Dziennikarze TV Niezalezna Polonia jako pierwsi odwiedzili prof. Biniendę na jego uczelni. Na początku naukowiec przedstawił widzom laboratoria badawcze, gdzie on, jego koledzy i studenci wykonują praktyczną część swojej pracy (przede wszystkim dla przemysłu lotniczego). Jak tłumaczy profesor, roczny budżet laboratorium wynosi obecnie 4 mln dol. (1 mln pochodzi z budżetu stanu, 3 mln z pieniędzy uniwersyteckich). - Dysponujemy urządzeniem o wartości 7 mln (…) W tej chwili nasz wydział ma 17 profesorów. Naukę pobiera ok. 400 studentów – wylicza profesor.
Oprowadzając dziennikarzy po uniwersytecie naukowiec przedstawia m.in. próbki materiału, wykorzystywanego obecnie przez Boeinga do konstrukcji silnika odrzutowego samolotu Dreamliner. Profesor zauważa, że pierwsza taka maszyna została ostatnio zakupiona przez polskie linie lotnicze LOT. Jak dodaje, ten sam materiał w przyszłości może być wykorzystany przy budowie helikopterów, samochodów oraz w przemyśle zbrojeniowym.
Prof. Binienda pokazał również pokój, z którego łączył się z zespołem parlamentarnym ds. katastrofy smoleńskiej. Na filmie poniżej można zobaczyć nagrody przyznane naukowcowi. Jedna z najbardziej prestiżowych - od NASA „Turning goals into reality” - wręczona została prof. Biniendzie za pracy symulacyjne i eksperymentalne. - Tę nagrodę otrzymałem za pracę, której efektem jest samolot Dreamliner i jego silnik odrzutowy – wyjaśnia naukowiec.
Profesor wyznaje, że badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej było dla niego kontynuacją codziennej pracy. - Byłem ciekaw, co ta metodologia nam ukaże. No i jak wiemy, okazało się, że oficjalne raporty nie powiedziały prawdy praktycznie w żadnym zakresie – mówi naukowiec. Przypomina, że w wyniku badań, przeprowadzonych przez jego zespół, wykazano, iż rządowy samolot Tu-154M nie dotknął brzozy na lotnisku w Smoleńsku. - Kierunek upadku tego drzewa wskazuje, że nastąpiło to prawdopodobnie w wyniku turbulencji, przelatującego nisko nad tym drzewem samolotu. Wszystkie symulacje, które pokazałem dotychczas wskazują, że skrzydło Tu-154M przecina drzewo i nie jest odcięte od samolotu – dodaje.
Prof. Binienda podkreśla, że udział w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej uważa za swój obowiązek. - Mam wiedzę w tym zakresie. Obowiązkiem każdego naukowca jest dociekanie prawdy. Gdybym tego nie zrobił, to nie umiałbym sobie spojrzeć w twarz – mówi.
