Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ślub Olka Kwaśniewskiego

Marek Siwiec bawiący się w kościelnych ławach telefonem, by zrelacjonować ślub Oli Kwaśniewskiej na Twitterze przywodzi na myśl resocjalizowanego bolszewika Miszkę Zubowa z „Zapisków

Autor:

Marek Siwiec bawiący się w kościelnych ławach telefonem, by zrelacjonować ślub Oli Kwaśniewskiej na Twitterze przywodzi na myśl resocjalizowanego bolszewika Miszkę Zubowa z „Zapisków oficera Armii Czerwonej”, który po śniadaniu odśpiewał „Międzynarodówkę” i „Ojcze nasz”. Ale zachwyty nad ślubem to część operacji, której celem jest powrót Aleksandra Kwaśniewskiego na scenę polityczną, gdy zużyje się Donald Tusk.

Już w parę dni po ślubie do kiosków trafił dwutygodnik „Viva” z ekskluzywnymi zdjęciami z kościoła. Cena przystępna dla przeciętnej gospodyni – 2,99 zł. Kto sprawił taką przyjemność rodzinie Kwaśniewskich?

Ślub za 2,99 zł

„Vivę” wydaje Edipresse Polska, której prezesem jest Zbigniew Napierała. Za Gierka był on dyrektorem programowym ośrodka TVP w Poznaniu. Za Jaruzelskiego – dyrektorem generalnym i wydawcą TVP2, a potem korespondentem TVP w imperialistycznym Londynie. Był też dyrektorem festiwalu w Opolu, gdzie wsławił się pilnowaniem artystów, by nie łamali zaleceń cenzury. Jak wspominał Andrzej Rosiewicz, z jego piosenki „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny” kazał mu usunąć wers „gdyby w kuchni ktoś przy dziecku mówił po niemiecku”.

Za czasów prezydentury Kwaśniewskiego „Viva” przebijała wszystkich w lizusostwie wobec władzy, publikując dziesiątki zdjęć Jolanty Kwaśniewskiej. Na jej okładce w 2005 r. ukazało się zdjęcie pokazujące Kwaśniewskich wystylizowanych na parę królewską.

Książę William z Krasnegostawu

„Para królewska” powróciła teraz przy okazji ślubu „księżniczki”. „To porównanie musiało kiedyś paść. Podobnie jak w 2011 r. Pippa Middleton skradła show na ślubie swojej siostry i księcia Williama, tak teraz Jolanta Kwaśniewska zrobiła show na ślubie własnej córki!” – napisał „Fakt”. I dodał ostrożnie: „Co prawda rodzina Kwaśniewskich to nie arystokracja...”.

Jak nie, jak tak! – chciałoby się zakrzyknąć. Wszak oboje państwo młodzi są wysoko urodzeni. Ola to córka działacza PZPR, komunistycznego ministra i szefa Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej. Kuba – syn mechanizatora rolnictwa, posła PZPR, od czasów Gierka prezesa spółdzielni mleczarskiej w Krasnymstawie. Przecież to arystokracja III RP w czystej postaci, w której płynie szlachetna „błękitna krew”, pozwalająca młodym awansować bez bólu rywalizacji z gorzej urodzonymi rówieśnikami.
Warszawska katedra polowa wypełniła się przy okazji ślubu Oli wyłącznie taką śmietanką, która zaprezentowała swoje arystokratyczne obyczaje. Siwiec pisał „tweety”, inni wspinali się butami na kratę oddzielającą przedsionek od reszty kościoła, na górne oparcia klęczników, na krzesło spowiednika w konfesjonale. Słychać było głośne przekleństwa. Arystokracji wolno.

Jola i Ola nie mają wszy

Praszczura owych arystokratycznych rodów pokazał Sergiusz Piasecki w powieści „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. Wkraczający do Polski lejtnant Miszka Zubow kolekcjonuje nieznane mu cudowne urządzenia – zegarki. Wraz z kompanami zdobywa „najlepsze na świecie burżujskie jedzenie”, czyli banany, którymi... zagryza wódkę. Dziwi go, że polskie kobiety mają „włosy uczesane jak aktorki filmowe” i pozbawione wszy.

Gdy uciekająca armia sowiecka zostawia swojego oficera, Miszka trafia do gospodarstwa polskiej dziedziczki, która traktuje go jak syna. Uczy go higieny, zabiera na tańce, powtarza modlitwę „Ojcze nasz”. „Po dobrym śniadaniu poszedłem i ja do stodoły i uroczyście »Międzynarodówkę« oraz »Ojcze nasz« odśpiewałem” – notuje Miszka. W duchu słowa „Ojcze nasz” dedykuje Stalinowi.

Powie ktoś, że analogia jest nietrafiona. Fakt, Jola i Ola nie wybijają sobie wszy z włosów za pomocą „woszebijki”. Marek Siwiec wie, że wódki nie przegryza się bananami. Aleksander Kwaśniewski, miłośnik zegarków, nie nosi ich po kilka na każdej ręce.

Tak, przez 70 z górą lat nowa arystokracja nauczyła się pić, jeść, czesać i korzystać z zegarka. Jednak jej zachowania kulturowe zatrzymały się na poziomie Miszki. W tym środowisku w dobrym tonie jest być pijanym na cmentarzu w Katyniu i tweetować oraz przeklinać w czasie mszy. Gardłom nawykłym do „Międzynarodówki” „Ojcze nasz” przychodzi z widocznym trudem.

Lansowanie sondażem

Jeszcze przed ślubem tygodnik „Wprost” ogłosił na okładce wyniki zamówionego przez siebie dziwnego sondażu. Wynikało z niego, że Polacy chcą, by po Donaldzie Tusku premierem został Aleksander Kwaśniewski, na którego wskazało 21 proc. ankietowanych.

Na czele ośrodka, który zrealizował sondaż, stoi prezes Piotr Kwiatkowski, którego poprzednia firma poważnie naraziła niegdyś swoją wiarygodność, w podobnym stylu lansując innego postkomunistycznego polityka.

Ośrodek TNS Polska powstał bowiem w kwietniu 2012 r. z połączenia OBOP i Pentora. Kwiatkowski był wcześniej prezesem Pentora. Ośrodek ten 26 czerwca 2005 r. ogłosił sondaż, zgodnie z którym kandydat na prezydenta Włodzimierz Cimoszewicz cieszył się 22-proc. poparciem. Problem w tym, że Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że... nie startuje. Tymczasem po ogłoszeniu tych wyników stwierdził, że jednak przekonały go „liczne głosy rodaków”.

Zbulwersowało to niektórych biznesowych klientów ośrodka, którzy zaczęli się obawiać, że skoro Pentor wyciął taki numer w badaniu politycznym, to postawił pod znakiem zapytania swoją wiarygodność, jeśli chodzi o badania rynku ich produktów.

Piotr Kwiatkowski zasiadał wówczas w zarządzie Pentora razem z Jerzym Głuszyńskim, byłym członkiem Komisji Ideologicznej KC PZPR oraz działaczem Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR. A także Eugeniuszem Śmiłowiczem, b. publicystą pisma ZSMP „Pokolenia”.

Kwaśniewski choćby z braku laku

Próba odkurzenia Kwaśniewskiego wydaje się całkiem logiczna. Inne pomysły na wykreowanie gwarantującej interesy oligarchii „alternatywy” dla zużywającego się Tuska, nie zakończyły się bowiem zadowalającym sukcesem. Palikot dołuje w sondażach. SLD Millera trzyma się nie najgorzej, ale nie wykracza poza swój tradycyjny elektorat. PJN nie ma szans wejść do Sejmu. Partia prezydencka Bronisława Komorowskiego to wizja mglista. Stronnictwo Demokratyczne Piskorskiego i Olechowskiego znikło z mediów.

Na tym tle Kwaśniewski – mimo znanych historii z chorobą filipińską – wydaje się w oczach wielu mieć spory potencjał. Właśnie dzięki umiejętności budowania swojego wizerunku przy użyciu żony i córki. Nie przypadkiem po zakończeniu jego prezydentury pozostały one gwiazdami mediów. Ola królowała jako celebrytka, a Jola uczyła, jak jeść bezę po to, by Olek mógł jeszcze kiedyś wrócić do gry.

Rola kobiecej prasy w lansowaniu jego wizerunku jest olbrzymia. Samo Edipresse, wydające 21 tytułów, to w tej branży potęga. Wydaje m.in. pisma „Uroda”, „Flesz. Gwiazdy & Styl”, „Party. Życie gwiazd”, „Przyjaciółka”, „Pani Domu”, „Vita”, „Uczucia i Tęsknoty” „Sekrety Serca”, „Cienie i Blaski”, „Okruchy Życia – Historie prosto z serca”, „Prawdziwe życie” oraz „Zawsze Miłość”. To armaty pozwalające docierać nie do „młodych, wykształconych, z wielkich miast”, ale do zwykłych ludzi – potencjalnego elektoratu PiS.

Test cywilizacyjny

Czy Polacy, którzy w kościele nie włażą butami na klęczniki, nie tweetują i znają modlitwę „Ojcze nasz”, dadzą się jeszcze raz nabrać współczesnym potomkom Miszki, tak jak w połowie lat 90. zachwycili się disco Olo? Czy tamten styl robienia im wody z mózgu, stojący, gdy chodzi o prymitywizm środków, o poziom niżej od kampanii magika PO Igora Ostachowicza, może stać się znowu skuteczny? Szczególnie w Polsce osuwającej się w rosyjską strefę wpływów? To wbrew pozorom nie są pytania o politykę, lecz o poziom naszego rozwoju cywilizacyjnego.


Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane