Zakładnik prezydenta Komorowskiego

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

Leszek Misiak

Kontakt z autorem

  

Choć Sąd Federalny w USA skazał na 30 lat więzienia handlarza bronią, Monzera Al-Kassara, prokuratura wojskowa pod kierownictwem płk. Krzysztofa Parulskiego 14 czerwca br. umorzyła polskie śledztwo w tej sprawie. Chodzi o nielegalny handel bronią przez WSI, w którym brał udział Al-Kassar. 15 sierpnia prokurator Parulski otrzymał od prezydenta Komorowskiego, który będąc ministrem obrony znał operacje WSI, szlify generalskie. Z pewnością awans nie jest nagrodą za prowadzenie śledztwa smoleńskiego, które utknęło w martwym punkcie. Więc za co?

Jak nikłe są postępy śledztwa smoleńskiego, widzą nawet zwolennicy PO. Czy w przypadku ustaleń polskich śledczych, że winę za zaniedbania w przygotowaniu wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu ponoszą konkretni politycy Platformy, prokurator, który dostał „marchewkę”, ośmieli się postawić im zarzuty? Awansując Krzysztofa Parulskiego, prezydent Komorowski spowodował, że generał stał się jego zakładnikiem i jako taki przestaje być obiektywny. Gdyby prezydent zrobił to po zakończeniu śledztwa, które ujawniłoby prawdę o katastrofie, uniknąłby takich posądzeń. Prezydent musiał zdawać sobie sprawę ze skutków swojej decyzji, mimo to zrobił to przy otwartej kurtynie. W podobnym stylu niedawno „ukręcono” aferę hazardową, „awansując” występującego w niej Grzegorza Schetynę, bez wyjaśnienia jego roli w aferze, na osobę drugą w państwie – marszałka Sejmu.

Awans w stanie wojennym

Prezydent Lech Kaczyński odmówił awansu na stopień generalski dla Parulskiego, kierując się wiedzą na temat jego przeszłości. Płk Parulski w stanie wojennym zdecydował się na karierę w prokuraturze wojskowej. W wojsku był też w pionie politycznym, który zajmował się indoktrynacją ideologiczną żołnierzy. Już na III roku studiów Krzysztof Parulski zapisał się do PZPR i trwał w partii do końca.

Za czasów PiS, 6 lipca 2007 r., zrzekł się stanowiska zastępcy wojskowego prokuratora okręgowego w Poznaniu oraz prokuratora wojskowego, a także Stowarzyszenia Prokuratorów RP, którego był szefem, po tym, jak został skrytykowany przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Znamienne, że nagonkę na Zbigniewa Ziobrę zaczęła prokuratura wojskowa, nie cywilna. Do przytoczonych przez ministra wątpliwości Parulski odniósł się w liście otwartym. Gdy do władzy wróciła PO, Zbigniew Ćwiąkalski już w trzecim dniu urzędowania na stanowisku ministra sprawiedliwości złożył mu propozycję: „Nakłaniam pana do powrotu do zawodu prokuratora, ale tym razem na stanowisko szefa prokuratury wojskowej”. Parulski odpowiedział: „Czuję się skutecznie nakłoniony”.

Skutkiem mianowania Parulskiego szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej było odejście z prokuratury wojskowej śledczych z nadania poprzedniego kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości. Zarzucali oni kierownictwu NPW, że po nominacji Parulskiego w wojskowej prokuraturze umarza się blisko połowę postępowań. To więcej niż w prokuraturach rejonowych. Rzadko też oskarżani są ludzie z wysokim stopniem wojskowym.

Krzysztof Parulski karierę w prokuraturze wojskowej zaczął w stanie wojennym. 6 października 1982 r. został powołany do zawodowej służby wojskowej w Prokuraturze Wojsk Lotniczych w Poznaniu. W 1983 r. zdał egzamin prokuratorski.

Wcześniej ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych – Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi. Od 1996 r. był zastępcą wojskowego prokuratora garnizonowego w Poznaniu, a w latach 2002–2005 wojskowym prokuratorem garnizonowym w Warszawie. Od 2005 r. pełnił funkcję zastępcy wojskowego prokuratora okręgowego w Poznaniu.

W 2002 r. został prezesem Stowarzyszenia Prokuratorów Rzeczypospolitej Polskiej. 20 lutego 2008 r. premier Donald Tusk powołał go na stanowisko naczelnego prokuratora wojskowego i zastępcę prokuratora generalnego.

WSI i handlarz śmiercią

20 listopada 2008 r. Sąd Federalny Stanów Zjednoczonych skazał Syryjczyka Monzera Al-Kassara, międzynarodowego handlarza bronią, zwanego księciem śmierci, z którym współpracowali wysocy oficerowie byłych Wojskowych Służb Informacyjnych, na 30 lat więzienia i konfiskatę majątku. Na stronach Sądu Federalnego można przeczytać ciekawe zeznania dyskredytujące osoby pełniące obecnie w Polsce bardzo ważne funkcje. Al-Kassar był znany nie z osobistego udziału w krwawych zamachach, lecz z ponad 35-letniej działalności umożliwiającej światowy terroryzm.

Akt oskarżenia i uzasadnienie na samym początku wymieniają przestępstwa związane z jego działalnością w Polsce. Na początku lat 90., łamiąc embargo ONZ i Unii Europejskiej, dostarczał nielegalnie duże ilości broni do Bośni, Chorwacji i Somalii. W dużej części pochodziły one z Polski, a w transakcji brali udział funkcjonariusze WSI. Syryjczykowi udowodniono, że prowadził na szeroką skalę przestępcze operacje bankowe, jak pranie brudnych pieniędzy, legalizacja zysków z narkobiznesu.

Polskie media mainstreamowe przemilczały proces, wyrok i związki Al-Kassara z WSI i prominentnymi politykami.
Znaczną część biznesu Al-Kassar prowadził z nadania ZSRR już od lat 70. w PRL. Będąc agentem GRU, od początku lat 70. miał gwarantować ZSRR wpływy w państwach arabskich. W Polsce tworzył ważne centra logistyczne dla palestyńskich terrorystów, organizował szkolenia, leczenie i wypoczynek dla terrorystów w placówkach wojskowych. Jako attaché handlowy L-DR Południowego Jemenu, formalnie kupował broń od PRL, potem także w wolnej Polsce, na początku lat 90. Firmy handlujące uzbrojeniem za pośrednictwem służb specjalnych przekazywały terrorystom kałasznikowy i granaty użyte podczas porwania włoskiego statku Achille Lauro, materiały wybuchowe do zamachów na amerykańskie, brytyjskie i izraelskie placówki dyplomatyczne, samoloty itd. Broni dostarczał mu II Zarząd Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Po 1989 r. kontakty z Al-Kassarem utrzymywały WSI.

Sprzedaż broni dla terrorystów nie mogła się odbywać bez wiedzy osób z kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej. Te operacje i powiązania opisano w Raporcie o weryfikacji WSI.

Wyrok sądu w Nowym Jorku pokazał, że w wolnej Polsce wojskowe służby specjalne stały ponad prawem i prowadziły podobną prosowiecką politykę jak w PRL i że III Rzeczpospolita w okresie rządów kolejnych ekip wspomagała międzynarodowy terroryzm.

Generałowie WSI mogą spać spokojnie

14 czerwca 2010 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ta sama, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, umorzyła tajne śledztwo w sprawie związków byłych szefów WSI z nielegalnym handlem bronią w latach 90. z powodu „braku cech przestępstwa”. W 2006 r. zarzuty w tej sprawie postawiono b. szefom WSI Konstantemu Malejczykowi i Kazimierzowi Głowackiemu.

Płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, powiedział wówczas, że sprawa ma charakter ściśle tajny i nie może podać żadnych szczegółów. Dodał, że decyzja prokuratury jest nieprawomocna, może się od niej odwołać szef MON. Minister obrony narodowej Bogdan Klich nie odwołał się od umorzenia śledztwa. Postanowienie prokuratury wojskowej stało się więc prawomocne. Jak powiedział wówczas rzecznik MON Janusz Sejmej, minister Klich nawet nie przyjrzał się sprawie, bo „po wieloletnim śledztwie uznaje i szanuje decyzję niezależnej prokuratury wojskowej”.

Śledztwo dotyczyło „niedopełnienia i przekroczenia obowiązków w latach 1993–1996 w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez osoby z kierownictwa WSI”. Początkowo umorzono je w 2000 r. Dwa lata później WPO podjęła je na nowo. Jesienią 2006 r. zarzut korupcyjnego przekroczenia obowiązków służbowych postawiono dwóm byłym szefom wojskowego wywiadu i kontrwywiadu: gen. Malejczykowi oraz kontradmirałowi Głowackiemu, który w latach 1996–1997 był jego następcą. Obu groziło do 10 lat więzienia.

„Na czas stawiania zarzutów były do tego podstawy, ale nie jest to przecież jednoznaczne ze sformułowaniem aktu oskarżenia” – powiedział wówczas w wypowiedzi dla PAP płk Szeląg.

Raport z weryfikacji WSI potwierdził, że WSI handlowały bronią z mafią z państw nadbałtyckich i arabskim terrorystą. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że w tym czasie wielokrotnie nie udało się uzyskać wartościowych kontraktów handlowych dających korzyść obronną krajowi.

WSI przestały istnieć 30 września 2006 r. – był to jeden ze sztandarowych celów rządu PiS. Powołanym w 1991 r. WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. Opisano je w ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Raporcie z weryfikacji WSI. Na jego podstawie wszczęto kilka śledztw. Teraz ta formacja ma się odrodzić.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Celebrytom święta nie w smak! Jeden z nich chce "banować" za gwiazdę betlejemską i choinkę

Andrzej Saramonowicz / youtube.com/printscreen

  

Do fanaberii ekocelebrytów na temat choinki już trochę przywykliśmy, ale okazuje się, że niektórym przeszkadza samo Boże Narodzenie, składanie życzeń i świąteczna radość. Andrzej Saramonowicz dał upust swojej frustracji i wylał trochę żółci we wpisie na Facebooku. Celebryta grozi, że jeżeli ktokolwiek wyśle mu coś związanego ze świętami, to usunie go ze znajomych i zablokuje. I robi to w okropny i wulgarny sposób...

Saramonowicz to autor tak głębokich dzieł filmowych w rodzaju "Lejdis" czy "Idealny facet dla mojej dziewczyny".

Dał się też poznać jako jeden z "artystów", którzy ochoczo wypowiadają się na tematy polityczne. Na cel wzięli sobie również Kościół, a ostatnio okazało się, że bardzo przeszkadzają im świąteczne tradycje. [polecam:http://niezalezna.pl/241241-lepszy-trzaskowski-w-garsci-niz-nowa-teoria-saramonowicza-o-co-mu-chodzi]

Zaczęło się, gdy Kinga Rusin zaapelowała, by nie ubierać żywych choinek, bo przecież drzewa chcą żyć! Teraz Andrzej Saramonowicz grozi, by nie wysyłać mu świątecznych życzeń i obrazków, bo będzie blokował. [polecam:http://niezalezna.pl/242146-zagadka-rozstrzygnieta-opozycja-wygrala-wybory-dzieki-klerowi]

Reżyser dał upust swojej frustracji w wulgarnym wpisie na Facebooku.

Za fotkę/rysunek choinki, sań, żłóbka, świętej rodziny, reniferów, sianka, śpiewającego kolędę łosia lub jakiegokolwiek, ku**a, stworzenia organicznego lub nieorganicznego, takoż za ilustrację pastuszków, gwiazdy betlejemskiej lub szeroko rozumianego podobnego gó**a, przysłane mi jako wiadomość fejsbukowa oraz za oznaczenie mnie na wysłanych zbiorczo do wszystkich ewrybady znajomków pod pretekstem niby-życzeń w stylu "tak o tobie ciepło myślę" USUWAM ZE ZNAJOMYCH NA ZAWSZE! łącznie z ZABLOKOWANIEM

- napisał celebryta.

Niecałe dwa miesiące temu Saramonowicz wzywał z kolei do bojkotu Podkarpacia:

Czytam, że Podkarpacie straszy, że zostanie "strefą życia", czyli wprowadzi całkowity zakaz aborcji, in vitro, zakaże mówienia o dżender, mniejszościach seksualnych i jakiejkolwiek edukacji seksualnej. Tak zrobią, bo - jak twierdzą - mogą. I już. I myślę, że jeśli tak się rzeczywiście stanie, to my - strefa wielkomiejskiego bezeceństwa i rozpusty - powinniśmy tam przestać jeździć na wakacje letnie i zimowe. Zostawiajmy kupę naszego szmalu poza "strefą życia" po prostu. I powinniśmy też przestać kupować produkty pochodzące z Podkarpacia. Zrobimy sobie listę firm stamtąd i zaczniemy je - jedna po drugiej - konsekwentnie bojkotować

- pisał.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl