wyższa. Platforma nie wydaje się zaskoczona ujawnionym nagraniem. Już dzień po publikacji elblag.net PO zareagowała nowym spotem wyborczym. Co zaskakujące, w filmie Elżbieta Gelert nie tylko odcina się od ekipy PO, która przed referendum rządziła miastem, ale dodatkowo zamiast zdjęć z premierem Donaldem Tuskiem (z którym wspólnie występowała na konferencjach prasowych w Elblągu) pojawia się z jego partyjnym konkurentem Grzegorzem Schetyną.

Wiele wskazuje na to, że również wbrew intencjom twórców taśma z wypowiedziami Jerzego Wilka ,zamiast mu przeszkodzić, pomoże w wyborach. Kandydat PiS prywatnie powtarza to, co mówi publicznie: wybór Elżbiety Gelert to utrzymanie tej samej "kliki" Grzegorza Nowaczyka.

"Jeżeli wejdzie zamiast Nowaczyka Gelertowa, to w piździet możemy tylko plunąć sobie, że to robiliśmy" - mówi w ujawnionej taśmie Jerzy Wilk o referendum, w którym elblążanie odwołali poprzedniego prezydenta miasta z Platformy Obywatelskiej, Grzegorza Nowaczyka. Jak wynika z rozmowy - Wilk nie ma złudzeń, że Elżbieta Gelert współpracowała ze skompromitowanym byłym prezydentem i "rozdawała lody".

"Ktoś wyleci ze stanowiska? Wyjdzie ktoś ze stanowiska? Nikt! (...) Nic się nie odbywało, tam nie wierzcie, że był jakiś konflikt między Gelertową a Nowaczykiem. (...) Ela Gelert była przez rok wiceprzewodniczącą tej (odwołanej) rady. Te machery z tymi szpitalami, przecież tam są jej podpisy. (...) Ona była wiceprzewodniczącą rady i ona była zaufanym, największym doradcą Nowaczyka (...) Przez rok była wiceprzewodniczącą rady i ona te lody rozdawała" - słyszymy w nagraniu.




Co w odpowiedzi mówi Elżbieta Gelert w wyemitowanym spocie PO? Wybierz prezydenta, który jest sprawdzonym menadżerem. Prezydenta, który przeprasza za poprzednie władze miasta i stanowczo odcina się od nich" - słyszymy w spocie kandydatki PO, a gdy padają słowa "przeprasza" i "odcina się", na ekranie widzimy Grzegorza Schetynę.
 
Spot kończy hasło, zainspirowane przekazem wyborczym z 2011 roku... Prawa i Sprawiedliwości. "Elbląg zasługuje na więcej" - mówi narrator spotu Elżbiety Gelert. Dwa lata temu w kampanii parlamentarnej to PiS szedł do wyborów z hasłem "Polacy zasługują na więcej".
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,nowaczykwatch.pl


Wczytuję komentarze...

Zaczął się protest pracowników sądów. Chcą więcej pieniędzy

/ kamyq

  

Rozpoczął się protest pracowników sądów polegający m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich. Protestujący domagają się wzrostu wynagrodzenia - akcja ma potrwać dwa tygodnie. Wiceszef MS Michał Wójcik podkreśla, że płace pracowników sądowych od 2016 r. rosną.

Protestujący organizują się głównie w internecie. Ich podstawowy postulat to wzrost wynagrodzenia.

Akcji nie poparła NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa. Poparcie dla postulatów płacowych "wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych" wyrazili we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów.

W poniedziałek protest miał miejsce m.in. we Wrocławiu, Olsztynie i Rzeszowie.

Jak przekazała rzeczniczka prasowa wrocławskiego SO sędzia Sylwia Jastrzemska, spośród 277 urzędników zatrudnionych w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu w poniedziałek do pracy nie przyszło 166 osób. "Zwolnienia L4 cały czas wpływają” – powiedziała. Przed godz. 9.00 było ich już 49. Sędzia Jastrzemska dodała, w sądach rejonowych we Wrocławiu do pracy nie stawiły się 33 osoby. „Większość urzędników jest przemęczona, często chorzy przychodzą do pracy. Są zdeterminowani ze względu na swoje zarobki” – powiedziała rzeczniczka wrocławskiego SO. Jak poinformowała, w związku z protestem urzędników część rozpraw zostanie odwołana.

Protest pracowników olsztyńskiego Sądu Rejonowego rozpoczął się w południe i trwał kwadrans. Z budynku na schody prowadzące do gmachu sądu wyszli wszyscy pracownicy sądowych sekretariatów i biur - w sumie ponad sto osób. Byli to protokolanci, pracownicy kancelarii i sekretariatów oraz biura podawczego.

Rzecznik prasowy olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski poinformował, że protest w żaden sposób nie wpłynął na pracę sądu. "Pracownicy wykorzystali przysługującą im 15 minutową przerwę w pracy. Oficjalnie jako pracodawcy nie byliśmy nawet o tym proteście poinformowani" - powiedział sędzia Dąbrowski-Żeglaski. Rzecznik sądu podał, że ani w Olsztynie, ani w okręgu olsztyńskim żaden z pracowników sądów nie zdecydował się na wzięcie zwolnienia lekarskiego.

Z kolei rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie sędzia Tomasz Mucha poinformował, że sędziowie okręgu rzeszowskiego w pełni identyfikują się i popierają postulaty płacowe pracowników sądowych. Jak wynika z informacji przekazanych przez sądy rejonowe w okręgu rzeszowskim największa absencja pracowników jest w największej jednostce sądowej w okręgu - Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, w którym w poniedziałek do pracy nie przyszło 133 urzędników. W związku z tym konieczne było odwołanie 8 wokand. Jak poinformowała wiceprezes rzeszowskiego sądu rejonowego sędzia Alicja Kuroń, sąd w miarę możliwości zapewnia obsługę najbardziej pilnych spraw.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik przekonywał w rozmowie z PAP, że protest nie ma charakteru powszechnego. "Są takie apelacje w Polsce - gdańska, katowicka czy warszawska, gdzie w niektórych sądach odnotowano zwiększoną liczbę zwolnień lekarskich pracowników. Natomiast generalnie sądy funkcjonują w sposób niezakłócony" - powiedział. Jak mówił, że protestuje część pracowników sądów w Poznaniu i Lublinie, jednak są to w jego ocenie wyjątkowe sytuacje w skali kraju.

„Mamy w ministerstwie świadomość, że dla części pracowników sądów wynagrodzenia nie są satysfakcjonujące. Przyczyną są jednak wieloletnie zaniedbania poprzedniego rządu, które naprawiamy. Przypomnę, że do 2016 r. w ogóle nie było podwyżek. A od tego czasu są już co roku" - powiedział wiceminister. Podkreślił, że w resorcie powołano zespół, którego celem jest wypracowanie "zupełnie nowych zasad wynagradzania pracowników wymiaru sprawiedliwości". "Ten zespół już pracuje od kilku tygodni" - wskazał.

Wójcik dodał, że średnia pensja urzędników pracujących w wymiarze sprawiedliwości w 2017 r. wyniosła ok. 4300 zł brutto.

Cały czas staramy się podwyższać te pensje. Wliczając zaplanowany na 2019 r. 5-procentowy wzrost płac – dwa razy większy niż w całej sferze budżetowej - podwyżki przekroczą w sumie 18 procent. Do tego dochodzą coroczne nagrody. Od 2016 r. przeznaczano na nie około 100 mln zł rocznie. A w tym roku suma nagród znacznie przekroczy 100 mln złotych

- podkreślił wiceminister.

Mimo zrozumienia dla żądań protestujących od akcji odcięła się m.in. NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa.

Jako związek zawodowy nie możemy (...) akceptować i organizować form protestów, które nie są legalne. Nie narażaliśmy i nie narażamy pracowników sądów na ujemne następstwa podejmowanych działań. Odpowiedzialne związki zawodowe zmuszone są legalnymi działaniami i systematyczną pracą wpływać na zmiany. Takie też działania cały czas podejmujemy – bez względu na to, jakie siły polityczne sprawują władzę

- głosi komunikat Komisji Międzyzakładowej MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa. W komunikacie podkreślono jednocześnie, że "organizacja związkowa zdaje sobie sprawę z tego, jak tragiczna jest sytuacja płacowa pracowników sądów powszechnych".

Z kolei w ubiegłym tygodniu postulaty płacowe pracowników sądów poparli np. sędziowie Apelacji Krakowskiej wskazując, że w ostatnich latach średnie wynagrodzenie w gospodarce wzrosło o ponad 45 proc., podczas gdy płace urzędników sądowych jedynie o nieco ponad 7 proc., co powoduje, że z sądownictwa odchodzi coraz więcej osób, a wskaźnik rotacji przekroczył już 1 proc. co jest zjawiskiem bardzo niepokojącym

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl