niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 czerwca 2017

A próbki w Rosji, czyli zaufanie

Dodano: 01.11.2012 [10:14]
W Smoleńsku wykryto ślady TNT i NG. Wykryto mobilnymi wykrywaczami IMS. Prawdopodobieństwo pomyłki wynosi - no właśnie to powinni byli sprawdzić. Bo wynosi 1%. Czyli na 99% wiadomość jest pewna. Dużo, czy mało?

A w sobotę słyszymy, w sobotę, bo w piątek panowie prokuratorzy szybko skończyli konferencję i nie zdążyli dopowiedzieć, że wszystkie próbki pozostają w Moskwie. W sobotę rzecznik powiedział, z charakterystycznym optymizmem i radością w głosie, że są zaplombowane i zapieczętowane. Hurra! No, to nie ma zadniej możliwości, żeby taki papierek zgrabnie odkleić, podłożyć, co trzeba i zalepić. W końcu kierujemy się zaufaniem. W Rosji złomowano z kilkadziesiąt starych TU- 154, dobranie próbek tak samo wyglądających nie stanowi żadnego problemu. W momencie, gdy wypuściliśmy te próbki z rąk na jeden dzień, możemy właściwe zapomnieć o sprawie. Ale my kierujemy się zaufaniem, bo takie są zasady pomocy prawnej.

Czyli, analogicznie, zostawiamy dowód zbrodni w postaci zakrwawionego noża w rekach podejrzanego, bo mu ufamy, a po drugie, nóż jest w plastikowym worku zalepionym plasteliną z odciskiem monety. Nie do podrobienia. Kiedy próbki trafią do Polski, nie wiadomo. Wniosek złożono „jakiś czas temu”, jeszcze przed wizytą prokuratorów. Prokuratorzy wrócili, próbki zostały w Rosji. Po co, nie wiadomo, bo na tym samym wydechu rzecznik zapewnił, że nikt ich tam nie dotknie, wyłącznie polscy rzeczoznawcy. Którzy jednak są w Polsce. A próbki w Rosji. Logika a’ la Prokuratura wojskowa. Pewnie dlatego mówią o pół roku czekania na wyniki, licząc, ze może w ciągu pół roku ktoś te próbki zapakuje i prześle, bo nic innego nie przychodzi do głowy. Gdyby ktoś zajmujący się kryminalistyką usłyszał taka rewelację, że do zbadania próbki na okoliczność obecności materiałów wybuchowych potrzeba pół roku, pękła by mu żyłka ze śmiechu, podobnie załogi lotnisk, które siedzą na tych bramkach, z urządzeniami, jak twierdzi Szeląg, nie potrafiącymi odróżnić szminki od trotylu.

Ale, trzeba przyznać, Szeląg dokując żonglerki pojęciami nie potwierdził i nie zaprzeczył. I zawsze mówił prawdę. Tak jak z pomyłką dotyczącą pochówku prezydenta Kaczorowskiego, gdzie w pierwszym zdaniu zdecydowanie zaprzeczył, aby pomyłka miała miejsce a w drugim dodał, że dopiero badania DNA to wyjaśnią. Podobnie i tym razem. Dopiero dalsze badania na spektrometrii masowej stwierdza czy to był TNT i NG. Prawda to najszczersza. Nie kłamie.

Cały wpis czytaj na Naszeblogi.pl

Autor: 
Seawolf
Źródło: 
Naszeblogi.pl
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl