niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
19/04/2015
Grzegorz Broński
1 % SWS)

Kto dziś umrze za Gdańsk

Dodano: 22.09.2012 [15:02]
Kiedy zaczęto mówić o „gdańskim układzie”? Kiedy „liberałowie” z Gdańska zaczęli nadawać ton polskiej polityce? Kiedy pieniądze, zamiast orła w koronie, zaczęły ciążyć nad miastem, w którym rodziła się Solidarność?

Droga do budynku, w którym mieściła się sławna sala BHP, w której 31 sierpnia 1980 r. podpisano porozumienie między strajkującym Trójmiastem a delegacją rządu PRL, prowadzi przez przemysłowe cmentarzysko. Stocznia Gdańska, od której rozpoczęła się solidarnościowa rewolucja, dziś wygląda jak porzucone miasto. Wśród rozpadających się budynków, zardzewiałych ramp, od lat nieużywanych urządzeń i dziurawych ogrodzeń, otoczona rozlewiskami błota i pofabrycznym śmietniskiem, historyczna sala sprawia przygnębiające wrażenie. A w środku, oblepiona kolorowymi planszami i plakatami, przypomina bardziej jedną z kontrkulturowych dyskotek modnych na Zachodzie w latach siedemdziesiątych, niż miejsce, w którym zawróciła historia.

Wycieczki, które tu docierają, niewiele mają do oglądania. Na stronie internetowej Europejskiego Centrum Solidarności można zobaczyć projekt wielkiej multimedialnej wystawy, planowanej w budynku, którego budowa ma się zakończyć w 2014 r. Na razie trzeba się zadowolić skromnymi wystawami, konkursami, zawodami sportowymi. Niektóre z nich adresowane są do młodzieży, ale sądząc po fotografiach, które w internecie publikuje Fundacja Centrum Solidarności, prezentują infantylne wyobrażenia działaczy kultury o tym, co młody człowiek jest w stanie zrozumieć i czym można go zająć, żeby przypadkiem nie nabrał podejrzenia, że ktoś chce go czegoś nauczyć.

Stolica wolnej Polski

A wokół Gdańsk, odnowiony, bogaty, przyciągający tłumy turystów. Jak to się stało, że przez ponad 20 lat to miasto nie zdobyło się na upamiętnienie wydarzeń, dzięki którym w 1980 r. znalazło się na czołówkach gazet i telewizyjnych programów na całym świecie?

Kiedyś Wolne Miasto, w założeniach traktatu wersalskiego miało być łącznikiem między Polską a Niemcami. Opanowane przez hitlerowców pod koniec lat trzydziestych, stało się jednym z pretekstów do niemieckiego ataku na Polskę w 1939 r. Zniszczone w czasie wojny, ale odbudowane i zamieszkane w większości przez przybyszów z części Polski zagarniętej przez Związek Sowiecki, okazało się miastem niepokornym i nieulękłym. W grudniu 1970 r. zainicjowało bunt, który chociaż został utopiony we krwi, zmusił komunistyczną dyktaturę do zmiany kierownictwa i politycznego kursu. Gdańsk dla milionów Polaków w kraju i na świecie był wtedy dumnym miastem gniewu i nieugiętego oporu. „Gdańsk pamiętamy”, „Gdańsk pomścimy” - pisano na murach wielu miast.

W 10 lat później Gdańsk stał się stolicą wolnej Polski. Tu podpisano porozumienie z rządem, tu 17 września, na spotkaniu komitetów strajkowych z całego kraju, powstała Solidarność. Tu postawiono pierwszy antykomunistyczny pomnik, na który reżim musiał wyrazić zgodę, tu działała centrala ruchu, który zmieniał Polskę, tu obradował pierwszy krajowy kongres wolności - I Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”. Tu w latach stanu wojennego nieustannie tliło się ognisko oporu, a poza Warszawą, Krakowem i Wrocławiem to właśnie na ulicach Gdańska toczyła się polsko-jaruzelska wojna, w której bronią były demonstracje i uliczne starcia, a zdarzało się, że także barykady, kamienie i butelki z benzyną.

Partia z Gdańska

A później, gdy komunistyczny system zaczął się przepoczwarzać w III Rzeczpospolitą, Gdańsk wciąż zachowywał swoje ważne miejsce na politycznej mapie Polski. Stąd w 1990 r. ruszała kampania prezydencka Lecha Wałęsy, stąd pochodził premier rządu Jan Krzysztof Bielecki, zgłoszony na premiera przez Wałęsę po jego zwycięstwie, tu nadal często zbierała się Komisja Krajowa „Solidarności”. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w 1991 r. Solidarność, Wyborcza Akcja Katolicka, Porozumienie Centrum i Porozumienie Ludowe zdobyły tu w sumie sześć poselskich mandatów, Unia Demokratyczna dwa, a KPN, PSL i SLD po jednym, ale trzy mandaty dostał Kongres Liberalno-Demokratyczny, często nazywany wtedy partią z Gdańska.

O programie tej partii wiele mówi ówczesna wypowiedź jednego z jej liderów, Donalda Tuska, który przekonywał, że trzeba „wyjść z zaklętego kręgu: komuniści - Solidarność. Ludzie rozglądają się za jakąś nową siłą polityczną, wykraczającą poza anachroniczne podziały; za ugrupowaniem, które nie powołuje się bez przerwy na Częstochowę, orła w koronie i barykady stanu wojennego, lecz pokazuje, jak można zrobić biznes, jak zarabiać pieniądze”.

Czyżby już wtedy, w 1991 r., nad Gdańskiem zbierały się czarne chmury?

Cała władza w nasze ręce

Kiedy zaczęto mówić o „gdańskim układzie”? Kiedy „liberałowie” z Gdańska zaczęli nadawać ton polskiej polityce? Kiedy pieniądze, zamiast orła w koronie, zaczęły ciążyć nad miastem, w którym rodziła się „Solidarność”?

W 1993 r. wybory w Gdańsku wygrał SLD, zdobywając pięć mandatów, uzupełnionych przez dwa mandaty Unii Pracy i dwa PSL. Taki był paradoks historii: komuniści, do których obalenia przyczyniła się Stocznia Gdańska, wracali do władzy wybrani w demokratycznych wyborach. Jeszcze w 1997 r. wybory wygrała Akcja Wyborcza Solidarność, SLD dostał cztery mandaty, a Unia Wolności dwa. W 2001 r. znów triumfował SLD przed Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością. Od tego czasu minęło 10 lat i nikt już nie może mieć złudzeń: w ostatnich wyborach Platforma zdobyła 8 mandatów poselskich, zgarniając większość głosów SLD i dawnej Unii Wolności.

Dziś znów Gdańsk jest na czołówkach gazet, tym razem tylko polskich. Afera z piramidą finansową, gdańskim lotniskiem, filmem o Wałęsie, synem premiera, sędzią na posyłki, nierychliwym wymiarem sprawiedliwości, a w tle „Nikoś”, oszustwa, wyłudzenia i korupcja, oklejają Gdańsk jak lepka pajęczyna. Fotografia gdańskich prominentów, ciągnących po płycie lotniska samolot Marcina P., w przyszłości znajdzie się w każdej encyklopedii Gdańska, w każdej rzetelnej monografii tego miasta. Czy wszystko zaczęło się 20 lat temu, kiedy młody polityk zapragnął „robić pieniądze”?

Przede wszystkim biznes

Kiedyś Europa nie chciała umierać za Gdańsk. W rezultacie wybuchła wojna, która pochłonęła miliony ofiar i obróciła Europę w gruzy. Dziś skala jest inna. Ale dzisiejsza władza broni swojego matecznika i gotowa jest na wiele, aby zminimalizować straty. Czy jednak zechce umrzeć za Gdańsk, za kolegów, którzy mają kłopoty? Raczej w końcu ich poświęci, bo przecież sensem życia jest „zrobić biznes”.

A sala BHP i tradycja Solidarności? Niech o nią nadal upominają się naiwni poczciwcy, którzy nigdy nie dorobią się niczego.

Autor: 
Ryszard Terlecki
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie
Kto dziś umrze za Gdańsk - niezalezna.pl
foto: Jarosław Kruk; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

umrzec za gdansk ? NAJPIERW MOUI ZDECHNAC rudy

W TVP-2 przed chwilą red. Najsztub w programie ,,Kultura głupcze,, powiedział że będą rozmawiać o cyt.,,muzyce wkurwionej,,
Szambo.,zero,dno.!!!!!!!

uwierzyc czyzby moi rodacy zwatpili we wlasne sily ? A gdzie nasza wiara
po pierwsze w Boga a po drugie w Solidarnosc nie ta od bolka ale prawdziwa
czysto ludzka . Czy garstka POwskich zbirow moze pokonac ludzi nauki ,szkoly , pracy , kosciola . Czas podac sobie dlonie 29-Wrzesnia to nasza narodowa szansa by odwolac ten niszczacy nas wszystkich rzad i rowniez Gdanska bande przestepcza wystarczy tylko polaczyc sily i byc razem w Warszawie a potem nie opuszczac jej az ci dranie nie oglosza rozwiazania sejmu i rzadu. Nie musimy nic niszczyc ani nie dac sie prowokowac spokojnie usiadziemy razem obok siebie i nie ruszymy sie az oni nie ustapia. To takie proste byle nas tam bylo duzo . Pozdrawiam i wszystko mamy do wygrania byle razem , gdansk musimy odzyskac dla naszych ludzi morza .

Swiete i poruszajace serce slowa szanowny gosciu.Oby jak najwiecej osob przeczytalo to co napisales.

w ogole nikt nie chce umierac. Nie ma warunkow i kultury umierania.
Kiedys zolnierzyki i rewolucjonisci szli w kolejce do kostuchy a dzis.
Przeciez w normalnych czasach kilkuset wojskowych patriotow zrobiloby pozadek z rudym matolem i jego banda a zamiast tego co sie dzieje?

Mysle ze nie ma juz wojskowych sa tylko jakies palanty kompletnie nie przygotowane na umieranie, co maja domy do splacenia i tp.

Na tymze strachu przed smiercia swoich wrogow bazuje System ruski i tuskoruski i komoruski.

z paroma gotowymi na smierc jak w islamie nie daliby rady.

Afera Amber Gold to niemal flagowa firma Platformy Obywatelskiej.
W Amber Gold i OLT Express występują nazwiska Mariusa Olecha, Jana Krzysztofa Bieleckiego, Pawła Adamowicza, a przede wszystkim premiera Donalda Tuska i jego syna Michała.
"W bydgoskich mediach można znaleźć relacje z „gospodarskich wizyt” przewodniczącego KLD Donalda Tuska u senatora Rzeźniczaka – Tusk nie ukrywał swojej przyjaźni z senatorem. W bliskich relacjach był z nim także Jan Krzysztof Bielecki, obecnie szef Rady Gospodarczej przy premierze."
http://niezalezna.pl/32592-amber-bagno-tuska
"Bliskie kontakty Marcina P. ze znajomymi premiera i współpracownikami Jana Krzysztofa Bieleckiego, szefa Rady Gospodarczej przy premierze. Te przykłady wskazują, że afera AG nie mogła się rozwinąć bez przyzwolenia polityków i działaczy PO."..."Do niedawna Marcin P., mimo ciążących na nim prawomocnych wyroków za oszustwo, brylował w polityczno-biznesowym układzie Trójmiasta. Miał doskonałe kontakty z Tomaszem Kloskowskim, dyrektorem Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku, bliskim znajomym Donalda Tuska i prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza."
http://niezalezna.pl/32366-amber-gold-afera-platformy
"Znajomy „Nikosia” Marius O., w którego domu według „Wprost” odbywały się narady na temat interesów Amber Gold, był w 2006 r. na imieninach Lecha Wałęsy – ustaliła „Gazeta Polska”. Były prezydent reklamował też produkowaną przez Mariusa O. wódkę Hevelius na okładce niszowego pisma trójmiejskich elit „Twój wieczór”. Jego redaktorem naczelnym jest inny znajomy „Nikosia” – Michał Antoniszyn ps. Mecenas, dawny właściciel klubu „Maxim”."...."19 czerwca 2006 r. Lech Wałęsa wyprawia imieniny z udziałem licznych VIP-ów, na czele z liderem opozycji Donaldem Tuskiem. Razem z nimi bawi się Marius O., o którym głośno jest w ostatnich tygodniach przy okazji afery Amber Gold. „Wielu jego przyjaciół to znani trójmiejscy gangsterzy, jak Jan P. ksywa Tygrys i nieżyjący Nikodem S. ps. Nikoś” – napisał o nim wspomniany tygodnik.
Na imieninach jest też inny bohater afery Amber Gold – prezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy Włodzimierz Machczyński, który według Marcina P. zachęcał go do zatrudnienia Michała Tuska."
http://niezalezna.pl/32313-lisiewicz-trojmiasto-mafii-i-platformy

http://pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2104
trzeba to zobaczyć i chyba tylko zapłakać.
Kolebka solidarności - nie istnieje

"...świnia też chwali sobie pełne koryto a potem dostaje pałą w łeb i przerobią ją na kiełbasy..."Taki cytat z "Chłopów"-bardzo aktualny do dzisiaj.A"propos artykułu to aby za cokolwiek oddać życie trzeba być człowiekiem HONORU a człowiek honoru nie kradnie, nie kłamie,nie mataczy i ma ideały a nie "liczydło" w oczach.Mam wrażenie,że wśród popaprańców tacy już się nie trafiają,dorwali się do majątku narodowego no i "po ptokach",40-milionowy naród został z gołą d--ą.

Jest taki jeden kandydat, siedzi obecnie w areszcie i czeka na decyzję, na SMS.
Informacja w SMS będzie krótka Yes/No, odbiorca tego sms'a zinterpretuje wiadomosć jednoznacznie : noo.

"Jak to się stało, że (...) miasto nie zdobyło się na upamiętnienie wydarzeń"
Każdy (mądry) upamiętnia dni chwały SWOJEGO narodu.

Kto tu rządzi ten czci bohaterów SWOJEGO narodu.
(vide: linia gazety wyborczej)

Warszawa:
- pomnik Bitwy Warszawskiej?
- pomnik KL Warschau?
- pomnik bitwy pod Olszynką (jest... krzyż i prywatna inicjatywa - Aleja Chwały)
- ile lat czekało Powstanie Warszawskie na muzeum?

Mieszkam w Gdańsku od urodzenia. I jestem równocześnie Europejczykiem, obywatelem Unii Europejskiej. Tej samej UE, za którą tak skwapliwie głosował wasz idol, pan Kaczyński. Przypomnę, że w UE obowiązuje zasada samostanowienia obywateli o swoim statusie państwowym (przykładem jest casus Kosowa). I nic nie jest zamknięte na zawsze. Granice III RP także.
Status Wolnego Miasta Gdańska i jego przynależność państwowa oraz forma istnienia również jest sprawą otwartą. "Polska" bolszewików - Bieruta i Gomułki otrzymała Frei Stadt Danzig w zarząd administracyjny na okres 60 lat. Ten czas minął. Okres braku możliwości zakupu ziemi przez obywateli UE na terenie Polski mija z końcem tego roku. I...wszystko staje się otwarte. W Bremen funkcjonuje od 2005 roku reaktywowany Senat Frei Stadt Danzig. Plany ma proste - odzyskanie suwerenności przez Gdańsk, aktualnie okupowany przez III RP. Wierzę w starą niemiecką konsekwencję. Dzień niepodległości Gdańska jest bliski. I dla mnie nie będzie problemem zmiana nazwy z Gdańsk na Danzig. Niemieckiego już zacząłem się uczyć. Za parę lat będzie jak znalazł. Katalonia także idzie ku niepodległości. I ją osiągnie bez względu na widzi mi się Madrytu. Gdańsk także będzie wolny. I żaden bubek z Warszawy tego procesu nie zatrzyma.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl