TYLKO U NAS: Po Cypryjczykach przyjdzie kolej na Włochów

vierdrie/sxc.hu

Joerg Kramer - główny ekonomista Commerzbanku, drugiego co do wielkości banku w Niemczech - wezwał do nałożenia na Włochów 15-procentowego podatku od wkładów bankowych. Podobne działania wdraża się właśnie na Cyprze, gdzie od wprowadzenia podatku rabującego obywateli uzależniono przyznanie pomocy finansowej tamtejszym bankom.

Jak stwierdził dziś Joerg Kramer w rozmowie z dziennikiem "Handelsblatt", 15-procentowy podatek wystarczyłby, by obniżyć dług włoskiego państwa poniżej 100 proc. PKB. Słowa, które padły z ust jednego z najbardziej wpływowych niemieckich ekonomistów, to poważny sygnał, że Niemcy - czytaj: Europejski Bank Centralny - poważnie rozważają odebranie Włochom ich oszczędności. W zamian włoskie banki, czyli eurokraci oraz wielki międzynarodowy kapitał, otrzymałyby pomoc od Europejskiego Banku Centralnego.

Identycznie EBC zadziałał wobec Cypru. Eurobankierzy zagrozili, że odetną cypryjskie banki od swoich funduszy, jeśli mieszkańcy Cypru mający oszczędności nie zostaną opodatkowani. Mieszkańcy wyspy są oburzeni, a niezależni ekonomiści obawiają się, że to groźny precedens, który może mieć fatalne skutki dla całej Unii (protestuje także Rosja, ale to z zupełnie innego powodu).  

Zarówno Cypr, jak i Włochy, znajdują się w strefie euro, do której chcą nas wprowadzić politycy PO i lewicowej opozycji.

Warto zauważyć, że kilka lat temu podobną operację - polegającą na obrabowaniu obywateli - przeprowadzono pod pretekstem walki z "globalnym kryzysem". Wielkie banki, które do niego doprowadziły, otrzymały ogromną pomoc od państwa, a więc od podatników. Jak sprawdził portal Niezalezna.pl - jednym z beneficjentów tej akcji był... Commerzbank, czyli bank, w którym pracuje Joerg Kramer. Otrzymał on od rządu niemieckiego 18,2 mld euro.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Historycznie spotkanie przywódców obu Korei. Kim zapowiada "nową erę pokoju i dobrobytu"

/ pixabay.com/CC0/www_slon_pics

- Dziś rozpoczyna się nowa era pokoju i dobrobytu w relacjach między Koreami – oświadczył przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un, który przekroczył dziś granicę z Koreą Płd. i po raz pierwszy spotkał się z prezydentem tego kraju Mun Dze Inem.

Mun przywitał Kima o 9.30 rano czasu lokalnego (2.30 rano w Polsce) w Panmundżomie, w strefie zdemilitaryzowanej pomiędzy państwami koreańskimi. Obaj przywódcy uśmiechali się do siebie, a ich historyczny, pierwszy uścisk dłoni trwał ok. 20 sekund. Następnie udali się do Domu Pokoju, po drodze jeszcze kilkakrotnie ściskając sobie dłonie.

- To jest historyczny moment (…) To tak blisko, a zajęło nam tak długo, by wykonać ten krok

 - zaczął Kim, gdy trzyosobowe delegacje obu stron zasiadły przy stole negocjacyjnym w Domu Pokoju po południowej stronie wsi Panmundżom na linii demarkacyjnej dzielącej oba państwa.

- Dziś rozpoczynamy pisanie nowej historii pokoju i dobrobytu w relacjach między Koreami (…) Mamy wiele wspólnych tematów, możemy o nich rozmawiać szczerze, osiągniemy dobre efekty i rozwiązania

 - powiedział północnokoreański przywódca, podkreślając, że ustalenia szczytu powinny być wprowadzone w życie.

- Mam nadzieję, że osiągniemy porozumienie, aby wszyscy przedstawiciele naszego narodu mogli świętować pokój. Spędzimy dziś razem cały dzień i przedyskutujemy obszernie tematy, o których nie mogliśmy rozmawiać przez ostatnie dziesięć lat

- podkreślał prezydent Korei Południowej dziękując Kimowi za przybycie.

Rozmowy będą trwały do wieczora, na koniec obie strony mają opublikować wspólne oświadczenie. Obaj przywódcy zjedzą lunch osobno, ale zasiądą wspólnie do kolacji, a w międzyczasie zasadzą razem sosnę jako symbol pojednania pomiędzy zwaśnionymi państwami.

Dzisiejszy szczyt jest trzecim w historii i pierwszym od 11 lat spotkaniem przywódców obu Korei, podzielonych w wyniku wojny z lat 1950-1953. Oba państwa pozostają formalnie w stanie wojny, gdyż konflikt zakończył się podpisaniem jedynie rozejmu.

W ubiegłym roku reżim północnokoreański ogłosił się mocarstwem atomowym, ale ostatnia ofensywa dyplomatyczna Pjongjangu rodzi nadzieje na denuklearyzację i rozpoczęcie procesu pokojowego na Półwyspie Koreańskim. Mun zapowiadał, że zamierza zacząć z Kimem rozmowy na temat układu pokojowego.

W Panmudżomie Kimowi towarzyszy m.in. jego siostra Kim Jo Dzong. Mun przybył z Seulu wraz z siedmioma członkami swojego rządu, w tym ministrami obrony i zjednoczenia.

Zdaniem komentatorów szczyt Kim - Mun nada ton planowanemu na maj lub czerwiec historycznemu spotkaniu Kima z prezydentem USA Donaldem Trumpem. USA i Korea Południowa chcą całkowitej denuklearyzacji reżimu północnokoreańskiego. Kim zapowiadał wstrzymanie prób jądrowych i startów międzykontynentalnych rakiet balistycznych, ale nie podał, jak dotąd, szczegółów w sprawie rozbrojenia jego arsenału nuklearnego.

Mun i Kim mogą również rozmawiać o połączeniu członków rozdzielonych rodzin, pomocy humanitarnej dla Korei Północnej, wymiany kulturalnej i sportowej oraz ponownym uruchomieniu strefy Kaesong, gdzie obie Koree współpracowały w dziedzinie przemysłu.

Obserwatorzy podkreślają, że transmitowany na żywo szczyt koreański jest pierwszą okazją, aby przyjrzeć się Kimowi bez pośrednictwa północnokoreańskich ani chińskich mediów.

Obecny szczyt jest pierwszym spotkaniem Kima z głową zagranicznego państwa, nie licząc jego niedawnej wizyty w Pekinie i rozmów z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem, o których poinformowano dopiero po ich zakończeniu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl