​Władza za wszelką cenę. Demaskujemy Donalda Tuska. ZOBACZ WIDEO!

Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

- Jestem zdecydowanym zwolennikiem sytuacji, w której władzę się bierze z rąk ludzi, to znaczy wtedy, gdy się wygrywa wybory - powiedział tydzień temu premier Donald Tusk pytany o wcześniejsze wybory. Zapomniał, jak sam się zachował 21 lat temu, przy obaleniu rządu Jana Olszewskiego?
 
Na pytanie dziennikarza, czy w związku z drastycznym spadkiem poparcia społecznego dla rządu, premiera i partii rządzącej, jest zwolennikiem wcześniejszych wyborów, Donald Tusk był wyraźnie rozbawiony. W odpowiedzi podkreślał, że dla niego zmiana władzy realizuje się tylko w wyborach, bo „władzę się bierze z rąk ludzi”. Szef rządu nie krył oburzenia przeciwko „niektórym politykom”.
 
- Niektórzy politycy uważają, że władza wpada w ręce tym, którzy coś tam pokombinują w gabinetach, coś tam ustalą. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem sytuacji, w której władzę się bierze z rąk ludzi, to znaczy wtedy, gdy się wygrywa wybory. Jedynym źródłem władzy w demokracji są wybory - stwierdził.
 
Piękne słowa, prawda?
 
Zobacz, co ten sam polityk mówił 21 lat temu, „kombinując w gabinecie” (kliknij w poniższe zdjęcie, żeby obejrzeć nagranie)
 

 
Cofnijmy się na chwilę do nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. Prezydent Lech Wałęsa w popłochu przed lustracją zwołuje specjalne posiedzenie w swoim gabinecie. Spotkanie zarejestrowały obecne wtedy na takich naradach kamery. Plan Wałęsy był prosty. Obalenie rządu premiera Jana Olszewskiego. „Natychmiast! Dzisiaj!” - denerwował się Wałęsa. Naprędce skonstruowana koalicja sejmowa zaproponowała na stanowisko premiera młodego, figuranta - Waldemara Pawlaka. - Trzeba zablokować tych ludzi, jutro nie mogę ich wpuścić do biura! - nie krył emocji Lech Wałęsa. Jak wyglądała rozmowa zgromadzonych tam polityków?
 
Leszek Moczulski: Właściwie tak tuśmy doszli do wniosku, że można nawet w tej chwili powołać nowego premiera na tak zwane porozumienie dżentelmeńskie, żeby na tydzień był premierem. W ciągu tygodnia uformujemy koalicję.
 
Lech Wałęsa: Wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli, dlatego trzeba ich błyskawicznie. Natychmiast, dzisiaj!
 
Waldemar Pawlak: Tylko, że to jest trochę gangsterski chwyt...
 
Wałęsa: Słuchajcie, bo jak [Pawlak] nie przejdzie, to jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Toż możemy się porozumieć, że później będziemy robić różne układanki jeszcze. Ale natychmiast trzeba zablokować tych ludzi, żeby nie przyszli do biura.
 
Co na to obecny na spotkaniu w gabinecie, Donald Tusk? „Jeśli SLD nie skrewi, to [odwołanie rządu] przejdzie” - zauważył nieśmiało.
 
Wałęsa kontynuował: Dzisiaj, natychmiast, dzisiaj. Ja jutro nie mogę ich wpuścić do biura!
 
Tusk: Jak SLD nie skrewi, to przejdzie. A jak nie przejdzie...
 
Moczulski: To wtedy przecież pan Waldek nie będzie się upierał, prawda?
 
Tusk: Panowie, policzmy głosy - KPN, SLD, mała koalicja.
 
Moczulski: Jeśli lewica wstrzyma się od głosowania, to nam wystarczy.
 
Tusk: Według mojej wiedzy i wszystkich chyba tu obecnych SLD nie wstrzyma się, tylko będzie głosować za odwołaniem.
 
Moczulski: Za odwołaniem tak, ale czy będzie głosował za Pawlakiem w ogóle?
 
Tusk: Waldek, twierdziłeś, że tak. Dla SLD jest lepszy kandydat do poparcia.
 
Wałęsa: Dzisiaj wysondowałem wszystkie możliwości, dziś nie przeciągniemy inaczej.
 
Moczulski: Podejmujemy męską decyzję: Pawlak i koniec.
 
Obecni na sali: Zgoda, zgoda, zgoda.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Zaczął się protest pracowników sądów. Chcą więcej pieniędzy

/ kamyq

  

Rozpoczął się protest pracowników sądów polegający m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich. Protestujący domagają się wzrostu wynagrodzenia - akcja ma potrwać dwa tygodnie. Wiceszef MS Michał Wójcik podkreśla, że płace pracowników sądowych od 2016 r. rosną.

Protestujący organizują się głównie w internecie. Ich podstawowy postulat to wzrost wynagrodzenia.

Akcji nie poparła NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa. Poparcie dla postulatów płacowych "wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych" wyrazili we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów.

W poniedziałek protest miał miejsce m.in. we Wrocławiu, Olsztynie i Rzeszowie.

Jak przekazała rzeczniczka prasowa wrocławskiego SO sędzia Sylwia Jastrzemska, spośród 277 urzędników zatrudnionych w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu w poniedziałek do pracy nie przyszło 166 osób. "Zwolnienia L4 cały czas wpływają” – powiedziała. Przed godz. 9.00 było ich już 49. Sędzia Jastrzemska dodała, w sądach rejonowych we Wrocławiu do pracy nie stawiły się 33 osoby. „Większość urzędników jest przemęczona, często chorzy przychodzą do pracy. Są zdeterminowani ze względu na swoje zarobki” – powiedziała rzeczniczka wrocławskiego SO. Jak poinformowała, w związku z protestem urzędników część rozpraw zostanie odwołana.

Protest pracowników olsztyńskiego Sądu Rejonowego rozpoczął się w południe i trwał kwadrans. Z budynku na schody prowadzące do gmachu sądu wyszli wszyscy pracownicy sądowych sekretariatów i biur - w sumie ponad sto osób. Byli to protokolanci, pracownicy kancelarii i sekretariatów oraz biura podawczego.

Rzecznik prasowy olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski poinformował, że protest w żaden sposób nie wpłynął na pracę sądu. "Pracownicy wykorzystali przysługującą im 15 minutową przerwę w pracy. Oficjalnie jako pracodawcy nie byliśmy nawet o tym proteście poinformowani" - powiedział sędzia Dąbrowski-Żeglaski. Rzecznik sądu podał, że ani w Olsztynie, ani w okręgu olsztyńskim żaden z pracowników sądów nie zdecydował się na wzięcie zwolnienia lekarskiego.

Z kolei rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie sędzia Tomasz Mucha poinformował, że sędziowie okręgu rzeszowskiego w pełni identyfikują się i popierają postulaty płacowe pracowników sądowych. Jak wynika z informacji przekazanych przez sądy rejonowe w okręgu rzeszowskim największa absencja pracowników jest w największej jednostce sądowej w okręgu - Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, w którym w poniedziałek do pracy nie przyszło 133 urzędników. W związku z tym konieczne było odwołanie 8 wokand. Jak poinformowała wiceprezes rzeszowskiego sądu rejonowego sędzia Alicja Kuroń, sąd w miarę możliwości zapewnia obsługę najbardziej pilnych spraw.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik przekonywał w rozmowie z PAP, że protest nie ma charakteru powszechnego. "Są takie apelacje w Polsce - gdańska, katowicka czy warszawska, gdzie w niektórych sądach odnotowano zwiększoną liczbę zwolnień lekarskich pracowników. Natomiast generalnie sądy funkcjonują w sposób niezakłócony" - powiedział. Jak mówił, że protestuje część pracowników sądów w Poznaniu i Lublinie, jednak są to w jego ocenie wyjątkowe sytuacje w skali kraju.

„Mamy w ministerstwie świadomość, że dla części pracowników sądów wynagrodzenia nie są satysfakcjonujące. Przyczyną są jednak wieloletnie zaniedbania poprzedniego rządu, które naprawiamy. Przypomnę, że do 2016 r. w ogóle nie było podwyżek. A od tego czasu są już co roku" - powiedział wiceminister. Podkreślił, że w resorcie powołano zespół, którego celem jest wypracowanie "zupełnie nowych zasad wynagradzania pracowników wymiaru sprawiedliwości". "Ten zespół już pracuje od kilku tygodni" - wskazał.

Wójcik dodał, że średnia pensja urzędników pracujących w wymiarze sprawiedliwości w 2017 r. wyniosła ok. 4300 zł brutto.

Cały czas staramy się podwyższać te pensje. Wliczając zaplanowany na 2019 r. 5-procentowy wzrost płac – dwa razy większy niż w całej sferze budżetowej - podwyżki przekroczą w sumie 18 procent. Do tego dochodzą coroczne nagrody. Od 2016 r. przeznaczano na nie około 100 mln zł rocznie. A w tym roku suma nagród znacznie przekroczy 100 mln złotych

- podkreślił wiceminister.

Mimo zrozumienia dla żądań protestujących od akcji odcięła się m.in. NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa.

Jako związek zawodowy nie możemy (...) akceptować i organizować form protestów, które nie są legalne. Nie narażaliśmy i nie narażamy pracowników sądów na ujemne następstwa podejmowanych działań. Odpowiedzialne związki zawodowe zmuszone są legalnymi działaniami i systematyczną pracą wpływać na zmiany. Takie też działania cały czas podejmujemy – bez względu na to, jakie siły polityczne sprawują władzę

- głosi komunikat Komisji Międzyzakładowej MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa. W komunikacie podkreślono jednocześnie, że "organizacja związkowa zdaje sobie sprawę z tego, jak tragiczna jest sytuacja płacowa pracowników sądów powszechnych".

Z kolei w ubiegłym tygodniu postulaty płacowe pracowników sądów poparli np. sędziowie Apelacji Krakowskiej wskazując, że w ostatnich latach średnie wynagrodzenie w gospodarce wzrosło o ponad 45 proc., podczas gdy płace urzędników sądowych jedynie o nieco ponad 7 proc., co powoduje, że z sądownictwa odchodzi coraz więcej osób, a wskaźnik rotacji przekroczył już 1 proc. co jest zjawiskiem bardzo niepokojącym

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl