Jan Ordyński - nieetyczny

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Jan Ordyński złamał kartę etyki Polskiego Radia i naruszył kodeks dziennikarski – stwierdziła radiowa Komisja Etyki.

Komisja Etyki Polskiego Radia wydała opinię w sprawie skarg słuchaczy na programy w prowadzeniu Jana Ordyńskiego. Choć spisano ją 23 listopada br. do tej pory nie ukazała się na stronach internetowych Polskiego Radia. Komisja zajmowała się sprawą ponad 70 dni. Zupełnie inaczej było w przypadku skargi jednego ze związków zawodowych Radia na audycję Wojciecha Reszczyńskiego i jeden z programów Tomasza Sakiewicza. Wówczas, pomimo okresu wakacyjnych urlopów, członkowie Komisji zmobilizowali się i uzgodnili treść krytycznej opinii w kilkanaście dni.

Opinia w tamtym przypadku dała argument zarządowi spółki, który zlikwidował program "Trójka po trzeciej" prowadzony m.in. przez Tomasza Sakiewicza i wydał polecenie, by współpracownicy Programu III, tacy jak redaktor naczelny "Gazety Polskiej", nie prowadzili programów, a co najwyżej byli do nich zapraszani jako goście.

Jan Ordyński naruszał w programach zasadę obiektywizmu, nie starał się zdystansować od swoich poglądów, by rzetelnie relacjonować różne punkty widzenia, jego „audycje nie miały charakteru rzeczywistej dyskusji” - stwierdzili zgodnie członkowie Komisji. Poglądy wszystkich dyskutantów z autorem były jednobrzmiące. Prowadzący stawiał tezy do poparcia przez gości programu. Ustawiał się w roli dyskutanta wyrażając opinie podobne do tych, co goście audycji. Komisja Etyki odniosła się też do opinii wyrażonej w wyjaśnieniu, które złożył Andrzej Żak, szef redakcji Redakcji Aktualności i Publicystki, w której powstają audycje Ordyńskiego. Odnosząc się do jednostronności w zapraszaniu rozmówców audycji, stwierdził, że dziennikarzom nie należy przyklejać etykietek świadczących o ich poglądach, kierując się linią redakcji, w której pracują.

Komisja Etyki zwróciła jednak uwagę, że dobór gości w programach publicysty był niewłaściwy. Redakcja nie zadbała o obecność w dyskusji „przedstawicieli różnych głównych nurtów opinii. Obowiązkiem redakcji i prowadzącego jest ustalenie z góry składu osób, które reprezentują wystarczająco szeroki wachlarz opinii”.

Jeden z członków Komisji Etyki dodał swoją opinię - szefowa Informacyjnej Agencji Radiowej, Anna Bogusz, przyznała, że Ordyński naruszał zasadę obiektywizmu. Jest jednak przekonana, że nie robił on tego celowo. Jej zdaniem, inaczej było w przypadku programów Wojciecha Reszczyńskiego i Tomasza Sakiewicza. Według Bogusz krytyczna ocena Ordyńskiego powinna być inaczej traktowana. Redaktor argumentowała, że Ordyński wyjaśnił przecież członkom Komisji, że nie chciał nikogo obrazić.


Poniżej zamieszczamy stanowisko Komisji Etyki wobec skarg słuchaczy:

Opinia Komisji Etyki z dnia 23 listopada 2010 w sprawie audycji red. Jana Ordyńskiego

Komisja Etyki Polskiego Radia na posiedzeniach w dniach 8 października, 27 października i 9 listopada 2010 rozpatrzyła skargi słuchaczy o naruszenie standardów dziennikarskich przez red. Jana Ordyńskiego w audycjach „W samo południe”, nadanych w Programie 1 Polskiego Radia w dniach 8 sierpnia 2010 oraz 10 października 2010. Skargi dotyczyły prowadzenie obu programów w sposób stronniczy oraz, w przypadku drugiej audycji, dopuszczanie wypowiedzi krytycznych wobec Kościoła Rzymsko-Katolickiego, obraźliwych dla katolików.

Komisja Etyki odnotowała, że w przypadku obu audycji większość skarg brzmiała identycznie i była powieleniem tekstu opublikowanego w Internecie. Tym niemniej, skargi przesłane do Komisji nie były anonimowe i Komisja uznała, że nawet jeśli wysłanie ich nosi znamiona zorganizowanej akcji, nie jest to powodem do ich oddalenia.

W toku postępowania wyjaśniającego Komisja Etyki wysłuchała obu audycji red. Jana Ordyńskiego, i przeprowadziła rozmowy z red. Janem Ordyńskim oraz red. Andrzejem Żakiem, kierownikiem Redakcji Aktualności i Publicystki, w której powstają audycje red. Ordyńskiego.

OPINIA

W opinii Komisji Etyki, w przypadku obu audycji doszło do naruszenia norm dziennikarskich zawartych w „Zasadach etyki zawodowej w Polskim Radiu – Spółce Akcyjnej”, w tym:
• wymogów Rozdziału II: „Misja Publiczna Polskiego Radia – S.A.”, mówiących o tym, że programy Polskiego Radia powinny cechować się:
II.1.1. pluralizmem
II.1.2. bezstronnością
II.1.3. wyważeniem i niezależnością
• obowiązków nałożonych w tym rozdziale na dziennikarzy:
II.2.1. kierowania się odpowiedzialnością za słowo,
II.2.5. umożliwiania obywatelom (…) uczestniczenia w życiu publicznym przez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk (…)
II.2.4 sprzyjania swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowania się opinii publicznej
II.2.15. zapewnienia platformy publicznej debaty
• postanowień Rozdziału III: „Normy zachowań wobec słuchaczy i uczestników audycji”, stwierdzających, że:
III.1 Naczelnymi zasadami działania dziennikarzy Polskiego Radia - S.A. jest służenie prawdzie, strzeżenie wolności słowa, niezależność i bezstronność
III.2 Przedstawianie przeciwstawnych opinii – szczególnie w sprawach kontrowersyjnych i wzbudzających społeczne emocje – jest powinnością i nieodłącznym elementem pracy dziennikarza Polskiego Radia - S.A.

Zdaniem Komisji Etyki, obie audycje naruszały również zasadę obiektywizmu, zapisaną w Karcie Etycznej Mediów, której sygnatariuszem jest Polskie Radio S.A., oznaczającą, że autor przedstawia rzeczywistość niezależnie od swoich poglądów i rzetelnie relacjonuje różne punkty widzenia.

W opinii Komisji w obu audycjach rozmowy były zawężone do osób reprezentujących zbliżone poglądy, ich opinie nie miały koniecznej przeciwwagi, a prowadzący stawiał tezy do poparcia przez zaproszone osoby i ustawiał się w roli dyskutanta wyrażającego podobne opinie co goście audycji. W efekcie obie audycje nie miały charakteru rzeczywistej dyskusji.

W obu audycjach gośćmi byli przede wszystkim dziennikarze. Komisja odnotowała argumentację red. Żaka, że do nazwisk dziennikarzy i redakcji, w których pracują, nie należy automatycznie przypinać etykietek świadczących o ich poglądach. Komisja Etyki zwraca jednak uwagę, że w dyskusji powinni brać udział przedstawiciele różnych głównych nurtów opinii i to powinno być podstawowym kryterium przy doborze jej uczestników. Obowiązkiem redakcji i prowadzącego jest ustalenie z góry składu osób, które reprezentują wystarczająco szeroki wachlarz opinii.

W audycji nadanej 8 sierpnia 2010, z udziałem Seweryna Blumsztajna, Andrzeja Jonasa i Roberta Walenciaka, poświęconej perspektywom prezydentury Bronisława Komorowskiego, wielokrotnie padały ostre krytyczne wypowiedzi o zachowaniu Jarosława Kaczyńskiego po przegranych wyborach a także negatywnie oceniano prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. W opinii Komisji zdecydowanie zabrakło przeciwstawnych opinii, zwłaszcza w świetle wyniku wyborów, który ukazał podział w polskim społeczeństwie. Prowadzący audycje nie zachowywał neutralności, raczej wygłaszał stwierdzenia niż zadawał pytania lub w pytaniach zawierał własne oceny sytuacji w Polsce.

W audycji nadanej 10 października 2010, z udziałem Andrzeja Celińskiego, Andrzeja Godlewskiego i Cezarego Michalskiego, której tematem był stan Kościoła Rzymsko-Katolickiego, również zabrakło przeciwwagi dla opinii dyskutantów. Bardziej stonowane i rzeczowe wypowiedzi Andrzeja Godlewskiego nie przebijały się przez głosy dwóch pozostałych gości ani nie wnosiły różnej perspektywy. Prowadzący nie starał się też jej wydobyć. Nie spełniał roli moderatora i osoby poszukującej wyjaśnień z różnych punktów widzenia. Nie odwoływał się do konkretów oraz – w opinii Komisji – dokonał nieuprawnionej generalizacji cytując wypowiedź jednego duchownego (nie podając osoby) jako przykład postawy wielu księży, bez udokumentowania takiego twierdzenia. Pozwolił sobie również na ironiczną uwagę nie odnoszącą się do Kościoła Rzymsko-Katolickiego jako do instytucji, ale do wiary, co – w przekonaniu Komisji – nie powinno było mieć miejsca. W opinii Komisji, rola prowadzącego dyskusje na tematy wywołujące kontrowersje społeczne lub polityczne i wzbudzające społeczne emocje – od którego należy oczekiwać wyważenia i bezstronności –wyklucza posługiwanie się takimi środkami ekspresji jak ironia.

Na antenie Polskiego Radia, w przekonaniu Komisji, powinno być miejsce na ostre i kontrowersyjne wypowiedzi, również w odniesieniu do Kościoła. Kościół Rzymsko-Katolicki jest instytucją funkcjonującą w społeczeństwie ludzi o różnych światopoglądach i różnych postawach, także wśród katolików. Wadą audycji była jednostronność przedstawionych w niej opinii i jej stronnicze prowadzenie a nie wypowiedzi dyskutantów.

W rozmowie wyjaśniającej z Komisją Etyki red. Jan Ordyński uznał, że audycja poświęcona sytuacji w Kościele Rzymsko-Katolickim była zbyt jednostronnie krytyczna i zbyt mocno identyfikował się z poglądami zaproszonych gości. Zaznaczył jednak, że nie chciał nikogo obrazić.

Z rozmowy z red. Andrzejem Żakiem wynikało, że w Redakcji Aktualności i Publicystki obowiązują procedury nadzoru redakcyjnego, w tym również oceny programów, ale znaczący margines swobody pozostawiany jest w przypadku tzw. audycji autorskich, a do takich zaliczana jest audycja red. Ordyńskiego. Komisja Etyki uznaje, że osobowość autora ma znaczenie w każdej audycji, ale nie powinna sprowadzać się do manifestowania swoich poglądów w audycjach poświęconych bieżącej problematyce społecznej i politycznej.

W przekonaniu Komisji Etyki Polskiego Radia, stałe pozycje programowe poświęcone takiej problematyce, zwłaszcza dyskusje, nie mieszczą się w kategorii audycji autorskich. W odniesieniu do tematyki społecznej i politycznej, pojęcie audycji autorskich powinno być zarezerwowane dla zamkniętych cykli, składających się z kilku programów, poświęconych konkretnemu zagadnieniu, których autorzy, z reguły osoby zapraszane z zewnątrz, mają uznany autorytet by podejmować temat i na mocy tego autorytetu wnoszą indywidualne spojrzenie. Słuchacz powinien być jasno poinformowany, że cykl jest osobistą refleksją autora. Ale nawet w przypadku takich audycji, autor powinien zachować rzetelność wobec faktów i uczciwie odnosić się do innych punktów widzenia. Właściwymi formatami dla audycji autorskich są reportaż i dokument.

Marek Cajzner
Alicja Grembowicz
Anna Bogusz
Bożena Sarnowska
Krzysztof Łuszczewski
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Tysiąc szklanych negatywów z XIX i XX wieku odnowionych!

/ jarmoluk

  

Ponad tysiąc szklanych negatywów pochodzących ze słynnego rzeszowskiego zakładu fotograficznego Edwarda Janusza zostało poddanych konserwacji i odnowionych. Negatywy, które powstały w okresie od lat 90. XIX stulecia do lat 30. XX wieku, dokumentują życie mieszkańców Rzeszowa.

Kolekcja negatywów znajduje się w zbiorach Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa. Jak poinformował jej szef Ryszard Winiarski negatywy wymagały natychmiastowej konserwacji, aby aby można było je nadal użytkować.

„Przedstawiają one stary Rzeszów, jakiego już dziś nie zobaczymy, jego mieszkańców, czy to na portretach, czy na fotografiach rodzinnych, podczas spędzania wolnego czasu, zabaw na świeżym powietrzu. To bezcenny zbiór dokumentujący kawał historii naszego miasta i jego mieszkańców”

– zaznaczył Winiarski.

Dodał, że wiele z zabytkowych negatywów wymagało „reanimacji”, by przywrócić je do stanu użytkowania. Miały bowiem pęknięcia na powierzchni, na innych doszło do procesu chemicznego zwanego wysrebrzeniem, czy odklejenia się emulsji, a nawet do zakażeń bakteryjnych.

Ponadto negatywy otrzymały nowe pudełka wykonane ze specjalnego papieru, tzw. bawełnianego, w których przechowywane są w pozycji pionowej, ustawione jak książki na półce, a nie jak dotychczas – leżące jeden na drugim, układane w stosy. Poprzedni sposób przechowywania negatywów sprzyjał bowiem uszkodzeniom.

Ponadto każdy z negatywów jest oddzielnie opakowany i zabezpieczony w papier, co uchroni je przed uszkodzeniem i pozwoli przechowywać przez wiele lat.

„Celem procesu konserwacji szklanych negatywów było przede wszystkim ich uchronienie przed całkowitym zniszczeniem. Teraz będzie możliwa digitalizacja zbiorów, a to z kolei pozwoli na dalsze wywoływanie z nich zdjęć, przygotowywanie wystaw, a także udostępnianie negatywów naukowcom, studentom, etnografom”

– mówił szef Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa.

Dodał, że odnowienie i konserwację zabytkowych negatywów zlecono firmie z Krakowa specjalizującej się w tego typu pracach. Na przyszły rok zaplanowano konserwację kolejnych 800 negatywów.

Szklane negatywy odnaleziono w 1997 roku na strychu kamienicy, gdzie kiedyś znajdował się rzeszowski zakład fotograficzny Edwarda Janusza, jeden z największych w Galicji. Zakład pod szyldem E. Janusz działał w Rzeszowie w latach 1886-1951. Mieścił się przy ówczesnej ulicy Sandomierskiej (obecna ul. Grunwaldzka).

Edward Janusz, urodził się we Lwowie w 1850 r. Studiował na Politechnice Lwowskiej. Później był oficerem c.k. armii w stopniu porucznika. Od 1880 r. pracował jako fotograf, w 1898 r. został wyróżniony tytułem Cesarsko Królewskiego Nadwornego Fotografa.

Był nie tylko założycielem zakładu fotograficznego, ale także jednym z założycieli rzeszowskiego „gniazda” Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Zmarł w marcu 1914 r.

Po jego śmierci zakład prowadziła początkowo żona Leopoldyna, a później, do lat 70-tych XX wieku, córki Helena i Maria.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl