niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28/05/2015
Redaktor wydania: -

Kto dziś umrze za Gdańsk

Dodano: 22.09.2012 [15:02]
Kiedy zaczęto mówić o „gdańskim układzie”? Kiedy „liberałowie” z Gdańska zaczęli nadawać ton polskiej polityce? Kiedy pieniądze, zamiast orła w koronie, zaczęły ciążyć nad miastem, w którym rodziła się Solidarność?

Droga do budynku, w którym mieściła się sławna sala BHP, w której 31 sierpnia 1980 r. podpisano porozumienie między strajkującym Trójmiastem a delegacją rządu PRL, prowadzi przez przemysłowe cmentarzysko. Stocznia Gdańska, od której rozpoczęła się solidarnościowa rewolucja, dziś wygląda jak porzucone miasto. Wśród rozpadających się budynków, zardzewiałych ramp, od lat nieużywanych urządzeń i dziurawych ogrodzeń, otoczona rozlewiskami błota i pofabrycznym śmietniskiem, historyczna sala sprawia przygnębiające wrażenie. A w środku, oblepiona kolorowymi planszami i plakatami, przypomina bardziej jedną z kontrkulturowych dyskotek modnych na Zachodzie w latach siedemdziesiątych, niż miejsce, w którym zawróciła historia.

Wycieczki, które tu docierają, niewiele mają do oglądania. Na stronie internetowej Europejskiego Centrum Solidarności można zobaczyć projekt wielkiej multimedialnej wystawy, planowanej w budynku, którego budowa ma się zakończyć w 2014 r. Na razie trzeba się zadowolić skromnymi wystawami, konkursami, zawodami sportowymi. Niektóre z nich adresowane są do młodzieży, ale sądząc po fotografiach, które w internecie publikuje Fundacja Centrum Solidarności, prezentują infantylne wyobrażenia działaczy kultury o tym, co młody człowiek jest w stanie zrozumieć i czym można go zająć, żeby przypadkiem nie nabrał podejrzenia, że ktoś chce go czegoś nauczyć.

Stolica wolnej Polski

A wokół Gdańsk, odnowiony, bogaty, przyciągający tłumy turystów. Jak to się stało, że przez ponad 20 lat to miasto nie zdobyło się na upamiętnienie wydarzeń, dzięki którym w 1980 r. znalazło się na czołówkach gazet i telewizyjnych programów na całym świecie?

Kiedyś Wolne Miasto, w założeniach traktatu wersalskiego miało być łącznikiem między Polską a Niemcami. Opanowane przez hitlerowców pod koniec lat trzydziestych, stało się jednym z pretekstów do niemieckiego ataku na Polskę w 1939 r. Zniszczone w czasie wojny, ale odbudowane i zamieszkane w większości przez przybyszów z części Polski zagarniętej przez Związek Sowiecki, okazało się miastem niepokornym i nieulękłym. W grudniu 1970 r. zainicjowało bunt, który chociaż został utopiony we krwi, zmusił komunistyczną dyktaturę do zmiany kierownictwa i politycznego kursu. Gdańsk dla milionów Polaków w kraju i na świecie był wtedy dumnym miastem gniewu i nieugiętego oporu. „Gdańsk pamiętamy”, „Gdańsk pomścimy” - pisano na murach wielu miast.

W 10 lat później Gdańsk stał się stolicą wolnej Polski. Tu podpisano porozumienie z rządem, tu 17 września, na spotkaniu komitetów strajkowych z całego kraju, powstała Solidarność. Tu postawiono pierwszy antykomunistyczny pomnik, na który reżim musiał wyrazić zgodę, tu działała centrala ruchu, który zmieniał Polskę, tu obradował pierwszy krajowy kongres wolności - I Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”. Tu w latach stanu wojennego nieustannie tliło się ognisko oporu, a poza Warszawą, Krakowem i Wrocławiem to właśnie na ulicach Gdańska toczyła się polsko-jaruzelska wojna, w której bronią były demonstracje i uliczne starcia, a zdarzało się, że także barykady, kamienie i butelki z benzyną.

Partia z Gdańska

A później, gdy komunistyczny system zaczął się przepoczwarzać w III Rzeczpospolitą, Gdańsk wciąż zachowywał swoje ważne miejsce na politycznej mapie Polski. Stąd w 1990 r. ruszała kampania prezydencka Lecha Wałęsy, stąd pochodził premier rządu Jan Krzysztof Bielecki, zgłoszony na premiera przez Wałęsę po jego zwycięstwie, tu nadal często zbierała się Komisja Krajowa „Solidarności”. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w 1991 r. Solidarność, Wyborcza Akcja Katolicka, Porozumienie Centrum i Porozumienie Ludowe zdobyły tu w sumie sześć poselskich mandatów, Unia Demokratyczna dwa, a KPN, PSL i SLD po jednym, ale trzy mandaty dostał Kongres Liberalno-Demokratyczny, często nazywany wtedy partią z Gdańska.

O programie tej partii wiele mówi ówczesna wypowiedź jednego z jej liderów, Donalda Tuska, który przekonywał, że trzeba „wyjść z zaklętego kręgu: komuniści - Solidarność. Ludzie rozglądają się za jakąś nową siłą polityczną, wykraczającą poza anachroniczne podziały; za ugrupowaniem, które nie powołuje się bez przerwy na Częstochowę, orła w koronie i barykady stanu wojennego, lecz pokazuje, jak można zrobić biznes, jak zarabiać pieniądze”.

Czyżby już wtedy, w 1991 r., nad Gdańskiem zbierały się czarne chmury?

Cała władza w nasze ręce

Kiedy zaczęto mówić o „gdańskim układzie”? Kiedy „liberałowie” z Gdańska zaczęli nadawać ton polskiej polityce? Kiedy pieniądze, zamiast orła w koronie, zaczęły ciążyć nad miastem, w którym rodziła się „Solidarność”?

W 1993 r. wybory w Gdańsku wygrał SLD, zdobywając pięć mandatów, uzupełnionych przez dwa mandaty Unii Pracy i dwa PSL. Taki był paradoks historii: komuniści, do których obalenia przyczyniła się Stocznia Gdańska, wracali do władzy wybrani w demokratycznych wyborach. Jeszcze w 1997 r. wybory wygrała Akcja Wyborcza Solidarność, SLD dostał cztery mandaty, a Unia Wolności dwa. W 2001 r. znów triumfował SLD przed Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością. Od tego czasu minęło 10 lat i nikt już nie może mieć złudzeń: w ostatnich wyborach Platforma zdobyła 8 mandatów poselskich, zgarniając większość głosów SLD i dawnej Unii Wolności.

Dziś znów Gdańsk jest na czołówkach gazet, tym razem tylko polskich. Afera z piramidą finansową, gdańskim lotniskiem, filmem o Wałęsie, synem premiera, sędzią na posyłki, nierychliwym wymiarem sprawiedliwości, a w tle „Nikoś”, oszustwa, wyłudzenia i korupcja, oklejają Gdańsk jak lepka pajęczyna. Fotografia gdańskich prominentów, ciągnących po płycie lotniska samolot Marcina P., w przyszłości znajdzie się w każdej encyklopedii Gdańska, w każdej rzetelnej monografii tego miasta. Czy wszystko zaczęło się 20 lat temu, kiedy młody polityk zapragnął „robić pieniądze”?

Przede wszystkim biznes

Kiedyś Europa nie chciała umierać za Gdańsk. W rezultacie wybuchła wojna, która pochłonęła miliony ofiar i obróciła Europę w gruzy. Dziś skala jest inna. Ale dzisiejsza władza broni swojego matecznika i gotowa jest na wiele, aby zminimalizować straty. Czy jednak zechce umrzeć za Gdańsk, za kolegów, którzy mają kłopoty? Raczej w końcu ich poświęci, bo przecież sensem życia jest „zrobić biznes”.

A sala BHP i tradycja Solidarności? Niech o nią nadal upominają się naiwni poczciwcy, którzy nigdy nie dorobią się niczego.

Autor: 
Ryszard Terlecki
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie
Kto dziś umrze za Gdańsk - niezalezna.pl
foto: Jarosław Kruk; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

umrzec za gdansk ? NAJPIERW MOUI ZDECHNAC rudy

W TVP-2 przed chwilą red. Najsztub w programie ,,Kultura głupcze,, powiedział że będą rozmawiać o cyt.,,muzyce wkurwionej,,
Szambo.,zero,dno.!!!!!!!

uwierzyc czyzby moi rodacy zwatpili we wlasne sily ? A gdzie nasza wiara
po pierwsze w Boga a po drugie w Solidarnosc nie ta od bolka ale prawdziwa
czysto ludzka . Czy garstka POwskich zbirow moze pokonac ludzi nauki ,szkoly , pracy , kosciola . Czas podac sobie dlonie 29-Wrzesnia to nasza narodowa szansa by odwolac ten niszczacy nas wszystkich rzad i rowniez Gdanska bande przestepcza wystarczy tylko polaczyc sily i byc razem w Warszawie a potem nie opuszczac jej az ci dranie nie oglosza rozwiazania sejmu i rzadu. Nie musimy nic niszczyc ani nie dac sie prowokowac spokojnie usiadziemy razem obok siebie i nie ruszymy sie az oni nie ustapia. To takie proste byle nas tam bylo duzo . Pozdrawiam i wszystko mamy do wygrania byle razem , gdansk musimy odzyskac dla naszych ludzi morza .

Swiete i poruszajace serce slowa szanowny gosciu.Oby jak najwiecej osob przeczytalo to co napisales.

w ogole nikt nie chce umierac. Nie ma warunkow i kultury umierania.
Kiedys zolnierzyki i rewolucjonisci szli w kolejce do kostuchy a dzis.
Przeciez w normalnych czasach kilkuset wojskowych patriotow zrobiloby pozadek z rudym matolem i jego banda a zamiast tego co sie dzieje?

Mysle ze nie ma juz wojskowych sa tylko jakies palanty kompletnie nie przygotowane na umieranie, co maja domy do splacenia i tp.

Na tymze strachu przed smiercia swoich wrogow bazuje System ruski i tuskoruski i komoruski.

z paroma gotowymi na smierc jak w islamie nie daliby rady.

http://pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2104
trzeba to zobaczyć i chyba tylko zapłakać.
Kolebka solidarności - nie istnieje

Jest taki jeden kandydat, siedzi obecnie w areszcie i czeka na decyzję, na SMS.
Informacja w SMS będzie krótka Yes/No, odbiorca tego sms'a zinterpretuje wiadomosć jednoznacznie : noo.

Mieszkam w Gdańsku od urodzenia. I jestem równocześnie Europejczykiem, obywatelem Unii Europejskiej. Tej samej UE, za którą tak skwapliwie głosował wasz idol, pan Kaczyński. Przypomnę, że w UE obowiązuje zasada samostanowienia obywateli o swoim statusie państwowym (przykładem jest casus Kosowa). I nic nie jest zamknięte na zawsze. Granice III RP także.
Status Wolnego Miasta Gdańska i jego przynależność państwowa oraz forma istnienia również jest sprawą otwartą. "Polska" bolszewików - Bieruta i Gomułki otrzymała Frei Stadt Danzig w zarząd administracyjny na okres 60 lat. Ten czas minął. Okres braku możliwości zakupu ziemi przez obywateli UE na terenie Polski mija z końcem tego roku. I...wszystko staje się otwarte. W Bremen funkcjonuje od 2005 roku reaktywowany Senat Frei Stadt Danzig. Plany ma proste - odzyskanie suwerenności przez Gdańsk, aktualnie okupowany przez III RP. Wierzę w starą niemiecką konsekwencję. Dzień niepodległości Gdańska jest bliski. I dla mnie nie będzie problemem zmiana nazwy z Gdańsk na Danzig. Niemieckiego już zacząłem się uczyć. Za parę lat będzie jak znalazł. Katalonia także idzie ku niepodległości. I ją osiągnie bez względu na widzi mi się Madrytu. Gdańsk także będzie wolny. I żaden bubek z Warszawy tego procesu nie zatrzyma.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl